29-12-2016, 21:24
Znów szkoła
Nie wiem, czemu, ale byłam chyba w podstawówce, ale większość osób wiekowo była jakby pod koniec gimnazjum. W szkole wszyscy opowiadali o chuligańskich wybrykach, jakaś uczennica dokonywała podpaleń. Zostałam poinformowana, że podpalaczka to moja przyrodnia siostra, o której istnieniu większość rodziny dotąd nie wiedziała. Oczywiście na przekór poczułam się zainteresowana ich chciałam ją bliżej poznać, dalszy plan miałam taki, żeby ją chronić i żeby mogła w spokoju kontynuować swoje zbożne, antyszkolne dzieło.
W końcu jakoś przypadkiem się na nią natknęłam, była niska, pulchna, miała ogoloną głowę i tylko pozostawiony na czubku kosmyk - coś jak ta grzywa u Kovu w Królu Lwie II :
Z nawiązania znajomości z nią wynikały jakieś kłopoty, nagle władze szkoły się na mnie uwzięły, rodzina chciała mnie wykląć, gdzieś uciekałam...
===========================================
# Jakiś przeskok nastąpił, że sceneria się zmieniła a emocje i uciekanie przed rodziną zostało...
===========================================
Byłam na uczelni i czekałam na zebranie w Jaskini Nerdów. Mogłam siedzieć w środku, bo mimo, że była jeszcze godzina do zebrania, drzwi nie były zamknięte. Niecierpliwiłam się. Źle się czułam i miałam z tego powodu wielką ochotę spotkać się z V.
Kiedy czekałam, pomieszczenie zmieniło się, częściowo nadal było Jaskinią Nerdów, częściowo moim pokojem w rodzinnym domu. Robiłam coś dziwnego, w rodzaju pułapki bioenergetycznej czy czegoś takiego. Wieszałam hostie na łańcuszkach nad słoikami potem łączyłam te słoiki miedzianym drutem bez izolacji. Z jakiegoś powodu musiały być one połączone w odpowiedniej kolejności i rozstawione na podłodze tak, że ten miedziany drut tworzył skomplikowany wzór z poszczególnych odcinków. Podczas tej pracy byłam obserwowana przez siostrę, siedzącą w milczeniu na swoim łóżku.
Potem znów byłam w Jaskini Nerdów i wszyscy zaczęli się schodzić. Zdziwiłam się, bo wiedziałam, że na początku będą tylko trzy osoby oprócz mnie i miałbym wtedy możliwość swobodnie porozmawiać z V. Jeszcze jak na złość do pomieszczenia wpadły moja mama i babcia, obie wściekłe na mnie (chyba za rzeczy z poprzedniego snu, ale trudno stwierdzić). Zaczęły na mnie krzyczeć, ja czułam się coraz bardziej osaczona i pokrzywdzona. Zaczęłam płakać, obeszłam stół, żeby znaleźć się jak najdalej od mamy i babci. Byłam coraz bardziej zła na V., że nie próbował mnie bronić. Pomyślałam, że nawet mój śmiertelny wróg zanim jeszcze stał się moim śmiertelnym wrogiem, próbował mnie pocieszać, kiedy płakałam. Schowałam się za stołem, jak w okopie podczas wojny i usiłowałam się pociąć. Wiedziałam, że mama i babcia zaraz podejdą, żeby mi w tym przeszkodzić. Były coraz bliżej, wytrącały mi różne rzeczy z rąk. Za stołem na podłodze leżała jakaś zardzewiała szpilka, stwierdziłam, że od biedy potnę się i tym. Było trudno, trochę dlatego, że szpilką naprawdę za bardzo się nie dało, trochę dlatego, że na całej lewej ręce od ramienia do nadgarstka miałam już mnóstwo cięć i teraz próbowałam znaleźć miejsce gdzieś pomiędzy nimi.
===========================================
# Jakiś nagły przeskok, jak w filmie... Narrator mówił, że przenosimy się w czasie do tej linii wydarzeń, gdzie w starożytności nie powstała broń palna - to aluzja chyba do świata z "Achai" Ziemiańskiego, bo ostatnio znów zabrałam się za "Pomnik Cesarzowej Achai"...
===========================================
Byliśmy z grupą żołnierzy - część to były te same osoby, które wcześniej siedziały w Jaskini Nerdów - w piwnicach pod jakimś szarym blokiem, gdzie mieliśmy bazę. Ja, dowódczyni i grupy i kilka osób wiedzieliśmy o tym przenoszeniu w czasie, reszta chyba nie. Dowódczyni powiedziała, że mamy się przygotować do akcji i wskazała na automaty do gier, trochę takie jak w kasynach, skrzyżowane z symulatorem do nauki jazdy. Niby na tym mieliśmy robić symulację przed bitwą.
Cały czas czułam jakiś dyskomfort, związany z myślą o tym przeskoku w czasie.
Nie wiem, czemu, ale byłam chyba w podstawówce, ale większość osób wiekowo była jakby pod koniec gimnazjum. W szkole wszyscy opowiadali o chuligańskich wybrykach, jakaś uczennica dokonywała podpaleń. Zostałam poinformowana, że podpalaczka to moja przyrodnia siostra, o której istnieniu większość rodziny dotąd nie wiedziała. Oczywiście na przekór poczułam się zainteresowana ich chciałam ją bliżej poznać, dalszy plan miałam taki, żeby ją chronić i żeby mogła w spokoju kontynuować swoje zbożne, antyszkolne dzieło. W końcu jakoś przypadkiem się na nią natknęłam, była niska, pulchna, miała ogoloną głowę i tylko pozostawiony na czubku kosmyk - coś jak ta grzywa u Kovu w Królu Lwie II :

Z nawiązania znajomości z nią wynikały jakieś kłopoty, nagle władze szkoły się na mnie uwzięły, rodzina chciała mnie wykląć, gdzieś uciekałam...
===========================================
# Jakiś przeskok nastąpił, że sceneria się zmieniła a emocje i uciekanie przed rodziną zostało...
===========================================
Byłam na uczelni i czekałam na zebranie w Jaskini Nerdów. Mogłam siedzieć w środku, bo mimo, że była jeszcze godzina do zebrania, drzwi nie były zamknięte. Niecierpliwiłam się. Źle się czułam i miałam z tego powodu wielką ochotę spotkać się z V.
Kiedy czekałam, pomieszczenie zmieniło się, częściowo nadal było Jaskinią Nerdów, częściowo moim pokojem w rodzinnym domu. Robiłam coś dziwnego, w rodzaju pułapki bioenergetycznej czy czegoś takiego. Wieszałam hostie na łańcuszkach nad słoikami potem łączyłam te słoiki miedzianym drutem bez izolacji. Z jakiegoś powodu musiały być one połączone w odpowiedniej kolejności i rozstawione na podłodze tak, że ten miedziany drut tworzył skomplikowany wzór z poszczególnych odcinków. Podczas tej pracy byłam obserwowana przez siostrę, siedzącą w milczeniu na swoim łóżku.
Potem znów byłam w Jaskini Nerdów i wszyscy zaczęli się schodzić. Zdziwiłam się, bo wiedziałam, że na początku będą tylko trzy osoby oprócz mnie i miałbym wtedy możliwość swobodnie porozmawiać z V. Jeszcze jak na złość do pomieszczenia wpadły moja mama i babcia, obie wściekłe na mnie (chyba za rzeczy z poprzedniego snu, ale trudno stwierdzić). Zaczęły na mnie krzyczeć, ja czułam się coraz bardziej osaczona i pokrzywdzona. Zaczęłam płakać, obeszłam stół, żeby znaleźć się jak najdalej od mamy i babci. Byłam coraz bardziej zła na V., że nie próbował mnie bronić. Pomyślałam, że nawet mój śmiertelny wróg zanim jeszcze stał się moim śmiertelnym wrogiem, próbował mnie pocieszać, kiedy płakałam. Schowałam się za stołem, jak w okopie podczas wojny i usiłowałam się pociąć. Wiedziałam, że mama i babcia zaraz podejdą, żeby mi w tym przeszkodzić. Były coraz bliżej, wytrącały mi różne rzeczy z rąk. Za stołem na podłodze leżała jakaś zardzewiała szpilka, stwierdziłam, że od biedy potnę się i tym. Było trudno, trochę dlatego, że szpilką naprawdę za bardzo się nie dało, trochę dlatego, że na całej lewej ręce od ramienia do nadgarstka miałam już mnóstwo cięć i teraz próbowałam znaleźć miejsce gdzieś pomiędzy nimi.
===========================================
# Jakiś nagły przeskok, jak w filmie... Narrator mówił, że przenosimy się w czasie do tej linii wydarzeń, gdzie w starożytności nie powstała broń palna - to aluzja chyba do świata z "Achai" Ziemiańskiego, bo ostatnio znów zabrałam się za "Pomnik Cesarzowej Achai"...
===========================================
Byliśmy z grupą żołnierzy - część to były te same osoby, które wcześniej siedziały w Jaskini Nerdów - w piwnicach pod jakimś szarym blokiem, gdzie mieliśmy bazę. Ja, dowódczyni i grupy i kilka osób wiedzieliśmy o tym przenoszeniu w czasie, reszta chyba nie. Dowódczyni powiedziała, że mamy się przygotować do akcji i wskazała na automaty do gier, trochę takie jak w kasynach, skrzyżowane z symulatorem do nauki jazdy. Niby na tym mieliśmy robić symulację przed bitwą.
Cały czas czułam jakiś dyskomfort, związany z myślą o tym przeskoku w czasie.





