12-07-2017, 19:21
#796/872
Tylko szedłem spokojnie plażą, gdy na własnej skórze pozwolono mi poznać "tajniki" Słonecznego patrolu. To był mój egzamin sprawdzający czy nadaje się do tej jakże zaszczytnej roli- kipiącego seksem ratownika. Wziąłem się ostro do pracy. Wypłynąłem w pełne morze, nurkując przy tym. Jednak coś poszło nie tak i scena się urwała...
Pozostało mi szukanie bursztynów ukrytych gdzieś w piasku. Po przetrząśnięciu plaży okazało się, że znalazłem oszlifowany szafir i drugi drogocenny kamień wielkości pięści. Oczywiście czym prędzej pobiegłem pochwalić się, szczęściem, znajomym. Siedzieli przy barowym stoliku. Jednak zamiast owych kamieni wyciągnąłem stare i brudne skarpety koloru białego. Zszarzały od brudu i do tego potwornie śmierdziały- jakby coś w nich zdechło. Aż piekło w oczy... Na pocieszenie w kieszeni wygrzebałem złota monetę. Okazało się, że jest cenna. Los znów się uśmiechnął.
Od tych emocji zgłodniałem. Pewna pani ze stolika obok oznajmiła, że daniem dnia są:
Na deser przyglądałem się bitwie na polanie za barem. Papierowa konnica rozniosła w pył piechotę. Wyglądało to strasznie sztucznie, jakby walczyły kukiełki nie ludzie...
Tylko szedłem spokojnie plażą, gdy na własnej skórze pozwolono mi poznać "tajniki" Słonecznego patrolu. To był mój egzamin sprawdzający czy nadaje się do tej jakże zaszczytnej roli- kipiącego seksem ratownika. Wziąłem się ostro do pracy. Wypłynąłem w pełne morze, nurkując przy tym. Jednak coś poszło nie tak i scena się urwała...
Pozostało mi szukanie bursztynów ukrytych gdzieś w piasku. Po przetrząśnięciu plaży okazało się, że znalazłem oszlifowany szafir i drugi drogocenny kamień wielkości pięści. Oczywiście czym prędzej pobiegłem pochwalić się, szczęściem, znajomym. Siedzieli przy barowym stoliku. Jednak zamiast owych kamieni wyciągnąłem stare i brudne skarpety koloru białego. Zszarzały od brudu i do tego potwornie śmierdziały- jakby coś w nich zdechło. Aż piekło w oczy... Na pocieszenie w kieszeni wygrzebałem złota monetę. Okazało się, że jest cenna. Los znów się uśmiechnął.
Od tych emocji zgłodniałem. Pewna pani ze stolika obok oznajmiła, że daniem dnia są:
"Pierogi z policjantami"
Na szczęście nie jako nadzienie, a towarzystwo. Zauważyłem, że kilka metrów dalej przy stoliku siedzi dwóch "psów". Jakoś nie byłem skłonny reflektować na tego rodzaju rozrywki... W końcu owa pani się wkurzyła i rzuciła mi pod nos swoje niedokończone jedzenie.Na deser przyglądałem się bitwie na polanie za barem. Papierowa konnica rozniosła w pył piechotę. Wyglądało to strasznie sztucznie, jakby walczyły kukiełki nie ludzie...
Każdy ma takie sny z których nie chce się obudzić !
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8





