29-03-2017, 13:52
Na półce, albo takiej półko kanapie, leżała moja kotka. Na drugiej, trochę wyżej, także leżała ta sama kotka. Coś mi się poplątało to z nazwą jakiejś gry, i że jedna kotka miała taką wersję, a ta druga nowszą wersję. Byłem trochę zdziwiony, a może nawet zaniepokojony, bo nie wiedziałem już, która to ta prawdziwa. Później jechałem autobusem i opowiadałem dwóm takim co siedzieli przede mną o tym śnie, o tej grze, kotce i jeszcze czymś więcej czego już teraz nie pamiętam, chyba coś z lasem. Dalej jak jechałem to widziałem, co zwróciłem im uwagę, dziwny trzyczęściowy autobus. Wjechał do uliczki, gdzie nie jeżdżą autobusy. Wił się i falował jak wielki robal, a na nim siedziała jak na koniu jakaś pani, którą w tym śnie znałem. Chwilę się zastanowiłem, ale wydało mi się wszytko normalne. W innej części snu wstałem z łóżka i wyszedłem przez okno na trawnik. Było ciemno. Myślą przeniosłem się poza żywopłot, gdzieś dalej. Znalazłem na ziemi dwa pojemniki z jakimś płynem w sprayu. Nie wiem w jakim celu przez cały czas na siebie tym psikałem. Zrobiło się jasno, wszystko wydawało się bardzo rzeczywiste i jednocześnie dziwne, wydawało mi się, że już śnił mi się podobny sen, wywołujący podobne emocje. Dużo osób się przechadzało przy ulicy. Ciągle byłem skupiony na tych dwóch pojemnikach. Przeniosło mnie wtedy na drugi koniec miasta do mieszkania cioci. Nikogo nie było, balkon był otwarty, wiał lekki wiatr. W końcu otworzyłem te dwa pojemniki. Wylałem całą zawartość na głowę. Czułem przyjemny, chłodny płyn ściekający po mnie.





