08-04-2017, 17:11
Byłem w nieznanym mi mieście. Zupełnie nie pamiętam co tam robiłem. Pamiętam jedynie jak znalazłem się w ukrytym miejscu tego miasta. Widziałem (później wyglądało to jakbym oglądał na telewizorze) jak idzie jaszczuropodobna postać wzdłuż ściany. Nie miała ogona, całe jej ciało pokrywały zielone łuski, miała kołnierz z łusek. Jaszczur stanął przed piramidą podobną do piramid Majów. Nagle w tą piramidę trafia pionowy słup energii. Lektor opisywał co się dzieje, pamiętam tylko, że to ma jakiś związek ze Słońcem. Potem byłem razem z siostrą przy przystanku, znajdującym się niedaleko tego miasta, ale już zwykłej jego części. Opowiadałem jej co widziałem i tłumaczyłem jej, że to się działo po "lewej" stronie rzeczywistości, czyli w innym wymiarze.





