27-12-2016, 16:56
# Sen, przynajmniej w części, z gatunku "do interpretacji" 
Byłam zaproszona na przyjęcie, może grilla albo coś w tym stylu, co miało odbyć się na działce. W śnie było lato, sądząc po bardzo lekkich strojach wszystkich występujących postaci. Poważny problem polegał na tym, że ja w tym śnie jednocześnie byłam w związku z moim chłopakiem z realnego życia i drugim, podobnym do niego osobnikiem. Tak się składało, że chyba oboje byli powiązani z tą rodziną, która organizowała grilla, dlatego pojawiliby się razem i natknęli na siebie. Z tego powodu odczuwałam straszny dyskomfort, czułam się niezręcznie i bardzo nie chciałam być nie w porządku wobec któregoś z nich, bo wobec obu czułam się zobowiązana, poza tym do obu miałam silne uczucia. Próbowałam więc rozwiązać to tak, żeby albo uniknąć tego spotkania, nie pojawić się, albo żeby pojawić się z każdym chłopakiem w innym czasie. Miałam poczucie, że to będzie sprawiedliwe.
Obaj byli do siebie z wyglądu dość podobni, łatwiej "wyczuwałam", kim jest mój chłopak z realu, ten drugi był trochę niezidentyfikowany. Jeszcze z jakiegoś powodu w tym śnie obaj chodzili w dżinsach i białych koszulach z krótkim rękawkiem, jak któryś stał akurat odwrócony tyłem, miałam problemy z rozpoznaniem, który to.
Przez większość tego odcinka snu kręciłam się właściwie bez celu między miejscem, gdzie przygotowywano stół - kawałek trawnika pod połączonym z domem ceglanym murem, gdzie tylko przez domu był dostęp - a światem zewnętrznym wokół domu, czyli pustynią, gdzie w okolicach domu znajdowało się złomowisko, a dalej po prostu pusta równina poprzegradzana siatką. Taki nieco bardziej realistyczny teren z Freedroida
Nad ranem kilka razy się budziłam i znów zasypiałam, wtedy sny były bardziej pofragmentowane, coś tam było z wypełnianiem jakiegoś formularza, rachunki miałam płacić albo gdzieś się rejestrować, gdzieś przewijały się gderająca mama i babcia. To akurat mało zapamiętałam.
====================================================
# Ciekawe zjawisko zauważyłam ostatnio, że już nawet w snach robi się u mnie jak w realu - akcji mało, za to mnóstwo moich rozkmin i rozważań wszystkiego. Nawet w podświadomości już od gonitwy myśli uciec się nie da

Byłam zaproszona na przyjęcie, może grilla albo coś w tym stylu, co miało odbyć się na działce. W śnie było lato, sądząc po bardzo lekkich strojach wszystkich występujących postaci. Poważny problem polegał na tym, że ja w tym śnie jednocześnie byłam w związku z moim chłopakiem z realnego życia i drugim, podobnym do niego osobnikiem. Tak się składało, że chyba oboje byli powiązani z tą rodziną, która organizowała grilla, dlatego pojawiliby się razem i natknęli na siebie. Z tego powodu odczuwałam straszny dyskomfort, czułam się niezręcznie i bardzo nie chciałam być nie w porządku wobec któregoś z nich, bo wobec obu czułam się zobowiązana, poza tym do obu miałam silne uczucia. Próbowałam więc rozwiązać to tak, żeby albo uniknąć tego spotkania, nie pojawić się, albo żeby pojawić się z każdym chłopakiem w innym czasie. Miałam poczucie, że to będzie sprawiedliwe.
Obaj byli do siebie z wyglądu dość podobni, łatwiej "wyczuwałam", kim jest mój chłopak z realu, ten drugi był trochę niezidentyfikowany. Jeszcze z jakiegoś powodu w tym śnie obaj chodzili w dżinsach i białych koszulach z krótkim rękawkiem, jak któryś stał akurat odwrócony tyłem, miałam problemy z rozpoznaniem, który to.
Przez większość tego odcinka snu kręciłam się właściwie bez celu między miejscem, gdzie przygotowywano stół - kawałek trawnika pod połączonym z domem ceglanym murem, gdzie tylko przez domu był dostęp - a światem zewnętrznym wokół domu, czyli pustynią, gdzie w okolicach domu znajdowało się złomowisko, a dalej po prostu pusta równina poprzegradzana siatką. Taki nieco bardziej realistyczny teren z Freedroida

Nad ranem kilka razy się budziłam i znów zasypiałam, wtedy sny były bardziej pofragmentowane, coś tam było z wypełnianiem jakiegoś formularza, rachunki miałam płacić albo gdzieś się rejestrować, gdzieś przewijały się gderająca mama i babcia. To akurat mało zapamiętałam.
====================================================
# Ciekawe zjawisko zauważyłam ostatnio, że już nawet w snach robi się u mnie jak w realu - akcji mało, za to mnóstwo moich rozkmin i rozważań wszystkiego. Nawet w podświadomości już od gonitwy myśli uciec się nie da





