28-12-2016, 19:19
# Chyba znacznie więcej tego było, niż pamiętam
===============================================
W mieście - chyba to był Piotrków - był jakiś oznaczony okręgiem obszar gdzie normalną rzeczywistość przecinał inny wymiar. Z zewnątrz wyglądało to jak obszar o promieniu paru metrów, trawnik i odcinek chodnika między blokami, jak było się w środku, w tym innym wymiarze było prawie całe osiedle, parę dodatkowych bloków, garaż, trzepak i coś jeszcze. Najbardziej kuszącą perspektywą przebywania tam był fakt, iż tam jakoś inaczej płynął czas, że człowiek się nie starzał i mógł być nieśmiertelny.
Moja znajoma z dzieciństwa mieszkała tam już dłuższy czas. Mnie do tego miejsca zaprowadził taki gruby, stereotypowy policjant jak z kreskówki. Pokazał mi wyryte na chodniku symbole, jakby fragment magicznego kręgu, wyjaśnił, że trzeba mieć przy sobie klucz, czyli brązowy metalowy amulet z takimi samymi symbolami. Później zresztą mogłam przemieszczać się w obie strony nawet bez pomocy amuletu. Podczas przygotowań do przeprowadzki, przeglądałam jakieś średniowieczne magiczne księgi, dość podniszczone, gdzie szukałam wzorów kręgu z tymi symbolami.
===============================================
FA: "obudziłam się" w moim łóżku, ze zdziwieniem zauważyłam, że mam na sobie inną piżamę, zdziwiłam się, pomyślałam, że tak się kończy przebieranie po ciemku - chociaż w rzeczywistości wcale nie przebierałam się po ciemku
===============================================
Ktoś kazał mi opiekować się kilkoma osobami z rodziny, które w tym śnie były odmłodzone do etapu bardziej czy mniej wczesnego dzieciństwa.
Siedziałam w pokoju, będącym mieszanką różnych pomieszczeń z różnych domów, dość dużym, z nagim jasnym parkietem. Siedziałam na moim dawnym piętrowym łóżku, na górze, pod odległą przeciwległą ścianą stała stara szafa rodziców. Na podłodze wiła się moja siostra, miałam świadomość, że to ona, chociaż była ciemnoskóra i miała rozmiar większej lalki. Najpierw miotała się po podłodze bez ładu i składu, potem przypominało to bardziej breakdance, w międzyczasie urosła mniej więcej do mojego wzrostu, ale była chuda jak jakaś strzyga
Podeszła do mnie powoli, wyglądała na bardzo smutną. Jakiś głos zaczął mi tłumaczyć, że to przez zaniedbania emocjonalne, że ona czuje się ignorowana i pragnie czyjejś uwagi. Przytuliłam ją i starałam się ją pocieszać.
================================================
# Dalej jakieś pocięte na fragmenty sceny. Brak spójnej akcji.
================================================
@incestus, trochę ta interpretacja sensu ma. Czasem wyobrażam sobie na jego temat rzeczy o których wiem, że są absolutnie niemożliwe. A z pewnych powodów wyrzuty sumienia miewam, chociaż już nie takie silne jak jeszcze pół roku temu.
===============================================
W mieście - chyba to był Piotrków - był jakiś oznaczony okręgiem obszar gdzie normalną rzeczywistość przecinał inny wymiar. Z zewnątrz wyglądało to jak obszar o promieniu paru metrów, trawnik i odcinek chodnika między blokami, jak było się w środku, w tym innym wymiarze było prawie całe osiedle, parę dodatkowych bloków, garaż, trzepak i coś jeszcze. Najbardziej kuszącą perspektywą przebywania tam był fakt, iż tam jakoś inaczej płynął czas, że człowiek się nie starzał i mógł być nieśmiertelny.
Moja znajoma z dzieciństwa mieszkała tam już dłuższy czas. Mnie do tego miejsca zaprowadził taki gruby, stereotypowy policjant jak z kreskówki. Pokazał mi wyryte na chodniku symbole, jakby fragment magicznego kręgu, wyjaśnił, że trzeba mieć przy sobie klucz, czyli brązowy metalowy amulet z takimi samymi symbolami. Później zresztą mogłam przemieszczać się w obie strony nawet bez pomocy amuletu. Podczas przygotowań do przeprowadzki, przeglądałam jakieś średniowieczne magiczne księgi, dość podniszczone, gdzie szukałam wzorów kręgu z tymi symbolami.
===============================================
FA: "obudziłam się" w moim łóżku, ze zdziwieniem zauważyłam, że mam na sobie inną piżamę, zdziwiłam się, pomyślałam, że tak się kończy przebieranie po ciemku - chociaż w rzeczywistości wcale nie przebierałam się po ciemku

===============================================
Ktoś kazał mi opiekować się kilkoma osobami z rodziny, które w tym śnie były odmłodzone do etapu bardziej czy mniej wczesnego dzieciństwa.
Siedziałam w pokoju, będącym mieszanką różnych pomieszczeń z różnych domów, dość dużym, z nagim jasnym parkietem. Siedziałam na moim dawnym piętrowym łóżku, na górze, pod odległą przeciwległą ścianą stała stara szafa rodziców. Na podłodze wiła się moja siostra, miałam świadomość, że to ona, chociaż była ciemnoskóra i miała rozmiar większej lalki. Najpierw miotała się po podłodze bez ładu i składu, potem przypominało to bardziej breakdance, w międzyczasie urosła mniej więcej do mojego wzrostu, ale była chuda jak jakaś strzyga

Podeszła do mnie powoli, wyglądała na bardzo smutną. Jakiś głos zaczął mi tłumaczyć, że to przez zaniedbania emocjonalne, że ona czuje się ignorowana i pragnie czyjejś uwagi. Przytuliłam ją i starałam się ją pocieszać.
================================================
# Dalej jakieś pocięte na fragmenty sceny. Brak spójnej akcji.
================================================
@incestus, trochę ta interpretacja sensu ma. Czasem wyobrażam sobie na jego temat rzeczy o których wiem, że są absolutnie niemożliwe. A z pewnych powodów wyrzuty sumienia miewam, chociaż już nie takie silne jak jeszcze pół roku temu.





