26-03-2017, 18:28
#715/827
Udałem się na targ. Ledwo wszedłem w pierwszą alejkę a już zaczepiło mnie kilku cyganów. Jeden z nich (jakiś bachor) był strasznie nachalny. Wkurzył mnie. Nie wytrzymałem i zaserwowałem mu soczystą plombę w twarz. Nim się zorientowałem zleciało się już całe stado cyganów. Musiałem uciekać, bo jak to mówią: "I Herkules dupa kiedy ludzi kupa".
Wskoczyłem do pobliskiego jeziorka. Nie widzieli mnie. Woda zamarzła, więc musiałem płynąć pod lodem. Z zaskoczenia pchnąłem ogromną podkową, która powaliła kilku cyganów, nie spodziewających się ataku.
[...]
#781/854
Razem z kilkoma osobami uciekaliśmy przez pustynię. Napastnicy już prawie nas dorwali. Jednak na szczęście pojawił się ON...
Zygmunt pędzący na motorynce z turbo dopalaczem. Powalił wszystkich po czym, nic nie mówiąc, popędził dalej.
Pustynia opadała w oddali na pokrytą kamiennymi pagórkami dolinę. Za nią zaś rozciągało się morze. Woda w nim była krystalicznie czysta i błękitna. Cała sceneria przypominała makietę. Kolorystyka była strasznie jaskrawa, jakby z gry komputerowej... Wszedłem do wody głębokością sięgającej mi do kostek. Owe morze było wielką łąką z soczyście zielona trawą - zalaną wodą. Tylko w bruzdach było nieco głębiej. Skorzystałem z tego, poświęcając chwile na pływanie.
Wróciłem na ląd. Pustynia graniczyła z dość gęstym miasteczkiem. Oddzielona była od niego tylko wąskim pasem lasu...
Widok na okolicę był przepiękny. Te wszystkie żywe kolory. Bił stamtąd odrealniony urok, spokój i harmonia. Aż nie chciało się żegnać z tym miejscem.
Udałem się na targ. Ledwo wszedłem w pierwszą alejkę a już zaczepiło mnie kilku cyganów. Jeden z nich (jakiś bachor) był strasznie nachalny. Wkurzył mnie. Nie wytrzymałem i zaserwowałem mu soczystą plombę w twarz. Nim się zorientowałem zleciało się już całe stado cyganów. Musiałem uciekać, bo jak to mówią: "I Herkules dupa kiedy ludzi kupa".
Wskoczyłem do pobliskiego jeziorka. Nie widzieli mnie. Woda zamarzła, więc musiałem płynąć pod lodem. Z zaskoczenia pchnąłem ogromną podkową, która powaliła kilku cyganów, nie spodziewających się ataku.
[...]
#781/854
Razem z kilkoma osobami uciekaliśmy przez pustynię. Napastnicy już prawie nas dorwali. Jednak na szczęście pojawił się ON...
Zygmunt pędzący na motorynce z turbo dopalaczem. Powalił wszystkich po czym, nic nie mówiąc, popędził dalej.
Pustynia opadała w oddali na pokrytą kamiennymi pagórkami dolinę. Za nią zaś rozciągało się morze. Woda w nim była krystalicznie czysta i błękitna. Cała sceneria przypominała makietę. Kolorystyka była strasznie jaskrawa, jakby z gry komputerowej... Wszedłem do wody głębokością sięgającej mi do kostek. Owe morze było wielką łąką z soczyście zielona trawą - zalaną wodą. Tylko w bruzdach było nieco głębiej. Skorzystałem z tego, poświęcając chwile na pływanie.
Wróciłem na ląd. Pustynia graniczyła z dość gęstym miasteczkiem. Oddzielona była od niego tylko wąskim pasem lasu...
Widok na okolicę był przepiękny. Te wszystkie żywe kolory. Bił stamtąd odrealniony urok, spokój i harmonia. Aż nie chciało się żegnać z tym miejscem.
Każdy ma takie sny z których nie chce się obudzić !
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8





