01-01-2017, 19:09
# No i jakieś nagłe pogorszenie pamięci. Tylko fragmenty scen dzisiaj zapamiętałam.
Wchodziłam z mamą do kościoła na jakąś wieczorną mszę. Nie widziałam okien, ale czułam, że jest już późno, na zewnątrz jest ciemno, w środku było męczące żółte światło. Byłam zmęczona/senna/półprzytomna. Chyba się spóźniłyśmy, bo kościół był pełny a mama spieszyła się i niecierpliwie ciągnęła mnie za sobą. Przez to ciągnięcie, musiałam też uklęknąć, kiedy mama uklękła na środku kościoła. W automatycznym odruchu zaczęłam się żegnać. Potem, kiedy mama wciągnęła mnie do ławki, zaczęłam z niejakim rozbawieniem myśleć o tym, że religijność to po prostu wyrycie w mózgu bezmyślnych odruchów, powtarzanych gestów, które mogą się ujawniać nawet jak już człowiek jest niewierzący.
# W sumie ostatnio na jawie parę razy o tym myślałam
Robiłam jakiś projekt, trochę to chyba miało wspólnego z programowaniem. Coś miałam przerabiać i testować. Dzwonił do mnie Lajkuc i męczył mnie, że skoro już to robię, to dla niego też bym mogła zrobić. Dla świętego spokoju się zgodziłam i zaczęłam to coś testować. Lajkuc w jakiś sposób mógł zdalnie patrzeć mi na ręce. Po jakimś czasie zaczęłam się wkurzać i ze złością powiedziałam, że teraz chyba jest już dobrze i nie chce mi się robić więcej, poza tym im dłużej to robię, tym bardziej robi się to ryzykowne. Czułam rosnącą irytację, która w końcu doprowadziła do przebudzenia.
Wchodziłam z mamą do kościoła na jakąś wieczorną mszę. Nie widziałam okien, ale czułam, że jest już późno, na zewnątrz jest ciemno, w środku było męczące żółte światło. Byłam zmęczona/senna/półprzytomna. Chyba się spóźniłyśmy, bo kościół był pełny a mama spieszyła się i niecierpliwie ciągnęła mnie za sobą. Przez to ciągnięcie, musiałam też uklęknąć, kiedy mama uklękła na środku kościoła. W automatycznym odruchu zaczęłam się żegnać. Potem, kiedy mama wciągnęła mnie do ławki, zaczęłam z niejakim rozbawieniem myśleć o tym, że religijność to po prostu wyrycie w mózgu bezmyślnych odruchów, powtarzanych gestów, które mogą się ujawniać nawet jak już człowiek jest niewierzący.
# W sumie ostatnio na jawie parę razy o tym myślałam

Robiłam jakiś projekt, trochę to chyba miało wspólnego z programowaniem. Coś miałam przerabiać i testować. Dzwonił do mnie Lajkuc i męczył mnie, że skoro już to robię, to dla niego też bym mogła zrobić. Dla świętego spokoju się zgodziłam i zaczęłam to coś testować. Lajkuc w jakiś sposób mógł zdalnie patrzeć mi na ręce. Po jakimś czasie zaczęłam się wkurzać i ze złością powiedziałam, że teraz chyba jest już dobrze i nie chce mi się robić więcej, poza tym im dłużej to robię, tym bardziej robi się to ryzykowne. Czułam rosnącą irytację, która w końcu doprowadziła do przebudzenia.





