04-01-2017, 13:48
04.01.2017
Znowu coś o szkole, chyba podstawowej. Dzieje się to na korytarzu. Albo jest apel albo zwykła przerwa. Po lewej stronie, w dalszej części korytarza niedaleko drzwi, stoi grupka uczniów. Nagle jeden z nich zaczyna się bardzo dziwnie zachowywać. Rzuca się na pozostałych i zaczyna ich gryźć. Ci którzy zostaną pogryzieni oczywiście zamienią się w zombie. My uciekamy razem z nauczycielką. Zatrzymujemy się, gdzieś przy schodach. Z powodu zaistniałem sytuacji pozwala nam wziąć jeden dzień wolny.
Inny sen, ciepłe słoneczne lato. Na trawniku przed blokiem na przeciwko jest wydzielony prostokątny plac. W trawie na kocyku leży dziewczynka. Wydaje mi się, że jest do połowy przysypana piaskiem, jak na plaży. Kilka metrów przed nią, siedzi na wysokim krześle dorosły mężczyzna, prawdopodobnie jej ojciec. O czymś tam rozmawiają. Ma chyba coś nam opowiadać. Potem przychodzi jej brat lub kolega, którego niby znam. Tworzy sobie za pomocą myśli siedzenie z ziemi, też taki sobie robię siadając. Ich tata krzyczy, że nie mamy robić takich rzeczy. Zdenerwowałem się i poszedłem stamtąd. Idę wokół drugiego bloku. Coś tam było o jakimś programie Desktop do zainstalowania. Idę na drugą stronę bloku, za mną jakieś dziewczynki, z nimi chyba idzie ta z trawnika. Patrzę się na las po prawej stronie. One mówią, że coś tam ktoś robi i przez to są wybuchy. Odpowiadam im, że przez cały czas tam coś wybucha.
Idę przy ulicy, patrzę się w dal, zadziwia mnie to jak daleko mogę widzieć. Rozglądam się na około, myślę, aby wejść do lasu, jednak zauważam, że przeniosło mnie na drugą stronę ulicy. Dalej jest albo inny sen albo przeniosło mnie z powrotem przez ulicę. Wchodzę do sklepiku. Chcę wyjść (nie wiem czy coś kupowałem), ale mnie przenosi z powrotem do tej budki sklepowej. Za trzecim razem proszę sprzedawcę, aby mnie odprowadził do domu. Więcej mnie nie teleportuje. Nie wiem czemu, bo w trakcie cofania mnie do sklepu, miałem myśli o tym, że te wszystkie rzeczy z półek sklepowych są wystawione przed drzwiami do bloku i są za darmo. Jak ten sprzedawca mnie wyprowadzał widziałem drugą część sklepu, która nie istnieje na prawdę, miała szklane ściany i widać było sprzęt muzyczny (studio nagraniowe?). Pod nieobecność sprzedawcy jakaś pani brała rzeczy z półek (widać było przez te szyby). Czy kradła czy tylko przygotowywała sobie to nie wiem. Jak doszliśmy do mieszkania to ten sprzedawca zamienił się w sprzedawczynie z innego sklepu.
Znowu coś o szkole, chyba podstawowej. Dzieje się to na korytarzu. Albo jest apel albo zwykła przerwa. Po lewej stronie, w dalszej części korytarza niedaleko drzwi, stoi grupka uczniów. Nagle jeden z nich zaczyna się bardzo dziwnie zachowywać. Rzuca się na pozostałych i zaczyna ich gryźć. Ci którzy zostaną pogryzieni oczywiście zamienią się w zombie. My uciekamy razem z nauczycielką. Zatrzymujemy się, gdzieś przy schodach. Z powodu zaistniałem sytuacji pozwala nam wziąć jeden dzień wolny.
Inny sen, ciepłe słoneczne lato. Na trawniku przed blokiem na przeciwko jest wydzielony prostokątny plac. W trawie na kocyku leży dziewczynka. Wydaje mi się, że jest do połowy przysypana piaskiem, jak na plaży. Kilka metrów przed nią, siedzi na wysokim krześle dorosły mężczyzna, prawdopodobnie jej ojciec. O czymś tam rozmawiają. Ma chyba coś nam opowiadać. Potem przychodzi jej brat lub kolega, którego niby znam. Tworzy sobie za pomocą myśli siedzenie z ziemi, też taki sobie robię siadając. Ich tata krzyczy, że nie mamy robić takich rzeczy. Zdenerwowałem się i poszedłem stamtąd. Idę wokół drugiego bloku. Coś tam było o jakimś programie Desktop do zainstalowania. Idę na drugą stronę bloku, za mną jakieś dziewczynki, z nimi chyba idzie ta z trawnika. Patrzę się na las po prawej stronie. One mówią, że coś tam ktoś robi i przez to są wybuchy. Odpowiadam im, że przez cały czas tam coś wybucha.
Idę przy ulicy, patrzę się w dal, zadziwia mnie to jak daleko mogę widzieć. Rozglądam się na około, myślę, aby wejść do lasu, jednak zauważam, że przeniosło mnie na drugą stronę ulicy. Dalej jest albo inny sen albo przeniosło mnie z powrotem przez ulicę. Wchodzę do sklepiku. Chcę wyjść (nie wiem czy coś kupowałem), ale mnie przenosi z powrotem do tej budki sklepowej. Za trzecim razem proszę sprzedawcę, aby mnie odprowadził do domu. Więcej mnie nie teleportuje. Nie wiem czemu, bo w trakcie cofania mnie do sklepu, miałem myśli o tym, że te wszystkie rzeczy z półek sklepowych są wystawione przed drzwiami do bloku i są za darmo. Jak ten sprzedawca mnie wyprowadzał widziałem drugą część sklepu, która nie istnieje na prawdę, miała szklane ściany i widać było sprzęt muzyczny (studio nagraniowe?). Pod nieobecność sprzedawcy jakaś pani brała rzeczy z półek (widać było przez te szyby). Czy kradła czy tylko przygotowywała sobie to nie wiem. Jak doszliśmy do mieszkania to ten sprzedawca zamienił się w sprzedawczynie z innego sklepu.





