27-12-2016, 20:50
644/767 "W(t)F"
Byłem w szkole. Przez szklaną ścianę przyglądałem się innym. Grali w siatkówkę na Sali gimnastycznej, która wydawała się nie mieć dachu. Zamiast niego coś podobnego do sufitu ze „stołówki” w Hogwarcie
Przez chwilę na owym suficie było niebo z piękną bezchmurną pogodą by po chwili rozszalała się burza.
Wszedłem na salę i zagadałem do trenera. Wyprzedzając moje pytanie zaproponował mi grę z resztą. Nie wiem po co, ale ściągnąłem spodenki i wszedłem na boisko. Wszystkim mało oczy nie wypadły z wrażenia…Trener dodał, że nie muszę tego robić. Uzmysłowiłem sobie jakiego głupka z siebie zrobiłem. Ubrałem się i poszedłem do drużyny po drugiej stronie siatki.
Potem śnił mi się już tylko ogromny arbuz, który wyrósł w ogródku…
___________________________________________________________________________________________
695/811
Całą rodzinką poszliśmy do lasu. Przed nami rozciągały się gęste chaszcze. Chciałem skręcić w prawo ale reszta uparła się, żeby iść w lewo. Potem postanowiłem podjeść trochę jagód. Wokół było mnóstwo pajęczyn. W końcu jakiś ogromny pają wlazł mi na plecy. Obudziłem się…
Pod ołtarzem ustawiła się spora kolejka do drewnianego klęcznika. Każdy kolejno chwilę się przy nim modlił po czym szedł w głąb ołtarza i klękał. Marian był tuż przede mną. Gdy tylko on skończył swe modły kościelny zabrał klęcznik. Chyba o mnie zapomnieli albo nie zauważyli. Nawet było mi to na rękę, bo nie chciałem łazić po ołtarzu. Poszedłem do wolnej ławki, klękając jeszcze na środku kościoła.
Na półeczce pod oparciem zauważyłem książki Stephen’a King’a. Niestety nie pamiętam tytułów. Przyjrzałem się im po czym otworzyłem ulotkę jakiegoś marketu. Po chwili zza pleców dobiegł mnie lament. Jakaś pinda darła się w stronę księdza, że zamiast skupiać się na mszy to sobie oglądam jakieś pierdoły!
-Zajmij się najpierw swoją dupą - odparłem bez namysłu.
Trochę tego pożałowałem, bo chyba nie wypada mówić takich rzeczy w kościele. Potem ta sama baba postanowiła się na mnie wyżyć. Nie wiedziałem gdzie zawiesić wzrok. Myślałem, że w końcu ksiądz interweniuje na tę burdę, ale tak się nie stało. Podniósł tylko na chwilę głowę znad księgi, popatrzył tępo przed siebie po czym wrócił do odprawiania mszy.
Byłem w szkole. Przez szklaną ścianę przyglądałem się innym. Grali w siatkówkę na Sali gimnastycznej, która wydawała się nie mieć dachu. Zamiast niego coś podobnego do sufitu ze „stołówki” w Hogwarcie
Przez chwilę na owym suficie było niebo z piękną bezchmurną pogodą by po chwili rozszalała się burza.Wszedłem na salę i zagadałem do trenera. Wyprzedzając moje pytanie zaproponował mi grę z resztą. Nie wiem po co, ale ściągnąłem spodenki i wszedłem na boisko. Wszystkim mało oczy nie wypadły z wrażenia…Trener dodał, że nie muszę tego robić. Uzmysłowiłem sobie jakiego głupka z siebie zrobiłem. Ubrałem się i poszedłem do drużyny po drugiej stronie siatki.
Potem śnił mi się już tylko ogromny arbuz, który wyrósł w ogródku…
___________________________________________________________________________________________
695/811
Całą rodzinką poszliśmy do lasu. Przed nami rozciągały się gęste chaszcze. Chciałem skręcić w prawo ale reszta uparła się, żeby iść w lewo. Potem postanowiłem podjeść trochę jagód. Wokół było mnóstwo pajęczyn. W końcu jakiś ogromny pają wlazł mi na plecy. Obudziłem się…
* * *
Wyjechałem autem na drogę. Akurat stał tam Łukasz. Poprosił, żeby zawieźć go do kościoła. Nudziło mi się, więc poszedłem z nim na mszę. Pod ołtarzem ustawiła się spora kolejka do drewnianego klęcznika. Każdy kolejno chwilę się przy nim modlił po czym szedł w głąb ołtarza i klękał. Marian był tuż przede mną. Gdy tylko on skończył swe modły kościelny zabrał klęcznik. Chyba o mnie zapomnieli albo nie zauważyli. Nawet było mi to na rękę, bo nie chciałem łazić po ołtarzu. Poszedłem do wolnej ławki, klękając jeszcze na środku kościoła.
Na półeczce pod oparciem zauważyłem książki Stephen’a King’a. Niestety nie pamiętam tytułów. Przyjrzałem się im po czym otworzyłem ulotkę jakiegoś marketu. Po chwili zza pleców dobiegł mnie lament. Jakaś pinda darła się w stronę księdza, że zamiast skupiać się na mszy to sobie oglądam jakieś pierdoły!
-Zajmij się najpierw swoją dupą - odparłem bez namysłu.
Trochę tego pożałowałem, bo chyba nie wypada mówić takich rzeczy w kościele. Potem ta sama baba postanowiła się na mnie wyżyć. Nie wiedziałem gdzie zawiesić wzrok. Myślałem, że w końcu ksiądz interweniuje na tę burdę, ale tak się nie stało. Podniósł tylko na chwilę głowę znad księgi, popatrzył tępo przed siebie po czym wrócił do odprawiania mszy.
Każdy ma takie sny z których nie chce się obudzić !
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8





