Dziennik
#10
Dzień 8
Godzina p.spać : (00:40)
Godzina wstania: (10:30)
Ilość pobudek: 2

sen 1. Dom. Przeglądałam telefon i zauważyłam, że moja przyjaciółka Nikola dodała posta na facebook'u. Zapytała: Kto idzie jutro do szkoły? Mariusz Pudzianowski odpisał w komentarzu: tak wgl to wszystkie najleszego. - komentarz miał bardzo dużo polubień, tak samo jak od innego mężczyzny, który napisał: podziwiam twoje zaparcie, szanuję, że chcesz schudnąć, też się zapuściłem, ale damy razem radę. Zaczęłam się śmiać jak opętana. Napisałam komentarz: JUŻ LECE. Po chwili zadzwoniła do mnie Nikola i zapytała dlaczego nie idę jutro do szkoły? Na co ja odpowiedziałam, że ma się ogarnąć bo są jeszcze wakacje. Znowu nie potrafiłam powstrzymać śmiechu. Krzyczała do telefonu: jesteś pojeb*na! Jutro już musimy iść do szkoły!... śmiałam się tylko głośniej i rozłączyłam. Poszłam do siostry i zapytałam czy idzie jutro do szkoły? Przyłożyła palec do ust i wyznała, że nie chce się jej jechać do internatu, ale mam nie mówić Mamie, bo ona sama o tym nie wie, że jutro się idzie do szkoły. Poszłam do kuchni i tworzyłam coś przy blacie. Śmietana chlapnęła prosto na kafelkową ścianę. Mój śmiech stał się MEGA głośny, przyszła siostra i powiedziała to samo co Nikola: jesteś poje....


sen 2. Bardzo stresowałam się moim nowym miejscem zamieszkania na stadninie. Pojechałam więc do innej na zbędny trening. Była tam moja nowa koleżanka z którą będę chodzić do klasy. Jeździła na srokatym kucyku. Widząc jej atak na galopie pomyślałam : O PANIE. Chciała się popisać i wjechała na rozległe pole czymś co miało przypominać cwał. Gdy wróciła widziałam jak zwierze jest mocno spocone. Wjechała do środka brzydkiej hali a z hali udała się do dziwnego pomieszczenia w którym było stoisko i żłób. Zsiadła i puściła konia wolno. Nawet go nie rozsiodłała. Kuc od razu podszedł do żłoba i zaczął jeść żółtą papkę, która nie była owsem. Szybko go szarpnęłam, żeby nie jadł. Przyszła trenerka i pochwaliła mnie. Zaczęłam zakładać sztyblety, toczek i rękawiczki. Wzięła do rąk moje czapsy i zdziwiła się. Powiedziała, że do dobre czapsy, ale jak doprowadziłam je do takiego stanu? Powiedziałam, że mój koń jest w stanie zepsuć wszystko, nawet podziurawić moje czapsy. Widziałam jak się zastanawia i wyznała mi, że go sobie wyobraża. Zaczęłam się śmiać, zapytała czy nie chcę przypadkiem treningu? Wzruszyłam ramionami.

sen 3. Szłam po drodze. Samochody bardzo szybko jeździły co mnie mocno irytowało. Patrzałam na lewo szukając przystanku z którego dojadę do miasta. Nagle poczułam jak przyśpieszam ze względu na podmuch. Po chwili nie potrafiłam wyrobić ze stawianiem nóg. Biegłam jak szalona. Myślałam, żeby o coś złapać i choćby wyhamować, ale nie było o co. Zauważyłam ścianę. Pomyślałam, że to jedyne rozwiązanie. Uderzyłam w nią z impetem i upadłam na trawę. W murze pozostawiłam wgniecenie, mimo to moje kości były całe a skóra nie tknięta. Przystanęła jakaś kobieta w srebrnym samochodzie z dzieckiem. Otworzyła drzwi i zapytała czy wszystko w porządku. Wstałam
wspierając się o elementy jej auta i powiedziałam, że nie. Zauważyłam, że spogląda na mnie dziwnie i zrozumiałam, że chce odjechać. Puściłam drzwi jej pojazdu i pośpiesznie odjechała. Zaczęłam wracać. Teraz podmuch mógł mnie jedynie spowalniać. Było ciemno. Spojrzałam na godzinę. Była 16 a ja się załamałam, że już jest zima. Ni stąd ni zowąd miałam na sobie grubą, zieloną kurtkę. Po prawej zauważyłam kuzyna. Po lewej faceta chodzącego w rowie. Szłam dalej i nagle znalazłam się w jasnym mieście. Chodziłam po galerii. Poczułam nagle ból przeszywający moją nogę. Zachwiałam się, ale zauważyłam stolik z pufą. Oparłam się o stolik i osunęłam, niestety na ziemię. Ludzie patrzyli się krzywo. Czułam się głupio. Na szczęście podeszła do mnie klientka z księgarni wraz z dzieckiem. Pomogła mi usiąść i położyła przed moimi oczami książkę. Powiedziała, że uleczy mnie myślami. Poinformowałam ją, że bardzo się interesuję takimi rzeczami. Potęgą umysłu itd. Uśmiechnęła się szeroko i zaczęła zadawać dziwne pytania, które nie były związane z moim bóle. Jakie masz cele? Co chcesz osiągnąć w życiu? Ile masz marzeń? Nad nami stało kilka osób w tym moja koleżanka z klasy. Miała ubrany fluoryt w kształcie obelisku, który podarowałam jej na święta. Na uszach wisiały jej obsydiany. Kobieta zaczęła mówić coś na temat czakry. Wyciągnęła jakąś tablice. Powiedziała, że ona wskaże wybrańca. Wzięła obsydian koleżanki, chwyciła go do dłoni i wypuściła. Tablica go przyciągnęła. Nie zwróciłam uwagi kogo wylosowała, ponieważ od razu wiedziałam, że to zwykła ściema. Tablica przyciągała minerały jak magnesy. Wybrany zależał od tego czy minerał puściło się niżej bądź wyżej.


sen 4. Stara szkoła. Nagrywali jak coś śpiewamy. Potem koledzy podebrali innemu krzesło i wywracają go w dziwny sposób, że nogi ma w górze. Chciałam mu pomóc, ale nie umiałam opanować śmiechu. Potem byliśmy w lesie. Rozmawiałam z kolegą "frytkiem". Przypominało mi się jak bawiliśmy się razem w przedszkolu, a teraz rozmawiałam z tym 2-u metrowym olbrzymem. Zaczęliśmy biec, żeby uniknąć jakiś spojrzeń. Dotarliśmy do grupy. Zaczęłam wspinać się na drzewo, po chwili byłam za szczycie, obok była Nikola i inny kolega. Chciałam już łapać za linę, gdy ktoś krzyknął, że mam uważać bo jest tam jad żmij. Po chwili poczułam jak szczypią mnie dłonie.

sen 5. Knajpa pod ziemią. Zamawiałam hamburgera. Była do tego specjalna maszyna. Następnie podchodziło się do lady, było widać jak kucharz go robi. Niestety spaliła mu się bułka. Potem dwie kolejne. Widziałam, że taca na której robi bułkę jest przypalona. Zaproponowałam, że ją umyję. Podziękował i zaprowadził mnie do kuchni. Panował w niej istne chaos. W prawym rogu siedział nawet ogromny, czarny pies. Gdy już ją umyłam wyszłam i zauważyłam, że na naszym miejscu siedzi jakiś dziadek, był elegancko ubrany, ale widać było, że jest naprawdę chudy. Nie wygoniłam go tylko przywitałam się z nim uprzejmie. Przyszła jego kobieta i zaczęła wrzeszczeć, że znowu zapomniał gdzie ma iść.

sen 6. Rzeka. Płynęliśmy małą grupą, ale nie klubową. Nie wiedząc czemu płynęliśmy pontonami wiosłując pagajami. Spojrzałam za siebie i ujrzałam Ojca. Wskoczyłam szybko do wody i zaczęłam płynąć. Rośliny szorstko dotykały moich nóg. Płynęłam dalej szukając brzegu. Wszędzie tylko szuwary. Czy to Mazury?! Znalazłam po prawej stronie betonowy brzeg. Wdrapałam się nań i usiadłam. Spojrzałam na swój strój ponieważ czułam, że jest mokry. Zadziwiłam się, że nie mam na sobie pianki. Zadzwoniłam więc do Mamy z prośbą, żeby mi ją tu przywiozła. Potem na brzeg przybił mój szurnięty, ale pozytywny kolega. Wszedł na górę ze znajomym ciągnąć ponton. W dół prowadził betonowy zjazd, który oni wzięli widocznie za wodospad. Jak dla mnie wyglądało to na zwykłą ścianę, ani trochę nachyloną. Zjawił się mój Ojciec i powiedział, że nie mają tym zjeżdżać bo ma wybrzuszenia i może się coś stać. W zamian za to pokazał im jeszcze bardziej niebezpieczny zjazd, który przypominał literę V. Jej dwa końce stykały ściany. Jeden był wypukły mocno wystając tworzył dwie ściany. Można było zjechać lewą stroną po czym się zabić lub zjechać prawą i się zabić.
Na szczęście nie musiałam oglądać ich klęski. 

sen 7. Pierwsze gimnazjum do którego uczęszczałam. Przyjechałam na parking z Nikolą, jej rodzicami i siostrą. Ujrzałam trzy mustangi. Pomarańczowy, srebrny i czarny. Powiedziałam, że cały czas ostatnio je widuję. Nikola powiedziała mi, że te jej się nie podobają. Faktycznie, te zbytnio nie grzeszyły urodą. Weszłyśmy do środka budynku. Od razu na wejściu moja przyjaciółka się załamała. Było napisane, że wygrała klasa Martyny. Okazało się, że był konkurs na zbieranie plastiku... Do szkoły wszedł "frytka". Spoglądając do kartonu wiedziałyśmy, że to jego pomysł. Były tam klatki z chomikami. Ponad 10 gryzoni?! Zapytałyśmy co mu odbiło. Powiedział, że ich nie chce więc dał je do spalenia. Kupując 4 dorosłe chomiki różnych płci czego się spodziewać? Przyszedł nauczyciel wf'u i zaczął się głośno śmiać.  

Nareszcie coś ruszyło!  :D
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
Dziennik - przez Gunia - 07-08-2017, 16:22
RE: Dziennik - przez Skipper - 07-08-2017, 18:11
RE: Dziennik - przez cosmic. - 07-08-2017, 18:46
RE: Dziennik - przez Gunia - 08-08-2017, 12:53
RE: Dziennik - przez Gunia - 09-08-2017, 22:17
RE: Dziennik - przez Gunia - 10-08-2017, 23:31
RE: Dziennik - przez Gunia - 11-08-2017, 21:05
RE: Dziennik - przez Gunia - 12-08-2017, 21:24
RE: Dziennik - przez Gunia - 13-08-2017, 20:54
RE: Dziennik - przez Gunia - 14-08-2017, 14:34
RE: Dziennik - przez Gunia - 15-08-2017, 21:49
RE: Dziennik - przez Gunia - 16-08-2017, 23:02
RE: Dziennik - przez Gunia - 17-08-2017, 23:12
RE: Dziennik - przez Gunia - 18-08-2017, 23:10
RE: Dziennik - przez Gunia - 19-08-2017, 18:37
RE: Dziennik - przez Gunia - 20-08-2017, 22:29
RE: Dziennik - przez wampia - 20-08-2017, 23:22
RE: Dziennik - przez Neurocosmic - 21-08-2017, 13:20
RE: Dziennik - przez Gunia - 21-08-2017, 22:37
RE: Dziennik - przez Gunia - 22-08-2017, 11:38
RE: Dziennik - przez Gunia - 23-08-2017, 23:25
RE: Dziennik - przez Gunia - 24-08-2017, 23:00
RE: Dziennik - przez Gunia - 25-08-2017, 22:10
RE: Dziennik - przez Gunia - 26-08-2017, 21:28
RE: Dziennik - przez Gunia - 27-08-2017, 21:48
RE: Dziennik - przez Gunia - 28-08-2017, 15:14
RE: Dziennik - przez Skipper - 28-08-2017, 15:18

Skocz do:

UA-88656808-1