02-11-2016, 09:09
Sen #1: Siedzę na trybunach stadionu narodowego. Jestem świadkiem największej imprezy sportowej tego roku - meczu Legia v Real. W momencie w którym spojrzałem na tablicę wyników ujrzałem wynik 8:5 dla Legii. Czas meczu był ułożony z tych samych cyfr - była 85 minuta. Real w strojach Estonii natarczywie atakował drużynę ze stolicy ubraną w stroje polskiej reprezentacji. 87 siódma minuta - Ronaldo strzela bramkę na 8:6. Z racji tego, że strzał odbył się z odległości dalszej niż 18 metrów, zgodnie z zasadą koszykówki sędzia miast jednego doliczył 3 punkty. Stadion oszalał, wygwizdał sędziego. Przez niego Legia przegrywa 9:8. Jednak w 91 minucoe wydarza się cud. Bramkarz Warszawy - Jōnōichi-kun (dla zrosumienia przeciętnych polskich odbiorców nazwijmy go Jacek) wybronił znakomicie rzut karny. Sędzia z wrażenia przyznał za to Legii punkt i mecz zakończył się wynikiem 9:9, gdyby nie to, że chwilę później bramkarz z zadowolenia wrzucił piłkę do bramki. Real 10:9 Legia. Oto końcowy eynik meczu.





