31-07-2017, 11:39
Jakieś urywane scenki. Wspinam się na rury tworzące jakieś rusztowanie-ogrodzenie. Próbuję zawisnąć na nogach na tej rurze głową w dół. Ktoś na trawniku na dole mówi mi, że coś mówili w wiadomościach, że nastąpił efekt jakby licznik się wyzerował. Że wszystkie partie polityczne muszą upaść i w końcu tak czy inaczej musi nadejść coś nowego.
########################################
Jeździłam na uczelnię, żeby załatwiać sprawy związane z przyjęciem na doktorat. Ze mną kandydowało kilka znajomych osób, chociaż te osoby były inne, nieco zmodyfikowane w stosunku do siebie z rzeczywistości. Za którymś razem jak tam byłam, przeszliśmy korytarzem na tyły naszego wydziału. Po prawej stronie było wąskie, niewielkie pomieszczenie z niewielkim basenem wypuszczonym w podłogę. Miejsce sprawiało nieprzyjemne wrażenie, jak sceneria z horroru o odkrywaniu opuszczonego od dawna budynku. Razem z innymi kandydatami weszłam do tego basenu.
Potem dowiedziałam się, że należy złożyć dokumenty w dziekanacie do 26 (sierpnia??) do godziny 10:00. Zaczęłam się rozglądać i zastanawiać, że chyba już jest 26. Ktoś mi powiedział, że owszem, jest. Pod dziekanatem stała już kolejka. Przeraziłam się, bo dokumenty zostawiłam w mieszkaniu. Stwierdziłam, że pojadę do mieszkania, wezmę je i wrócę. Zaczęłam szybko iść na przystanek autobusowy. W drodze wyjęłam z kieszeni telefon, żeby sprawdzić godzinę. Była za 9:50. Wpadłam w panikę i obudziłam się.
########################################
Jeździłam na uczelnię, żeby załatwiać sprawy związane z przyjęciem na doktorat. Ze mną kandydowało kilka znajomych osób, chociaż te osoby były inne, nieco zmodyfikowane w stosunku do siebie z rzeczywistości. Za którymś razem jak tam byłam, przeszliśmy korytarzem na tyły naszego wydziału. Po prawej stronie było wąskie, niewielkie pomieszczenie z niewielkim basenem wypuszczonym w podłogę. Miejsce sprawiało nieprzyjemne wrażenie, jak sceneria z horroru o odkrywaniu opuszczonego od dawna budynku. Razem z innymi kandydatami weszłam do tego basenu.
Potem dowiedziałam się, że należy złożyć dokumenty w dziekanacie do 26 (sierpnia??) do godziny 10:00. Zaczęłam się rozglądać i zastanawiać, że chyba już jest 26. Ktoś mi powiedział, że owszem, jest. Pod dziekanatem stała już kolejka. Przeraziłam się, bo dokumenty zostawiłam w mieszkaniu. Stwierdziłam, że pojadę do mieszkania, wezmę je i wrócę. Zaczęłam szybko iść na przystanek autobusowy. W drodze wyjęłam z kieszeni telefon, żeby sprawdzić godzinę. Była za 9:50. Wpadłam w panikę i obudziłam się.





