22-08-2017, 01:00
Incestus chwiejnym krokiem zbliżał się w naszym kierunku. Miejscami zdawało się, że piwosz lada moment straci grunt pod nogami i osunie się gwałtownie na bujne kępy dzikiej trawy. Ku naszemu zdziwieniu, udało mu się jednak dotrzeć do celu i przywitać się z nami w akompaniamencie niezrozumiałego bełkotu. Uścisnąwszy rękę każdego z nas, Inces zaczął pospiesznie przeszukiwać kieszenie swoich przybrudzonych w wielu miejscach zielenią spodni. Włożywszy dłoń do jednej z nich, uśmiechnął się szeroko. Znajdowała się w niej bowiem bogato zdobiona, okrągła puszka na landrynki. Po jej otwarciu, okazało się, że zawartością pojemnika bynajmniej nie są słodkie łakocie, a białe tabletki powlekane. Brodacz zaczął częstować nas pigułkami nieznanego pochodzenia. Kiedy przyszła kolej na mnie, starałem się jakoś wymigać od przyjęcia obcej dla mnie substancji. Za każdą odmową jednak, Incestus coraz bardziej nalegał, co sprawiło, że w końcu uległem aptekarzowi. Chwilę przed zażyciem medykamentu zawahałem się jednak i upewniwszy się, że Incestus przestał mnie już obserwować, ukradkiem schowałem tabletkę do kieszeni. Pozostali towarzysze zgromadzeni przy ognisku bez zastanowienia pochłonęli swoje porcje. Na efekty nie trzeba było długo czekać.
Sławomir wkrótce zaczął poruszać się w takt muzyki grającej w jego głowie i chwilę później nieudolnie wznowił uprzednio rozpoczętą przyśpiewkę. Kudłaty natomiast odruchowo wyciągnął z kieszeni swoją drogocenną kostkę Rubika i spojrzał na nią zamglonym wzrokiem. Szybko doszedł do wniosku, że jej ułożenie przestało już mieć jakikolwiek sens, gdyż każda ze ścianek zabawki zabarwiona była na ten sam kolor. Zmartwiony tą niemożliwością wlepił wzrok w jaskrawe płomienie żarzącego się paleniska i wkrótce zastygł w bezruchu. Śpiew Sławomira również niebawem ucichł, a sam bard zdrętwiał, wpatrując się w otaczającą nas ciemność.
Przerażony niepokojącym się zachowaniem przyjaciół, zdającym się znacznie odbiegać od normy, powoli podniosłem się z miejsca i ruszyłem do ucieczki. Niestety, nie udało mi się pozostać niezauważonym. Piwosz, dostrzegłszy moją nadmierną aktywność, ruszył w pościg, kołysząc się z jednej strony na drugą, ze względu na poważny stan upojenia alkoholowego. Mimo, że na pierwszy rzut oka prędkość naszych ruchów znacznie się od siebie różniła, brodacz wbrew wszelkim pozorom znajdował się coraz bliżej.
Wnet poczułem silny uścisk na ramieniu i mimowolnie odwróciłem się do tyłu.
Sławomir wkrótce zaczął poruszać się w takt muzyki grającej w jego głowie i chwilę później nieudolnie wznowił uprzednio rozpoczętą przyśpiewkę. Kudłaty natomiast odruchowo wyciągnął z kieszeni swoją drogocenną kostkę Rubika i spojrzał na nią zamglonym wzrokiem. Szybko doszedł do wniosku, że jej ułożenie przestało już mieć jakikolwiek sens, gdyż każda ze ścianek zabawki zabarwiona była na ten sam kolor. Zmartwiony tą niemożliwością wlepił wzrok w jaskrawe płomienie żarzącego się paleniska i wkrótce zastygł w bezruchu. Śpiew Sławomira również niebawem ucichł, a sam bard zdrętwiał, wpatrując się w otaczającą nas ciemność.
Przerażony niepokojącym się zachowaniem przyjaciół, zdającym się znacznie odbiegać od normy, powoli podniosłem się z miejsca i ruszyłem do ucieczki. Niestety, nie udało mi się pozostać niezauważonym. Piwosz, dostrzegłszy moją nadmierną aktywność, ruszył w pościg, kołysząc się z jednej strony na drugą, ze względu na poważny stan upojenia alkoholowego. Mimo, że na pierwszy rzut oka prędkość naszych ruchów znacznie się od siebie różniła, brodacz wbrew wszelkim pozorom znajdował się coraz bliżej.
Wnet poczułem silny uścisk na ramieniu i mimowolnie odwróciłem się do tyłu.





