03-01-2017, 22:35
# Z każdego snu pamiętam tylko fragmenty niestety...
Byłam w jakiejś zrujnowanej "posiadłości" z "ogrodem". Takie pomieszanie z miastem, za tandetnym ogrodzeniem ze zwykłej siatki były bloki i ulica z chodnikiem, jakiś tył kamienicy, ściana na której nie było okien. W tym "ogrodzie" też były chodniki, oprócz tego kilka studzienek ściekowych, z których od jakiegoś czasu wybijało szambo.
Słyszałam coś o tym, że poprzedni wynajmujący, mieszkający tu niedługo przed nami, dorabiał udzielając korepetycji dzieciakom z przylegającego osiedla, chyba tego od tylnej ściany kamienicy. Rzekomo miał tam drogę na skróty, czemu bardzo się dziwiłam, bo w tamtym miejscu ziemia była już mocno podmyta przez coraz mocniej wylewający się ściek.
Moja mama przebywała w domu, prawie nie wychodziła. Ja krążyłam bez celu wokoło domu, w przerwach między kombinowaniem, jak by tu komuś (niestety nie wiem, kim byli "oni") zaszkodzić używając czarnej magii. Scenki, w których grzebałam w starych okultystycznych dziełach pojawiały się w przeskokach z momentami jak chodziłam po coraz bardziej zalanym szambem chodniku w "ogrodzie".
W którymś momencie dla dramatycznego efektu, jak mi się wydaje, chodziłam z patykiem zakończonym kredą i zaczęłam pisać po chodniku coś w stylu "find commands to kill them, but how did I want to find THEM". Ciężko się pisało, bo przy chodniku wybijały kolejne źródła brudnej, żółtawej cieczy i wszystko zalewały. Ostatnie "THEM" nagryzmoliłam na prostokącie z czarnych desek, otaczającym jedną ze studzienek kanalizacyjnych. Wskoczyłam na tę studzienkę, bo była nieco powyżej poziomu gruntu, a teren wokół był coraz bardziej podmokły. Rozejrzałam się. Po prawej stronie miałam płot z rozpadających się desek pomalowanych na czarno. W miejscu, gdzie żółty syf tworzył już mini jezioro, dolne poziome deski odpadły. Górne też się słabo trzymały, ale nie mając wyboru postanowiłam przejść podwieszona pod nimi na rękach - te klimaty Raymana 2
Oczywiście zaraz deski puściły i wpadłam do tego szamba. W rytmie dość równego pulsowania gęstej, lepkiej cieczy zanurzałam się głębiej albo wynurzałam, ale czułam, że zaraz zapadnę się całkiem. Widziałam w górze czyjąś sylwetkę, chyba mamy, ciężko było ocenić patrząc pod światło. Obudziłam się.
Oglądałam coś w rodzaju latynoskiej telenoweli "na żywo". Sceny działy się wokół, widziałam bohaterów, czy raczej bohaterki bezpośrednio. Tylko końcowe sceny pamiętam - jedna z głównych bohaterek, młoda kobieta, była narkomanka, postanowiła odpokutować swoje winy poprzez akt samospalenia. W piwnicy swojego domostwa na stoliku usypała mały stos z patyków, zrobiła coś na kształt korony cierniowej i założyła sobie na głowę. W pozycji medytacyjnej usiadła na stosie. Patrzyła na nią jej córka, małe dziecko, ledwie potrafiące chodzić i jej matka. Matka mówiła, że powinna z tym jeszcze trochę poczekać, facetka stwierdziła, że ma wielką potrzebę już, natychmiast odkupić grzech narkomanii. Wyciągnęła z kieszeni probówkę i zaczęła wylewać jakąś zapalną substancję na stos przed sobą. Pojawiły się białe płomyki jak od spalania magnezu.
Matka została oślepiona na dwa dni. Potem spytała, co się działo w tym czasie, mała dziewczynka jej wyjaśniała. Potem chyba miały sprzątać w piwnicy, ale ja znów się obudziłam...
Siedziałam na forum i miałam coś wrzucać do tego ukrytego działu. Pojawił się jakiś drugi ukryty dział, gdzie wrzucało się mamy, głupie żarty i mnóstwo screenów z jakiejś gry, celowo stylizowanej na starą, z kiepską grafiką. Ja w tym śnie miałam tę samą grę, więc postanowiłam nie być gorsza i też coś wrzucić. Jak się przyjrzałam, zobaczyłam, że w postach Slavii są zacenzurowane wulgaryzmy, potem zauważyłam, że poza wulgaryzmami, w większości z jakiegoś powodu zacenzurowano normalne słowa. Nie wiem, czemu...
# @High Contrast, ja bym się temu nie dziwiła. Ostatnio mam poczucie, że ten miesiąc, z powodu seminariów, zaliczeń i innych studenckich "atrakcji" to jakiś koszmar do przetrwania z zaciśniętymi zębami. Pewnie się negatywnie nakręcam
Byłam w jakiejś zrujnowanej "posiadłości" z "ogrodem". Takie pomieszanie z miastem, za tandetnym ogrodzeniem ze zwykłej siatki były bloki i ulica z chodnikiem, jakiś tył kamienicy, ściana na której nie było okien. W tym "ogrodzie" też były chodniki, oprócz tego kilka studzienek ściekowych, z których od jakiegoś czasu wybijało szambo.
Słyszałam coś o tym, że poprzedni wynajmujący, mieszkający tu niedługo przed nami, dorabiał udzielając korepetycji dzieciakom z przylegającego osiedla, chyba tego od tylnej ściany kamienicy. Rzekomo miał tam drogę na skróty, czemu bardzo się dziwiłam, bo w tamtym miejscu ziemia była już mocno podmyta przez coraz mocniej wylewający się ściek.
Moja mama przebywała w domu, prawie nie wychodziła. Ja krążyłam bez celu wokoło domu, w przerwach między kombinowaniem, jak by tu komuś (niestety nie wiem, kim byli "oni") zaszkodzić używając czarnej magii. Scenki, w których grzebałam w starych okultystycznych dziełach pojawiały się w przeskokach z momentami jak chodziłam po coraz bardziej zalanym szambem chodniku w "ogrodzie".
W którymś momencie dla dramatycznego efektu, jak mi się wydaje, chodziłam z patykiem zakończonym kredą i zaczęłam pisać po chodniku coś w stylu "find commands to kill them, but how did I want to find THEM". Ciężko się pisało, bo przy chodniku wybijały kolejne źródła brudnej, żółtawej cieczy i wszystko zalewały. Ostatnie "THEM" nagryzmoliłam na prostokącie z czarnych desek, otaczającym jedną ze studzienek kanalizacyjnych. Wskoczyłam na tę studzienkę, bo była nieco powyżej poziomu gruntu, a teren wokół był coraz bardziej podmokły. Rozejrzałam się. Po prawej stronie miałam płot z rozpadających się desek pomalowanych na czarno. W miejscu, gdzie żółty syf tworzył już mini jezioro, dolne poziome deski odpadły. Górne też się słabo trzymały, ale nie mając wyboru postanowiłam przejść podwieszona pod nimi na rękach - te klimaty Raymana 2

Oczywiście zaraz deski puściły i wpadłam do tego szamba. W rytmie dość równego pulsowania gęstej, lepkiej cieczy zanurzałam się głębiej albo wynurzałam, ale czułam, że zaraz zapadnę się całkiem. Widziałam w górze czyjąś sylwetkę, chyba mamy, ciężko było ocenić patrząc pod światło. Obudziłam się.
Oglądałam coś w rodzaju latynoskiej telenoweli "na żywo". Sceny działy się wokół, widziałam bohaterów, czy raczej bohaterki bezpośrednio. Tylko końcowe sceny pamiętam - jedna z głównych bohaterek, młoda kobieta, była narkomanka, postanowiła odpokutować swoje winy poprzez akt samospalenia. W piwnicy swojego domostwa na stoliku usypała mały stos z patyków, zrobiła coś na kształt korony cierniowej i założyła sobie na głowę. W pozycji medytacyjnej usiadła na stosie. Patrzyła na nią jej córka, małe dziecko, ledwie potrafiące chodzić i jej matka. Matka mówiła, że powinna z tym jeszcze trochę poczekać, facetka stwierdziła, że ma wielką potrzebę już, natychmiast odkupić grzech narkomanii. Wyciągnęła z kieszeni probówkę i zaczęła wylewać jakąś zapalną substancję na stos przed sobą. Pojawiły się białe płomyki jak od spalania magnezu.
Matka została oślepiona na dwa dni. Potem spytała, co się działo w tym czasie, mała dziewczynka jej wyjaśniała. Potem chyba miały sprzątać w piwnicy, ale ja znów się obudziłam...
Siedziałam na forum i miałam coś wrzucać do tego ukrytego działu. Pojawił się jakiś drugi ukryty dział, gdzie wrzucało się mamy, głupie żarty i mnóstwo screenów z jakiejś gry, celowo stylizowanej na starą, z kiepską grafiką. Ja w tym śnie miałam tę samą grę, więc postanowiłam nie być gorsza i też coś wrzucić. Jak się przyjrzałam, zobaczyłam, że w postach Slavii są zacenzurowane wulgaryzmy, potem zauważyłam, że poza wulgaryzmami, w większości z jakiegoś powodu zacenzurowano normalne słowa. Nie wiem, czemu...
# @High Contrast, ja bym się temu nie dziwiła. Ostatnio mam poczucie, że ten miesiąc, z powodu seminariów, zaliczeń i innych studenckich "atrakcji" to jakiś koszmar do przetrwania z zaciśniętymi zębami. Pewnie się negatywnie nakręcam





