19-10-2016, 10:55
Woda
19.10.2016
Wyszedłem z klatki schodowej na słoneczny dzień. Idę, a tu stado czarnych pająko-psów biegnie na mnie. Przestraszyłem się i uniosłem się w powietrzu, gdy były już blisko drzwi. Wydaje mi się jednak, że nie leciałem w powietrzu, pewnie wcześniej się czołgałem czy coś, a teraz po prostu się podniosłem i byłem ponad tymi psami, nóg nie widziałem tylko zieloną trawę. Szedłem teraz na drugą stronę ulicy i chodnikiem, słabo widziałem co jest wokół mnie, ponieważ nie mogłem podnieść głowy do góry i patrzyłem się tylko na kostki chodnika. W końcu, gdy już prawie udało mi się wyprostować cofnęło mnie do mieszkania. Wybiegłem przez drzwi, zostawiając je otwarte. Biegłem na górę po schodach. Wiedziałem, albo tak mi się wydawało, że goni mnie projekcja mamy, przyśpieszyłem, aby świadomość nie obniżyła się. Znowu jak poprzednio widziałem jakieś dodatkowe mieszkania 12, 13 i dalsze. Dalej był pusty korytarz łączący z nieznanym mi budynkiem. Ściany były w większości oszklone, drzwi też. Korytarz się rozgałęział, wybrałem pierwsze z lewej strony. Przez szybkę w ścianie zobaczyłem w oddali napis "WODA" i wielką rybę w skalnym zagłębieniu podobną do wieloryba. Wiedziałem już, że to ukryte miejsce, które śniło mi się wiele razy. Jest tam dużo wody, można się dostać przez miasto niedaleko morza, albo gdzieś przez las. Drzwi miały dziwny zamek, klamka była przyciskiem, więc przycisnąłem i przekręciłem. Ukazały się drugie drzwi z wyłącznikiem z cyframi 0 i 1, było ustawione na 1, otwarte, przeszedłem przez drzwi i je zamknąłem. Był tam metalowy pomost, częściowo zarośnięty, przeszedłem po nimi chyba zszedłem po schodach na prawą stronę pod ten pomost. Było tam wejście do zalanego miejsca. Siedziało tam kilka osób. Od razu zanurkowałem pod wodę, widziałem tam ryby może pół metrowej długości, podobne do delfinów. Płynąłem pod wodą, mogłem oddychać, ale próbowałem jak najciszej, bo myślałem, że się przez to obudzę. Nie wiem w jakim celu, ale zapragnąłem popłynąć do tej wielkiej ryby i wejść do jej paszczy, aby mnie połknęła. Ludzie siedzący na kamieniach wołali do mnie po co to robię, ale było już za późno. Poczułem ukłucie w głowie i się obudziłem...tak mi się bynajmniej zdawało, ponieważ był to nadal sen. Stałem w kuchni, w ręku trzymałem zawiniątko. Śmiałem się, że to ziemniaki z gołąbków, w których znalazłem zakrwawioną kluchę (niby to ja ten zjedzony przez rybę) i zacząłem się od siebie oddalać, obserwowałem siebie samego i się obudziłem.
19.10.2016
Wyszedłem z klatki schodowej na słoneczny dzień. Idę, a tu stado czarnych pająko-psów biegnie na mnie. Przestraszyłem się i uniosłem się w powietrzu, gdy były już blisko drzwi. Wydaje mi się jednak, że nie leciałem w powietrzu, pewnie wcześniej się czołgałem czy coś, a teraz po prostu się podniosłem i byłem ponad tymi psami, nóg nie widziałem tylko zieloną trawę. Szedłem teraz na drugą stronę ulicy i chodnikiem, słabo widziałem co jest wokół mnie, ponieważ nie mogłem podnieść głowy do góry i patrzyłem się tylko na kostki chodnika. W końcu, gdy już prawie udało mi się wyprostować cofnęło mnie do mieszkania. Wybiegłem przez drzwi, zostawiając je otwarte. Biegłem na górę po schodach. Wiedziałem, albo tak mi się wydawało, że goni mnie projekcja mamy, przyśpieszyłem, aby świadomość nie obniżyła się. Znowu jak poprzednio widziałem jakieś dodatkowe mieszkania 12, 13 i dalsze. Dalej był pusty korytarz łączący z nieznanym mi budynkiem. Ściany były w większości oszklone, drzwi też. Korytarz się rozgałęział, wybrałem pierwsze z lewej strony. Przez szybkę w ścianie zobaczyłem w oddali napis "WODA" i wielką rybę w skalnym zagłębieniu podobną do wieloryba. Wiedziałem już, że to ukryte miejsce, które śniło mi się wiele razy. Jest tam dużo wody, można się dostać przez miasto niedaleko morza, albo gdzieś przez las. Drzwi miały dziwny zamek, klamka była przyciskiem, więc przycisnąłem i przekręciłem. Ukazały się drugie drzwi z wyłącznikiem z cyframi 0 i 1, było ustawione na 1, otwarte, przeszedłem przez drzwi i je zamknąłem. Był tam metalowy pomost, częściowo zarośnięty, przeszedłem po nimi chyba zszedłem po schodach na prawą stronę pod ten pomost. Było tam wejście do zalanego miejsca. Siedziało tam kilka osób. Od razu zanurkowałem pod wodę, widziałem tam ryby może pół metrowej długości, podobne do delfinów. Płynąłem pod wodą, mogłem oddychać, ale próbowałem jak najciszej, bo myślałem, że się przez to obudzę. Nie wiem w jakim celu, ale zapragnąłem popłynąć do tej wielkiej ryby i wejść do jej paszczy, aby mnie połknęła. Ludzie siedzący na kamieniach wołali do mnie po co to robię, ale było już za późno. Poczułem ukłucie w głowie i się obudziłem...tak mi się bynajmniej zdawało, ponieważ był to nadal sen. Stałem w kuchni, w ręku trzymałem zawiniątko. Śmiałem się, że to ziemniaki z gołąbków, w których znalazłem zakrwawioną kluchę (niby to ja ten zjedzony przez rybę) i zacząłem się od siebie oddalać, obserwowałem siebie samego i się obudziłem.





