02-11-2016, 17:44
2 Listopad 2016
Znowu zwykły. Miałem dzisiaj mały zapiernicz dlatego też nie zdąrzyłem zapisać snu do dziennika. Lece z pamięci.
Indianie
Zachód słońca, wyspa z dżunglą i super plażą. Jest impra, pali się ognisko słychać muzykę z fortepianu. Niby nic nadzwyczajnego oprócz tego, że na tym fortepianie gra żyrafa. Miła atmosfera do czasu jak jeden z naszych zauważył drugie ognisko w oddali. To byli indianie. No wiecie te piórka i śmieszne toporki. Tańczyli wokół tego ogniska. Kumpel postanowił to sprawdzić. Ja mówiłem, że to zły pomysł, że to tak jakby wbić do kościoła i zacząć jeść chipsy ale mnie nie posłuchał. Parę chwil później widzę jak wraca biegnąc i to sprintem. Drze mordę, że to nie zwykli indianie tylko indanie-kanibale. Muzyka się zmieniła z imprezowej w takie werble wojenne. Jakoś potem się obudziłem.
Znowu zwykły. Miałem dzisiaj mały zapiernicz dlatego też nie zdąrzyłem zapisać snu do dziennika. Lece z pamięci.
Indianie
Zachód słońca, wyspa z dżunglą i super plażą. Jest impra, pali się ognisko słychać muzykę z fortepianu. Niby nic nadzwyczajnego oprócz tego, że na tym fortepianie gra żyrafa. Miła atmosfera do czasu jak jeden z naszych zauważył drugie ognisko w oddali. To byli indianie. No wiecie te piórka i śmieszne toporki. Tańczyli wokół tego ogniska. Kumpel postanowił to sprawdzić. Ja mówiłem, że to zły pomysł, że to tak jakby wbić do kościoła i zacząć jeść chipsy ale mnie nie posłuchał. Parę chwil później widzę jak wraca biegnąc i to sprintem. Drze mordę, że to nie zwykli indianie tylko indanie-kanibale. Muzyka się zmieniła z imprezowej w takie werble wojenne. Jakoś potem się obudziłem.





