25-09-2016, 13:25
Duchy, pijawka
25.09.2016
Wchodzę do podziemnego poziomu nieznanego budynku. Szare ściany, widać cegły, nie pomalowane. Idę korytarzami, które często skręcają. Nagle widzę jakieś zjawy, widma ludzi idących w moją stronę. Macham ręką i powstała fala zdmuchuje ich i znikają. Za następnymi dwoma zakrętami powtarza się to samo, tylko że widma są coraz wyraźniejsze. Znowu się to dzieje, nie mogę ich już przegonić, nie są już duchami, wcześniejsze to były pewnie zapowiedzi teraz to naprawdę ludzie. Idzie znowu kobieta. Zauważam, że znajduję się w wielkiej sali, która jest na skrzyżowaniu dwóch korytarzy. Z czerech stron idzie tłum ludzi. Pamiętam, że kiedyś to mi się śniło, ale przestraszyłem się tych dziwnych ludzi i od razu obudziłem, teraz się nie boję, chociaż nadal wydają mi się jacyś dziwni, tamta kobieta co na początku szła, wyglądała jak z przeszłości. Pytam się Chińczyka, który szedł od strony drzwi, o co w tym chodzi, czemu tak ze wszystkich stron się ci ludzie schodzą, ale nic nie odpowiedział. Na środku stał stół z jedzeniem. Po prawej stronie był stolik z rysunkami. Wziąłem taki kosmiczny z gwiazdami, spojrzałem drugi raz, a na tym rysunku szła w deszczu dziewczyna z parasolką. Schowałem rysunek do plecaka. Usiadłem przy stole. W sałatce znalazłem wielką czarną pijawkę. Chciałem zobaczyć jak się przysysa do mojej ręki i ją przyłożyłem do ciała, ta od razu się przyssała. Jednak po chwili oderwałem ją dałem dziewczynie siedzącej obok mnie. Ta jednak zacisnęła i okręciła ciasno tą pijawkę wokół mojej ręki. Wyrwałem pijawkę i rzuciłem za stół. Miałem pobrudzoną rękę. Wszyscy zaczęli opuszczać tą salę. Szukałem ubikacji. Ktoś wskazał mi korytarz prowadzący do wc. Nie znalazłem. Był tam ktoś inny pytał się czy gram. Odpowiedziałem, że nie wiem, może. Wskazał mi następny korytarz, był pusty, nikt tam nie szedł. Zamiast plecaka miałem siatkę z tym rysunkiem. Wreszcie wszedłem do łazienki, za długo tam byłem i się obudziłem. Po obudzeniu stwierdziłem, że wcale mi się nie chciało...
25.09.2016
Wchodzę do podziemnego poziomu nieznanego budynku. Szare ściany, widać cegły, nie pomalowane. Idę korytarzami, które często skręcają. Nagle widzę jakieś zjawy, widma ludzi idących w moją stronę. Macham ręką i powstała fala zdmuchuje ich i znikają. Za następnymi dwoma zakrętami powtarza się to samo, tylko że widma są coraz wyraźniejsze. Znowu się to dzieje, nie mogę ich już przegonić, nie są już duchami, wcześniejsze to były pewnie zapowiedzi teraz to naprawdę ludzie. Idzie znowu kobieta. Zauważam, że znajduję się w wielkiej sali, która jest na skrzyżowaniu dwóch korytarzy. Z czerech stron idzie tłum ludzi. Pamiętam, że kiedyś to mi się śniło, ale przestraszyłem się tych dziwnych ludzi i od razu obudziłem, teraz się nie boję, chociaż nadal wydają mi się jacyś dziwni, tamta kobieta co na początku szła, wyglądała jak z przeszłości. Pytam się Chińczyka, który szedł od strony drzwi, o co w tym chodzi, czemu tak ze wszystkich stron się ci ludzie schodzą, ale nic nie odpowiedział. Na środku stał stół z jedzeniem. Po prawej stronie był stolik z rysunkami. Wziąłem taki kosmiczny z gwiazdami, spojrzałem drugi raz, a na tym rysunku szła w deszczu dziewczyna z parasolką. Schowałem rysunek do plecaka. Usiadłem przy stole. W sałatce znalazłem wielką czarną pijawkę. Chciałem zobaczyć jak się przysysa do mojej ręki i ją przyłożyłem do ciała, ta od razu się przyssała. Jednak po chwili oderwałem ją dałem dziewczynie siedzącej obok mnie. Ta jednak zacisnęła i okręciła ciasno tą pijawkę wokół mojej ręki. Wyrwałem pijawkę i rzuciłem za stół. Miałem pobrudzoną rękę. Wszyscy zaczęli opuszczać tą salę. Szukałem ubikacji. Ktoś wskazał mi korytarz prowadzący do wc. Nie znalazłem. Był tam ktoś inny pytał się czy gram. Odpowiedziałem, że nie wiem, może. Wskazał mi następny korytarz, był pusty, nikt tam nie szedł. Zamiast plecaka miałem siatkę z tym rysunkiem. Wreszcie wszedłem do łazienki, za długo tam byłem i się obudziłem. Po obudzeniu stwierdziłem, że wcale mi się nie chciało...





