17-08-2017, 13:03
17.08.2017
Impra w gimbie i gra na skrzypkach
Jestem w gimnazjum w Obierwi. Jestem na parterze przy sklepiku szkolnym, niedaleko słyszę głośną muzykę. Idę tam. W szatni jest ostra impreza - gimby zasłoniły okna, włączyły dyskotekowe lampy, drą japy, a wóda leje się strumieniami. Dziwię się, że jeszcze nikt z nauczycieli tego nie zauważył. Wychodzę na dziedziniec. Na chodniku przy ulicy dostrzegam kilka samochodów, obok stoi kilka dorosłych osób; rozmawiają i palą papierosy. Odwracam się w lewo. Fragment budynku szkoły jest tak jakby odcięty i przesunięty o 1 metr. Przechodzę przez tą jednometrową szparę, ani trochę nie wydaje mi się to dziwne.
Przeskok wydarzeń.
Jestem w domu w salonie, chociaż wygląda to trochę inaczej niż w rzeczywistości. Razem ze mną jest kilku moich znajomych, tych dalszych i bliższych. Na stole zauważam malutkie skrzypki, biorę je w ręce, są wielkości bochenka chleba. Na stole jest też mała skrzynka - głośnik połączony bezprzewodowo z instrumentem. Zaczynam grać, nawet dobrze mi to wychodzi. Nie przerywając, zaczynam się przechadzać po pokoju, nagle skrzypki cichną. Nie rozumiem. Włączam w oczach wizję fal elektromagnetycznych i zauważam, że głośnik wysyła swoje fale w konkretne miejsca w pomieszczeniu. Mniej więcej TAK to wyglądało. Podchodzę ze skrzypkami do jednej z tych fal i znów słychać dźwięk.
//////////////////////////////////////////////////////
Bieg przez Antarktydę
Jestem na Antarktydzie, biegnę niemożliwie szybko, sam nawet nie wiem dokąd, po prostu przed siebie. Jest pochmurno. Na horyzoncie zauważam flagę wbitą w lód, podbiegam do niej. Obok znajduje się właz prowadzący pod ziemię. Nie wchodzę tam, ale wiem, że to baza jakichś badaczy, i że chyba stało się coś złego. Zdaję się, że coś się w środku zawaliło i odcięło ludzi wewnątrz od wyjścia. Ignoruję to i biegnę dalej.
//////////////////////////////////////////////////////
Bieg przez Obierwię
Jest noc, razem ze mną jest kolega z klasy. Truchtamy sobie przez wieś od szkoły do mojego domu. Po drodze rozmawiamy, nawet nie wiem o czym. Pytam go, czy wie jaki jest jego rekord, jeśli chodzi o szybkość, z jaką kiedykolwiek udało mu się biec. Odpowiada, że tak i pyta: "a co, ty nie wiesz?". Odpowiadam, że nie, no bo skąd. On mówi, że przecież są takie prędkościomierze. Wyobrażam sobie, że licznik rowerowy zakładam sobie na nogi w taki sposób, że na wewn. stronie lewej nogi przylepiam sobie kawałek metalu, a na wewn. stronie prawej nogi magnes, a potem muszę to skalibrować tak, żeby cała ta konstrukcja odpowiednio mierzyła prędkość.
Przeskok wydarzeń.
Jesteśmy już na podwórku przed moim domem, wciąż jest noc. Moja mama proponuje, że odwiezie kolegę do domu.
//////////////////////////////////////////////////////
Nastawiłem alfa budzik na 5:00, obudziłem się o 7:54. Przynajmniej zapamiętałem sporo snów
Następnym razem nastawię budzik w telefonie.
Impra w gimbie i gra na skrzypkach
Jestem w gimnazjum w Obierwi. Jestem na parterze przy sklepiku szkolnym, niedaleko słyszę głośną muzykę. Idę tam. W szatni jest ostra impreza - gimby zasłoniły okna, włączyły dyskotekowe lampy, drą japy, a wóda leje się strumieniami. Dziwię się, że jeszcze nikt z nauczycieli tego nie zauważył. Wychodzę na dziedziniec. Na chodniku przy ulicy dostrzegam kilka samochodów, obok stoi kilka dorosłych osób; rozmawiają i palą papierosy. Odwracam się w lewo. Fragment budynku szkoły jest tak jakby odcięty i przesunięty o 1 metr. Przechodzę przez tą jednometrową szparę, ani trochę nie wydaje mi się to dziwne.
Przeskok wydarzeń.
Jestem w domu w salonie, chociaż wygląda to trochę inaczej niż w rzeczywistości. Razem ze mną jest kilku moich znajomych, tych dalszych i bliższych. Na stole zauważam malutkie skrzypki, biorę je w ręce, są wielkości bochenka chleba. Na stole jest też mała skrzynka - głośnik połączony bezprzewodowo z instrumentem. Zaczynam grać, nawet dobrze mi to wychodzi. Nie przerywając, zaczynam się przechadzać po pokoju, nagle skrzypki cichną. Nie rozumiem. Włączam w oczach wizję fal elektromagnetycznych i zauważam, że głośnik wysyła swoje fale w konkretne miejsca w pomieszczeniu. Mniej więcej TAK to wyglądało. Podchodzę ze skrzypkami do jednej z tych fal i znów słychać dźwięk.
//////////////////////////////////////////////////////
Bieg przez Antarktydę
Jestem na Antarktydzie, biegnę niemożliwie szybko, sam nawet nie wiem dokąd, po prostu przed siebie. Jest pochmurno. Na horyzoncie zauważam flagę wbitą w lód, podbiegam do niej. Obok znajduje się właz prowadzący pod ziemię. Nie wchodzę tam, ale wiem, że to baza jakichś badaczy, i że chyba stało się coś złego. Zdaję się, że coś się w środku zawaliło i odcięło ludzi wewnątrz od wyjścia. Ignoruję to i biegnę dalej.
//////////////////////////////////////////////////////
Bieg przez Obierwię
Jest noc, razem ze mną jest kolega z klasy. Truchtamy sobie przez wieś od szkoły do mojego domu. Po drodze rozmawiamy, nawet nie wiem o czym. Pytam go, czy wie jaki jest jego rekord, jeśli chodzi o szybkość, z jaką kiedykolwiek udało mu się biec. Odpowiada, że tak i pyta: "a co, ty nie wiesz?". Odpowiadam, że nie, no bo skąd. On mówi, że przecież są takie prędkościomierze. Wyobrażam sobie, że licznik rowerowy zakładam sobie na nogi w taki sposób, że na wewn. stronie lewej nogi przylepiam sobie kawałek metalu, a na wewn. stronie prawej nogi magnes, a potem muszę to skalibrować tak, żeby cała ta konstrukcja odpowiednio mierzyła prędkość.
Przeskok wydarzeń.
Jesteśmy już na podwórku przed moim domem, wciąż jest noc. Moja mama proponuje, że odwiezie kolegę do domu.
//////////////////////////////////////////////////////
Nastawiłem alfa budzik na 5:00, obudziłem się o 7:54. Przynajmniej zapamiętałem sporo snów

Następnym razem nastawię budzik w telefonie.





