05-08-2017, 11:03
05.08.2017
Ciri, teatr i berek
CDPR opublikował trailer nowej gry z Ciri w roli głównej. Zaczynam go oglądać. Zaczyna się typowo - przelot kamery nad krajobrazem. Wygląda to trochę jak Velen z Wiedźmina 3, ale po prawej rozpościera się morze. Grafika jest dość nierówna - pewne elementy są rozmazane i słabej jakości, inne są fotorealistyczne. Kamera zbliża się do pojedynczej drewnianej chaty. Przed chatą stoi Ciri, zwrócona twarzą w stronę drzwi. Kamera podlatuje od tyłu i "wchodzi" w oczy Ciri. Teraz przejmuję kontrolę nad postacią. Podchodzę do drzwi. Widzę, że są w fatalnym stanie. Kopię kilka razy aż rozpadają się. W środku, na przeciwko stoi przerażony wieśniak. Robię krok do przodu. Ucieka w prawo, pewnie z chaty jest jeszcze drugie wyjście. Pod przeciwległą ścianą stoi kufer. Podchodzę do niego. Wychodzę z chaty. Teraz poruszam się swoim prawdziwym ciałem. Na zewnątrz spotykam dawnego kolegę z podstawówki. Ma mi coś ważnego do pokazania. Schodzimy pod ziemię. Znajduje się tu jakiś nowoczesny kompleks przypominający hotel. Na samym dole jest duża, podłużna sala. Na całej jej długości stoi zastawiony stół. Rozwalamy to wszystko, ja chyba używam miecza. Nie wiem, dlaczego to zrobiliśmy. Tak totalnie z dupy. W sali znajdują się kolejne drzwi, które prowadzą do teatru. Idziemy tam.
Przeskok wydarzeń.
Siedzę z rodziną i znajomymi w teatrze. Wychodzimy do pokoi gościnnych. Jestem teraz w jednym z nich z mamą. Mama jest zestresowana, bo za kilka minut będzie recytować jakiś tekst na scenie. Mówię, że może wziąć kartkę z tekstem i go po prostu przeczytać na scenie.
Przeskok wydarzeń.
Jestem w nieznanej mi sali w dawnym gimnazjum. Sala jest mała, wąska. Siedzę przy stoliku, obok jest kilku znajomych, młodszych ode mnie o kilka lat.
Przeskok wydarzeń.
Jestem u siebie w domu, w salonie, który jest większy od tego prawdziwego. Na sofie stoi ktoś, kto sprawia wrażenie przyjaciela, ale nie wiem kto to jest. Przy oknie stoi kolejna taka postać. We trzech zaczynamy bawić się w coś na kształt berka. Gonić zaczyna ten przy oknie. Uciekamy! Jesteśmy teraz na złocistych polach. Wygląda to tak, jakby wszędzie rosła pszenica, tyle że wysokości zwykłej trawy. Słońce powoli chyli się ku zachodowi. Ja z tym pierwszym nadal uciekamy przed tym drugim. Transformujemy swoje ciała, dodając sobie mięśni na nogach i rękach. Poruszamy się teraz na czterech kończynach, trochę jak małpy, ale z zawrotną prędkością. Trzeci - goniący - też przybrał taką postać. Już nie wyglądamy jak ludzie. Bardziej jak alghule z Wiedźmina 3. Ja z pierwszym rozdzielamy się, on biegnie na prawo, ja na lewo. Goniący wybiera mnie. Rozglądam się w prawo i kątem oka zauważam, jak się do mnie zbliża. Adrenalina buzuje w moim nieludzkim ciele. Zaczynam powoli skręcać bardziej na lewo, ale niewiele to daje. Ciągle się zbliża! W akcie desperacji zatrzymuję się nagle i zaczynam biec w przeciwną stronę. Pierwszy przebiega tuż obok, zdezorientowany. Po chwili jednak znów zaczyna siedzieć mi na ogonie. Jest tuż przy mnie. To koniec. Przegrałem..., chyba że... W ostatniej chwili transformuję swoje ciało w postać maleńkiej myszy. Goniący zatrzymuje się i przeszukuje przenico-trawę, ale nie jest w stanie mnie znaleźć.
//////////////////////////////////////////////////////
Dziś była ciekawa sytuacja. Obudziłem się i doskonale pamiętałem ten sen, ale znowu, jak wczoraj, pomyślałem, że zanim wezmę się za spisanie go, poleżę jeszcze chwilę i utrwalę go sobie, powspominam, co się po kolei działo. I to mi się udało, ale w końcu myśli zaczęły błądzić i prawie zasnąłem. W ostatniej chwili oprzytomniałem, ale zdałem też sobie sprawę, że zapomniałem ten sen. Na szczęście po kilku chwilach wysilania pamięci wszystko wróciło.
Ciri, teatr i berek
CDPR opublikował trailer nowej gry z Ciri w roli głównej. Zaczynam go oglądać. Zaczyna się typowo - przelot kamery nad krajobrazem. Wygląda to trochę jak Velen z Wiedźmina 3, ale po prawej rozpościera się morze. Grafika jest dość nierówna - pewne elementy są rozmazane i słabej jakości, inne są fotorealistyczne. Kamera zbliża się do pojedynczej drewnianej chaty. Przed chatą stoi Ciri, zwrócona twarzą w stronę drzwi. Kamera podlatuje od tyłu i "wchodzi" w oczy Ciri. Teraz przejmuję kontrolę nad postacią. Podchodzę do drzwi. Widzę, że są w fatalnym stanie. Kopię kilka razy aż rozpadają się. W środku, na przeciwko stoi przerażony wieśniak. Robię krok do przodu. Ucieka w prawo, pewnie z chaty jest jeszcze drugie wyjście. Pod przeciwległą ścianą stoi kufer. Podchodzę do niego. Wychodzę z chaty. Teraz poruszam się swoim prawdziwym ciałem. Na zewnątrz spotykam dawnego kolegę z podstawówki. Ma mi coś ważnego do pokazania. Schodzimy pod ziemię. Znajduje się tu jakiś nowoczesny kompleks przypominający hotel. Na samym dole jest duża, podłużna sala. Na całej jej długości stoi zastawiony stół. Rozwalamy to wszystko, ja chyba używam miecza. Nie wiem, dlaczego to zrobiliśmy. Tak totalnie z dupy. W sali znajdują się kolejne drzwi, które prowadzą do teatru. Idziemy tam.
Przeskok wydarzeń.
Siedzę z rodziną i znajomymi w teatrze. Wychodzimy do pokoi gościnnych. Jestem teraz w jednym z nich z mamą. Mama jest zestresowana, bo za kilka minut będzie recytować jakiś tekst na scenie. Mówię, że może wziąć kartkę z tekstem i go po prostu przeczytać na scenie.
Przeskok wydarzeń.
Jestem w nieznanej mi sali w dawnym gimnazjum. Sala jest mała, wąska. Siedzę przy stoliku, obok jest kilku znajomych, młodszych ode mnie o kilka lat.
Przeskok wydarzeń.
Jestem u siebie w domu, w salonie, który jest większy od tego prawdziwego. Na sofie stoi ktoś, kto sprawia wrażenie przyjaciela, ale nie wiem kto to jest. Przy oknie stoi kolejna taka postać. We trzech zaczynamy bawić się w coś na kształt berka. Gonić zaczyna ten przy oknie. Uciekamy! Jesteśmy teraz na złocistych polach. Wygląda to tak, jakby wszędzie rosła pszenica, tyle że wysokości zwykłej trawy. Słońce powoli chyli się ku zachodowi. Ja z tym pierwszym nadal uciekamy przed tym drugim. Transformujemy swoje ciała, dodając sobie mięśni na nogach i rękach. Poruszamy się teraz na czterech kończynach, trochę jak małpy, ale z zawrotną prędkością. Trzeci - goniący - też przybrał taką postać. Już nie wyglądamy jak ludzie. Bardziej jak alghule z Wiedźmina 3. Ja z pierwszym rozdzielamy się, on biegnie na prawo, ja na lewo. Goniący wybiera mnie. Rozglądam się w prawo i kątem oka zauważam, jak się do mnie zbliża. Adrenalina buzuje w moim nieludzkim ciele. Zaczynam powoli skręcać bardziej na lewo, ale niewiele to daje. Ciągle się zbliża! W akcie desperacji zatrzymuję się nagle i zaczynam biec w przeciwną stronę. Pierwszy przebiega tuż obok, zdezorientowany. Po chwili jednak znów zaczyna siedzieć mi na ogonie. Jest tuż przy mnie. To koniec. Przegrałem..., chyba że... W ostatniej chwili transformuję swoje ciało w postać maleńkiej myszy. Goniący zatrzymuje się i przeszukuje przenico-trawę, ale nie jest w stanie mnie znaleźć.
//////////////////////////////////////////////////////
Dziś była ciekawa sytuacja. Obudziłem się i doskonale pamiętałem ten sen, ale znowu, jak wczoraj, pomyślałem, że zanim wezmę się za spisanie go, poleżę jeszcze chwilę i utrwalę go sobie, powspominam, co się po kolei działo. I to mi się udało, ale w końcu myśli zaczęły błądzić i prawie zasnąłem. W ostatniej chwili oprzytomniałem, ale zdałem też sobie sprawę, że zapomniałem ten sen. Na szczęście po kilku chwilach wysilania pamięci wszystko wróciło.





