10-10-2016, 13:22
Obawiam się, że zaczynam wpadać znowu w ciąg
Uświadomiłem się już w momencie lotu z tabunem innych projekcji. Właściwie taborem, bo ich zróżnicowanie i kolorystyka takowy przypominało - różne kolory skóry ( w tym niecieliste odcienie ), wielkość ( od karłów po gigantów ) i przydatki - uskrzydlone kobiety, włochate twarze, centaury itp. Całość zmierzała w stronę pięknej rozległej, głęboko drążącej doliny za pomocą lotu koszącego. Kiedy postanowiłem wyjść z tłumu i wznieść się wyżej musiałem zauważyć, że niebo jest tu tylko iluzją a dolina ograniczona jest stropem wykonanym z kiepskiego lustrzanego materiału. Ten strop zbliżał się do podłoża proporcjonalnie do głębokości doliny, ostatecznie zostawiając tylko wąski przesmyk do lotu. Po odbyciu w taki sposób dłuższego dystansu dno doliny stopniowo zaczęło się piąć stromo w górę aż do pionu - wtedy dopiero stało się dla mnie jasne, że cały krajobraz jest w formie sferycznej - kula z lustra otoczona bogatym lesistym krajobrazem z kawałkiem atmosfery pomiędzy nimi. To jak kula ziemska wywinięta w drugą stronę
Zlokalizowałem wejście do lustrzanego globu i popodróżowałem jeszcze trochę przez sieci pstrokatych kiczowatych korytarzy, żeby wydostać się na przeciwległym biegunie. Tam w warstwie zewnętrznej nie było już zielonych klimatów, a cały horyzont ciasno zapakowany był różnymi samochodami i maszynami, gdzieniegdzie wyrastały wieżowce puste w środku, zawierające tylko obmurowane klatki schodowe, windy i poziom mieszkalny na około 6tym i 10tym piętrze. Gdy zbliżyłem się do jednego z okien, w jednym momencie wszystkie silniki z monstrualnego parkingu warknęły i pojazdy odjechały bezkolizyjnie naraz, wzbijając tumany kurzu i pozostawiając po sobie przeoraną oponami błotną pustynię.
Uświadomiłem się już w momencie lotu z tabunem innych projekcji. Właściwie taborem, bo ich zróżnicowanie i kolorystyka takowy przypominało - różne kolory skóry ( w tym niecieliste odcienie ), wielkość ( od karłów po gigantów ) i przydatki - uskrzydlone kobiety, włochate twarze, centaury itp. Całość zmierzała w stronę pięknej rozległej, głęboko drążącej doliny za pomocą lotu koszącego. Kiedy postanowiłem wyjść z tłumu i wznieść się wyżej musiałem zauważyć, że niebo jest tu tylko iluzją a dolina ograniczona jest stropem wykonanym z kiepskiego lustrzanego materiału. Ten strop zbliżał się do podłoża proporcjonalnie do głębokości doliny, ostatecznie zostawiając tylko wąski przesmyk do lotu. Po odbyciu w taki sposób dłuższego dystansu dno doliny stopniowo zaczęło się piąć stromo w górę aż do pionu - wtedy dopiero stało się dla mnie jasne, że cały krajobraz jest w formie sferycznej - kula z lustra otoczona bogatym lesistym krajobrazem z kawałkiem atmosfery pomiędzy nimi. To jak kula ziemska wywinięta w drugą stronę
Zlokalizowałem wejście do lustrzanego globu i popodróżowałem jeszcze trochę przez sieci pstrokatych kiczowatych korytarzy, żeby wydostać się na przeciwległym biegunie. Tam w warstwie zewnętrznej nie było już zielonych klimatów, a cały horyzont ciasno zapakowany był różnymi samochodami i maszynami, gdzieniegdzie wyrastały wieżowce puste w środku, zawierające tylko obmurowane klatki schodowe, windy i poziom mieszkalny na około 6tym i 10tym piętrze. Gdy zbliżyłem się do jednego z okien, w jednym momencie wszystkie silniki z monstrualnego parkingu warknęły i pojazdy odjechały bezkolizyjnie naraz, wzbijając tumany kurzu i pozostawiając po sobie przeoraną oponami błotną pustynię.





