02-08-2017, 23:22
Puźno dość, ale dzień cały zawalony, a zatem przyszedł czas, aby przelać sen z kartki tutaj...
Data: 2.08.2017
Czas snu (mniej więcej): 23:00-4:20
Zapamiętane sny: 1
Położyłam się do łóżka z mocnym postanowieniem zapamiętania snu... To co pamiętam zaczynało się od słów...
"- Wyjdziesz za niego choćby tu i teraz. Nawet bez tej sukni. Przecież twoje szczęście jest najważniejsze." Skierowane były do osoby, którą odczuwałam jako siostrę. Brała ona ślub, którego wogóle się nie spodziewała. Stałam z boku i byłam kimś w rodzaju obserwatora całego zajścia. Zostawili dziewczynę na progu i coś mówili, (nie zdołałam zapamiętać co). Potem dziewczyna założyła welon. W pierwszej chwili tak wyglądał, potem jednak uświadomiłam sobie, że jest to kawałek jakiegoś matriału, który tworzy jakby kokardę na czubku jej głowy przytrzymywana przez jakieś błyszczące kamyczki.
Samego momenty ślubu nie byłam w stanie wygrzebać z tego snu.
W każdym razie siostra weszła do domu i zaczęliśmy się bawić. Zabawa była dość dziwna, bo znaleźliśmy się na pokrytej lodem i śniegiem powierzchni i rzucaliśmy marchewkami do przerębli w lodzie na jeziorze albo rzece. Miałam swoje w wiaderku, które trzymałam w ręlu. Stałam na śniegu w pewnej odległości od celu podczas gdy inni stali całkiem blisko niego na lodzie. Rzucając puszczałam coś w rodzaju kaczek na wodzie, które tworzą się kiedy kamień uderza o taflę wody. Kiedy zostało mi już tylko kilka marchewek jakaś osoba (kobieta) wstała i powiedziała, że teraz trzeba mi poprzeszkadzać po czym stanęła na wodzie mniej więcej w połowie drogi mniędzy mną a przeręblem i niczym bramkarz w piłce nożnej przygotowała się do obrony. Byłam dumna, że nie zdołała obronić prawie żadnego żutu, poza jednym, kiedy to odbiła marchew, a ja złapałam ją i ponownie w nią żuciłam, ale zbiwu odbiła. Rozejrzałam się, wokół mnie stali ludzie, w moją stronę znierzały dwie postacie: panna młoda i jej matka. Młodsza z kobiet powiedziała, że ona też chce spróbować. W wiaderku zostały mi trzy marchewki: dwie ogromne i jedna mniejsza. Podałam jej najmniejszą, a pozostałe dwie wrzuciłam.
Nagle wszystko stało się jakby oglądanym przezemnijefilmem na Youtube. Pod sam koniec przez myśl przemknęło mi: "Co tu się odjaniepawla?!"
Dzień 1
Data: 2.08.2017
Czas snu (mniej więcej): 23:00-4:20
Zapamiętane sny: 1
"Miłość, marchew i YT"
Położyłam się do łóżka z mocnym postanowieniem zapamiętania snu... To co pamiętam zaczynało się od słów...
"- Wyjdziesz za niego choćby tu i teraz. Nawet bez tej sukni. Przecież twoje szczęście jest najważniejsze." Skierowane były do osoby, którą odczuwałam jako siostrę. Brała ona ślub, którego wogóle się nie spodziewała. Stałam z boku i byłam kimś w rodzaju obserwatora całego zajścia. Zostawili dziewczynę na progu i coś mówili, (nie zdołałam zapamiętać co). Potem dziewczyna założyła welon. W pierwszej chwili tak wyglądał, potem jednak uświadomiłam sobie, że jest to kawałek jakiegoś matriału, który tworzy jakby kokardę na czubku jej głowy przytrzymywana przez jakieś błyszczące kamyczki.
Samego momenty ślubu nie byłam w stanie wygrzebać z tego snu.
W każdym razie siostra weszła do domu i zaczęliśmy się bawić. Zabawa była dość dziwna, bo znaleźliśmy się na pokrytej lodem i śniegiem powierzchni i rzucaliśmy marchewkami do przerębli w lodzie na jeziorze albo rzece. Miałam swoje w wiaderku, które trzymałam w ręlu. Stałam na śniegu w pewnej odległości od celu podczas gdy inni stali całkiem blisko niego na lodzie. Rzucając puszczałam coś w rodzaju kaczek na wodzie, które tworzą się kiedy kamień uderza o taflę wody. Kiedy zostało mi już tylko kilka marchewek jakaś osoba (kobieta) wstała i powiedziała, że teraz trzeba mi poprzeszkadzać po czym stanęła na wodzie mniej więcej w połowie drogi mniędzy mną a przeręblem i niczym bramkarz w piłce nożnej przygotowała się do obrony. Byłam dumna, że nie zdołała obronić prawie żadnego żutu, poza jednym, kiedy to odbiła marchew, a ja złapałam ją i ponownie w nią żuciłam, ale zbiwu odbiła. Rozejrzałam się, wokół mnie stali ludzie, w moją stronę znierzały dwie postacie: panna młoda i jej matka. Młodsza z kobiet powiedziała, że ona też chce spróbować. W wiaderku zostały mi trzy marchewki: dwie ogromne i jedna mniejsza. Podałam jej najmniejszą, a pozostałe dwie wrzuciłam.
Nagle wszystko stało się jakby oglądanym przezemnijefilmem na Youtube. Pod sam koniec przez myśl przemknęło mi: "Co tu się odjaniepawla?!"
przemyślenia
Oglądanie tylu gier z motywem miłości na Yt zdecydowanie odbija się w snach.
Zbieranie, jedzienie, jakiekolwiek inne cosie związane z marchwią równierz odbijają się w snach.
Co jeszcze wpływa na sny?





