12-08-2017, 09:27
#820/891
Umówiłem się z E. pod kinem. Nie pojawiła się przez dłuższą chwilę, więc poszedłem jej szukać. Spostrzegłem ją gdzieś w oddali. Akurat odchodziła. Widocznie też na mnie czekała...
Usłyszała mnie dopiero na ruchomych schodach, jadąc w dół. Zaczęła biec "pod prąd". Wyglądała śmiesznie próbując dostać się tak na górę. Miałem niezły ubaw... Poszliśmy oglądać repertuar, choć i tak wiedziałem, że nasz film zaczyna się o 15. Wyszło na to, że E. pogniewała się od tak z niewiadomej mi przyczyny. Poszła sobie bez słowa wyjaśnienia.
Znalazłem się przy mojej pracy. Przyglądałem się chwile zamieszaniu wokół pewnego człowieka. Kilku ludzi próbowało przywrócić go do życia, czekając na karetkę. Nie przejąłem się całą tą sytuacją. Miałem ważniejsze rzeczy na głowie - musiałem odnaleźć E.
Biegłem zatłoczoną, wąską wiejską drogą. Moje ruchy były ociężałe przez co musiałem walczyć przy każdym kroku. Jakby coś krępowało moje ruchy. Dotarłem w końcu do ruchomych schodów. Były zapełnione ludźmi, a mi się spieszyło, więc zacząłem się przepychać.
- Dokąd się tak spieszysz? - zapytała pewna pani.
- Do dupy!!! - odparłem poirytowany i wkurzony
Nastąpiła niezręczna chwila ciszy. Dotarło do mnie co powiedziałem... Zrobiło mi się głupio. W końcu jeden facet z tłumu zaczął się śmiać, a po nim inni, wywołując salwę śmiechu. Nawet ja się rozchmurzyłem.
Znalazłem zgubę na rozległym miejskim placu. Rozmawiała z D. Psiapsiuła dawała jej życiowe rady, które tyczyły się też mnie. Teraz to już byłem rozsierdzony do tego stopnia, że miałem chęć ją zabić...
Umówiłem się z E. pod kinem. Nie pojawiła się przez dłuższą chwilę, więc poszedłem jej szukać. Spostrzegłem ją gdzieś w oddali. Akurat odchodziła. Widocznie też na mnie czekała...
Usłyszała mnie dopiero na ruchomych schodach, jadąc w dół. Zaczęła biec "pod prąd". Wyglądała śmiesznie próbując dostać się tak na górę. Miałem niezły ubaw... Poszliśmy oglądać repertuar, choć i tak wiedziałem, że nasz film zaczyna się o 15. Wyszło na to, że E. pogniewała się od tak z niewiadomej mi przyczyny. Poszła sobie bez słowa wyjaśnienia.
Znalazłem się przy mojej pracy. Przyglądałem się chwile zamieszaniu wokół pewnego człowieka. Kilku ludzi próbowało przywrócić go do życia, czekając na karetkę. Nie przejąłem się całą tą sytuacją. Miałem ważniejsze rzeczy na głowie - musiałem odnaleźć E.
Biegłem zatłoczoną, wąską wiejską drogą. Moje ruchy były ociężałe przez co musiałem walczyć przy każdym kroku. Jakby coś krępowało moje ruchy. Dotarłem w końcu do ruchomych schodów. Były zapełnione ludźmi, a mi się spieszyło, więc zacząłem się przepychać.
- Dokąd się tak spieszysz? - zapytała pewna pani.
- Do dupy!!! - odparłem poirytowany i wkurzony
Nastąpiła niezręczna chwila ciszy. Dotarło do mnie co powiedziałem... Zrobiło mi się głupio. W końcu jeden facet z tłumu zaczął się śmiać, a po nim inni, wywołując salwę śmiechu. Nawet ja się rozchmurzyłem.
Znalazłem zgubę na rozległym miejskim placu. Rozmawiała z D. Psiapsiuła dawała jej życiowe rady, które tyczyły się też mnie. Teraz to już byłem rozsierdzony do tego stopnia, że miałem chęć ją zabić...
Każdy ma takie sny z których nie chce się obudzić !
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8





