09-12-2016, 16:59
09.12.2016
Potwór z ciemności
Jak zwykle większa część tego i następnego snu uciekła mi z pamięci. W tym śnie jestem na początku tylko obserwatorem. Kobieta została zamknięta przez kogoś w ciemnym pomieszczeniu. Było to niby "za karę", ale pewnie chcieli się nad nią poznęcać, zapewne byli to jacyś psychopaci. Na środku sali stała na stole rozbita szklana kula (lub inny podobny pojemnik), w której był uwięziony straszny stwór. Ten stwór nie posiadał konkretnego kształtu, był jak czarna gęsta substancja przyjmująca dowolny kształt. W pewnym momencie to coś zaczęło wyłazić. Kobiecie zaczęło szybko bić serce ze strachu. Gdy już prawie wyszło, cofnęło się do środka. Zrobił to chłopak, który nagle się ukazał w ciemności. On się ponoć zajmuje tym stworem Włączył jakieś urządzenie, które utrzymywało to w zamknięciu. Kobieta była prawdopodobnie naukowcem (albo po prostu taka bardzo ciekawa) i zaczęła to badać. Stanęła przed tym i oczywiście, chociaż przed chwilą tak się bała, włożyła rękę do szklanego pojemnika i dotknęła tą istotę. To natychmiastowo wyprysło ze zbiornika, zeżarło jej rękę do ramienia i się z nią połączyło, kontrolowało jej umysł. Otworzono drzwi, ktoś wszedł. To czarne coś wylazło z drugiej ręki kobiety i zrobiło to samo z tym co tam wszedł. Wgryzało się w ludzi i łączyło tak jakby trzymali się za ręce. Przybiegli inni ludzie, ci też zostali schwytani. Słychać było krzyki "o moja ręka!" czy "o moje ramię". Wyszedłem na jasny korytarz i zacząłem uciekać, bo jakiś mężczyzna choć jeszcze nie podłączony to i tak był sterowany przez tego potwora. Na końcu korytarza były pootwierane łazienki. Wiedziałem, że nie zdążę otworzyć okna i wyskoczyć, więc biegłem dalej i przeniknąłem ścianę. Znalazłem się w nieznanym mi mieście. Mogłem skakać ponad blokami. Widziałem, że już wszyscy ludzie tam mieszkający zostali opanowani. Wyglądało to jak wesołe, trzymające się za ręce zombie...
Nowy sen
Skądś szedłem, miałem wracać do domu, ale nagle zorientowałem się, że to sen i powiedziałem, że nie, nie idę z powrotem, tylko szybciej bym się obudził. Nawet się przytrzymałem znaku przy ulicy i skręciłem w lewo. Nagle pojawił się śnieg. Widziałem jeszcze inne przenikające się obrazy. Na koniec pokazał się obraz przedstawiający otwartą salę podstawówki, ten się utrwalił. Zobaczyłem jak zaczyna się inny sen, czego zazwyczaj nie zauważam. Znowu byłem w podstawówce (a może byłem kimś innym), wszedłem do klasy. Jeden kolega przesiadł się o ławkę do przodu, zostawił kogoś samego. Dosiadłem się do tego z przodu. Nikogo tam nie znałem. Rozglądając się, z początku widziałem tylko chłopaków, później zauważałem także i dziewczyny.
Potwór z ciemności
Jak zwykle większa część tego i następnego snu uciekła mi z pamięci. W tym śnie jestem na początku tylko obserwatorem. Kobieta została zamknięta przez kogoś w ciemnym pomieszczeniu. Było to niby "za karę", ale pewnie chcieli się nad nią poznęcać, zapewne byli to jacyś psychopaci. Na środku sali stała na stole rozbita szklana kula (lub inny podobny pojemnik), w której był uwięziony straszny stwór. Ten stwór nie posiadał konkretnego kształtu, był jak czarna gęsta substancja przyjmująca dowolny kształt. W pewnym momencie to coś zaczęło wyłazić. Kobiecie zaczęło szybko bić serce ze strachu. Gdy już prawie wyszło, cofnęło się do środka. Zrobił to chłopak, który nagle się ukazał w ciemności. On się ponoć zajmuje tym stworem Włączył jakieś urządzenie, które utrzymywało to w zamknięciu. Kobieta była prawdopodobnie naukowcem (albo po prostu taka bardzo ciekawa) i zaczęła to badać. Stanęła przed tym i oczywiście, chociaż przed chwilą tak się bała, włożyła rękę do szklanego pojemnika i dotknęła tą istotę. To natychmiastowo wyprysło ze zbiornika, zeżarło jej rękę do ramienia i się z nią połączyło, kontrolowało jej umysł. Otworzono drzwi, ktoś wszedł. To czarne coś wylazło z drugiej ręki kobiety i zrobiło to samo z tym co tam wszedł. Wgryzało się w ludzi i łączyło tak jakby trzymali się za ręce. Przybiegli inni ludzie, ci też zostali schwytani. Słychać było krzyki "o moja ręka!" czy "o moje ramię". Wyszedłem na jasny korytarz i zacząłem uciekać, bo jakiś mężczyzna choć jeszcze nie podłączony to i tak był sterowany przez tego potwora. Na końcu korytarza były pootwierane łazienki. Wiedziałem, że nie zdążę otworzyć okna i wyskoczyć, więc biegłem dalej i przeniknąłem ścianę. Znalazłem się w nieznanym mi mieście. Mogłem skakać ponad blokami. Widziałem, że już wszyscy ludzie tam mieszkający zostali opanowani. Wyglądało to jak wesołe, trzymające się za ręce zombie...
Nowy sen
Skądś szedłem, miałem wracać do domu, ale nagle zorientowałem się, że to sen i powiedziałem, że nie, nie idę z powrotem, tylko szybciej bym się obudził. Nawet się przytrzymałem znaku przy ulicy i skręciłem w lewo. Nagle pojawił się śnieg. Widziałem jeszcze inne przenikające się obrazy. Na koniec pokazał się obraz przedstawiający otwartą salę podstawówki, ten się utrwalił. Zobaczyłem jak zaczyna się inny sen, czego zazwyczaj nie zauważam. Znowu byłem w podstawówce (a może byłem kimś innym), wszedłem do klasy. Jeden kolega przesiadł się o ławkę do przodu, zostawił kogoś samego. Dosiadłem się do tego z przodu. Nikogo tam nie znałem. Rozglądając się, z początku widziałem tylko chłopaków, później zauważałem także i dziewczyny.





