07-10-2016, 16:14
Trójkątne statki kosmiczne
07.10.2016
W moim pokoju miałem pootwierane i poustawiane kartony na podłodze, a w nich różne gazety, książki, zapisane pojedyncze kartki i inne stare rzeczy. Na małym papierku było imię i nazwisko dziewczyny i napisane co mam do niej napisać. Oczywiście wszystko było tak realne, że nie rozpoznałem snu i myślałem, że to naprawdę się dzieje. Kartkę schowałem do kieszenie na później i oczywiście nie pamiętam już teraz imienia, ani nazwiska tej dziewczyny. Miałem jeszcze dużą kartkę z jakimiś słowami, przełożyłem do drugiego kartonu. Siostra przyszła i spytała się "a to takie literki masz?", odpowiedziałem, że tak. Potem jak wyszła obróciłem się i zamiast zwykłego okna miałem duże szklane drzwi od razu prowadzące na trawę, ale zupełnie gdzieś indziej niż na rzeczywisty trawnik tam się znajdujący. Był jasny wieczór. Cały czas czuć było wysoką realność. Patrzę przez okno w niebo, a tam wielkie trójkątne statki kosmiczne obcych lecą, a za nimi gonią malutkie samolociki wojska ludzi. Wyszedłem na trawę. Drzwi otwierało się wypychając szybę do przodu. Wszedłem z tymi szybo drzwiami trzy metry w trawę, ale musiałem szybko wracać i zamykać drzwi, bo komary do pokoju wlecą...
07.10.2016
W moim pokoju miałem pootwierane i poustawiane kartony na podłodze, a w nich różne gazety, książki, zapisane pojedyncze kartki i inne stare rzeczy. Na małym papierku było imię i nazwisko dziewczyny i napisane co mam do niej napisać. Oczywiście wszystko było tak realne, że nie rozpoznałem snu i myślałem, że to naprawdę się dzieje. Kartkę schowałem do kieszenie na później i oczywiście nie pamiętam już teraz imienia, ani nazwiska tej dziewczyny. Miałem jeszcze dużą kartkę z jakimiś słowami, przełożyłem do drugiego kartonu. Siostra przyszła i spytała się "a to takie literki masz?", odpowiedziałem, że tak. Potem jak wyszła obróciłem się i zamiast zwykłego okna miałem duże szklane drzwi od razu prowadzące na trawę, ale zupełnie gdzieś indziej niż na rzeczywisty trawnik tam się znajdujący. Był jasny wieczór. Cały czas czuć było wysoką realność. Patrzę przez okno w niebo, a tam wielkie trójkątne statki kosmiczne obcych lecą, a za nimi gonią malutkie samolociki wojska ludzi. Wyszedłem na trawę. Drzwi otwierało się wypychając szybę do przodu. Wszedłem z tymi szybo drzwiami trzy metry w trawę, ale musiałem szybko wracać i zamykać drzwi, bo komary do pokoju wlecą...





