12-03-2017, 19:53
Ja i siostra znów mieszkałyśmy z rodzicami. Długo spacerowaliśmy po łąkach, wyglądało to na okolice wsi, w której mieszkaliśmy wiele lat temu. Wróciliśmy do domu, ja i siostra poszłyśmy spać. Obudziłam się następnego dnia częściowo ślepa, przez zamknięte oczy widziałam jakby łunę beżowego światła. Nie miałam w pełni władzy nad rękami i nogami, miałam drgawki, nie mogłam wstać. Kiedy częściowo to przezwyciężyłam, przerażona poszłam do mamy, mówiąc jej, że coś się dzieje i boję się, bo nie chcę być kaleką. Mama zaczęła tłumaczyć, że to nic takiego, na pewno nie będę kaleką, że to tylko ze zmęczenia, bo poprzedniego dnia zrobiliśmy ileś tam kilometrów. Jakoś nie mogłam w to uwierzyć.
# Obudziłam się roztrzęsiona, z szybko walącym sercem.
Byłam w domu dalekiej rodziny w C. Chyba byłam młodsza niż w rzeczywistości. Z grupką dziewczyn przebiegłyśmy na drugą stronę ulicy, do lasu. Tak jak w jakimś poprzednim śnie o tym miejscu, las znajdował się na zboczu wzgórza, inaczej niż w realu, musiałyśmy biec dość stromo pod górkę. Upadałyśmy, wpadałyśmy w pokrzywy. Raz musiałam jeszcze wracać, żeby pójść do łazienki. Potem jak znów dołączyłam do grupy, myślałam o tym, że przy okazji powinnam się przebrać, skoro już byłam w domu, a tak mam całe ubranie zabrudzone.
Potem wzgórze zmieniło się w coś pomiędzy salą kinową a takim dmuchanym zamkiem do zjeżdżania dla dzieci. Ja i inne dziewczyny zaczęłyśmy wyglądać jak animowane lalki barbie. Udowadniałyśmy sobie nawzajem, która jest odważniejsza i potrafi z rozpędu wskoczyć na najbardziej stromą ściankę do zjeżdżania. Potem na dole, tam gdzie były fotele kina, zaczęła się schodzić jakaś grupa, więc musiałyśmy stamtąd odejść.
============================================
Grałam w coś w rodzaju gry RPG poprzez tworzenie historii. Jednocześnie pojawiały się osoby i miejsca na mapie, którą widziałam z lotu ptaka. Częściowo były to jakieś wyspy na jeziorze, częściowo rodziców i dziadków podwórko, oraz droga, przy której się znajdują. Główna bohaterka tej gry miała dołączyć do bohaterów moich opowiadań, wyszkolić się na wojowniczkę i walczyć z armią przeciwnika - częściowo wmieszane w to były realia z "Pomnika Cesarzowej Achai".
# Obudziłam się roztrzęsiona, z szybko walącym sercem.
Byłam w domu dalekiej rodziny w C. Chyba byłam młodsza niż w rzeczywistości. Z grupką dziewczyn przebiegłyśmy na drugą stronę ulicy, do lasu. Tak jak w jakimś poprzednim śnie o tym miejscu, las znajdował się na zboczu wzgórza, inaczej niż w realu, musiałyśmy biec dość stromo pod górkę. Upadałyśmy, wpadałyśmy w pokrzywy. Raz musiałam jeszcze wracać, żeby pójść do łazienki. Potem jak znów dołączyłam do grupy, myślałam o tym, że przy okazji powinnam się przebrać, skoro już byłam w domu, a tak mam całe ubranie zabrudzone.
Potem wzgórze zmieniło się w coś pomiędzy salą kinową a takim dmuchanym zamkiem do zjeżdżania dla dzieci. Ja i inne dziewczyny zaczęłyśmy wyglądać jak animowane lalki barbie. Udowadniałyśmy sobie nawzajem, która jest odważniejsza i potrafi z rozpędu wskoczyć na najbardziej stromą ściankę do zjeżdżania. Potem na dole, tam gdzie były fotele kina, zaczęła się schodzić jakaś grupa, więc musiałyśmy stamtąd odejść.
============================================
Grałam w coś w rodzaju gry RPG poprzez tworzenie historii. Jednocześnie pojawiały się osoby i miejsca na mapie, którą widziałam z lotu ptaka. Częściowo były to jakieś wyspy na jeziorze, częściowo rodziców i dziadków podwórko, oraz droga, przy której się znajdują. Główna bohaterka tej gry miała dołączyć do bohaterów moich opowiadań, wyszkolić się na wojowniczkę i walczyć z armią przeciwnika - częściowo wmieszane w to były realia z "Pomnika Cesarzowej Achai".





