21-08-2017, 09:31
Dzień 20
Data snu: 21.08.2017
Godzina snu: 23.00-7.00
#1-Wszystko dzieje się u mnie w domu.Są wszyscy chyba z mojej rodziny, oraz kilka znajomych.Jest wieczór, na zewnątrz ciemno, noc.Mają jakby spadać jakieś meteory, i szykujemy się do obserwacji.Wychodzimy na zewnątrz, sceny były jakby z filmów.
#2-Jadę sobie sam samochodem.Robi się coraz bardziej ciemno, jest zmierzch, nie ma słońca.Znajduję się w widugierach. Zajechałem chyba do dawnej szkoły,lecz w tym przypadku jest to sklep.Zatrzymałem się, i patrzę że są dwa samochody, pewnie zaraz zamkną.Zastanawiam się co mogą one robić, pewnie liczą pieniądze.
Przypomniałem sobie sceny z serialu Ranczo, gdzie kiedyś lubiłem je oglądać.Jola liczy pieniądze, a pomaga jej Pietrek.Następnego dnia, u mnie na podwórku, nadal serial ranczo.Widzę ławeczkę, którzy siedzą i rozmawiają.Są nowe wybory na wójta.Kozioł kandyduje, rywalizując z Amerykanką i swoim bratem biskupem.Jest też Czerepach, który obmyśla plan.To wszystko się dzieje w ładny słoneczny dzień, koło mojego domu.Widzę jak biskup wchodzi do środka, no i okazuje się że Kozioł zebrał zdecydowanie więcej głosów od amerykanki.Nie wiem dlaczego, ale strasznie się cieszę,bardzo emocjonalnie, gdybym to ja wygrał.Ciesząc się euforycznie widzę jak przez okno przygląda sie biskup.
#3-Przyszedłem chyba do kolegi, i jest już wieczór.Mam jakąś torebkę w ręku chyba z owocami.Wojtek siedzi w przy stole i coś czyta w swoim stylu.Ja też tam siadam.To pomieszczenie przypomina jakbym znajdował się u wujka, wszystko jest identyczne, podobne krzesła, stół itd.Rozmawiamy o koledze z klasy, bo niby ktoś z jego rodziny umarł.Pyta się mnie czy ma brata, mówię że tak i jeszcze nie dawno się ożenił.Jadamy chyba jakieś winogrona.
#4-Niby jestem na swojej farmie, ale nie do końca.Jest także brat, oraz wszyscy najbliżsi sąsiedzi.Jest bardzo ładna pogoda, świeci słońce, no i czuje się że jest to ranek.Nie wiem po co przyszliśmy.Dziewczyna innych sąsiadów(trochę dalej mieszkają), kosi trawę.Widzę że stara się bardzo dokładnie, rodzice jej mówią żeby nie na piasek,i jeszcze w kątach koło budynku.Wszystkie inne dziewczyny, jakby czymś jeżdżą w kółko.Tymczasem, ja, Artur,Marcin i niby tutejszy gospodarz idziemy na strych w pewnym budynku na farmie.Tam gdzie wcześniej wysypywaliśmy ziarno, mieliśmy problem z drzwiami.Widzę że drzwi ktoś zamienił na coś innego, drewniane belki, zrobione i połączone grubo, podobne w kształcie krzyża.Weszliśmy do pomieszczenia, no i mamy ciągnąć to coś do środka.Ja przy wejściu o coś zahaczyłem o coś i nie mogę się ruszyć, mówię o tym głośno.Dlatego ciągnę za linę.Udało nam się wciągnąć, więc wychodzimy.Po wyjściu, pierwsze co zobaczyłem to mnóstwo napisów, przeważnie imion wypisanych na ścianie domu, który także zmieniła kolor.Siedzę na ziemi i chyba na coś czekam, z domu wychodzi gospodarz który chce zapłacić, mówię że nie trzeba, ten woła po brata.Artur,Marcin i jakieś dziewczyny poszli do środka.Ja jestem na zewnątrz i szykuje się do wyjścia.Nareszcie wszyscy wychodzą i zakładają buty, mówimy że już idziemy stąd,więc żegnamy się.
Data snu: 21.08.2017
Godzina snu: 23.00-7.00
#1-Wszystko dzieje się u mnie w domu.Są wszyscy chyba z mojej rodziny, oraz kilka znajomych.Jest wieczór, na zewnątrz ciemno, noc.Mają jakby spadać jakieś meteory, i szykujemy się do obserwacji.Wychodzimy na zewnątrz, sceny były jakby z filmów.
#2-Jadę sobie sam samochodem.Robi się coraz bardziej ciemno, jest zmierzch, nie ma słońca.Znajduję się w widugierach. Zajechałem chyba do dawnej szkoły,lecz w tym przypadku jest to sklep.Zatrzymałem się, i patrzę że są dwa samochody, pewnie zaraz zamkną.Zastanawiam się co mogą one robić, pewnie liczą pieniądze.
Przypomniałem sobie sceny z serialu Ranczo, gdzie kiedyś lubiłem je oglądać.Jola liczy pieniądze, a pomaga jej Pietrek.Następnego dnia, u mnie na podwórku, nadal serial ranczo.Widzę ławeczkę, którzy siedzą i rozmawiają.Są nowe wybory na wójta.Kozioł kandyduje, rywalizując z Amerykanką i swoim bratem biskupem.Jest też Czerepach, który obmyśla plan.To wszystko się dzieje w ładny słoneczny dzień, koło mojego domu.Widzę jak biskup wchodzi do środka, no i okazuje się że Kozioł zebrał zdecydowanie więcej głosów od amerykanki.Nie wiem dlaczego, ale strasznie się cieszę,bardzo emocjonalnie, gdybym to ja wygrał.Ciesząc się euforycznie widzę jak przez okno przygląda sie biskup.
#3-Przyszedłem chyba do kolegi, i jest już wieczór.Mam jakąś torebkę w ręku chyba z owocami.Wojtek siedzi w przy stole i coś czyta w swoim stylu.Ja też tam siadam.To pomieszczenie przypomina jakbym znajdował się u wujka, wszystko jest identyczne, podobne krzesła, stół itd.Rozmawiamy o koledze z klasy, bo niby ktoś z jego rodziny umarł.Pyta się mnie czy ma brata, mówię że tak i jeszcze nie dawno się ożenił.Jadamy chyba jakieś winogrona.
#4-Niby jestem na swojej farmie, ale nie do końca.Jest także brat, oraz wszyscy najbliżsi sąsiedzi.Jest bardzo ładna pogoda, świeci słońce, no i czuje się że jest to ranek.Nie wiem po co przyszliśmy.Dziewczyna innych sąsiadów(trochę dalej mieszkają), kosi trawę.Widzę że stara się bardzo dokładnie, rodzice jej mówią żeby nie na piasek,i jeszcze w kątach koło budynku.Wszystkie inne dziewczyny, jakby czymś jeżdżą w kółko.Tymczasem, ja, Artur,Marcin i niby tutejszy gospodarz idziemy na strych w pewnym budynku na farmie.Tam gdzie wcześniej wysypywaliśmy ziarno, mieliśmy problem z drzwiami.Widzę że drzwi ktoś zamienił na coś innego, drewniane belki, zrobione i połączone grubo, podobne w kształcie krzyża.Weszliśmy do pomieszczenia, no i mamy ciągnąć to coś do środka.Ja przy wejściu o coś zahaczyłem o coś i nie mogę się ruszyć, mówię o tym głośno.Dlatego ciągnę za linę.Udało nam się wciągnąć, więc wychodzimy.Po wyjściu, pierwsze co zobaczyłem to mnóstwo napisów, przeważnie imion wypisanych na ścianie domu, który także zmieniła kolor.Siedzę na ziemi i chyba na coś czekam, z domu wychodzi gospodarz który chce zapłacić, mówię że nie trzeba, ten woła po brata.Artur,Marcin i jakieś dziewczyny poszli do środka.Ja jestem na zewnątrz i szykuje się do wyjścia.Nareszcie wszyscy wychodzą i zakładają buty, mówimy że już idziemy stąd,więc żegnamy się.





