17-09-2016, 17:37
Złe miejsce
17.09.2016
Jest noc. Przez okno od strony balkonu obserwuję niebo, jest częściowo zachmurzone. Widać trochę gwiazd i coś co interpretuję jako księżyc, jest niewiele większy niż gwiazda, jakby w głębi za chmurami.
Już w dzień spotykam dawnego kolegę z podwórka. Chodzimy gdzieś, najpierw u mnie chyba na balkonie, potem u niego w pokoju, później przechodzimy do innej części jego mieszkania, zupełnie inaczej wyglądającej niż w rzeczywistości to wyglądało, przychodzi jego mama, mówię jej dzień dobry.
Pustkowie niedaleko lasu. Jakiś dziwny starzec stoi przed swoją chatką. Nagle tak śmiesznie podskakuje i nas woła, coś chyba chce nam sprzedać. Obok niego na tle chatki widać menu jak z gry. Na górze jest intro jak od introwertyk, reszty menu nie pamiętam.
W innej części snu wiele się dzieje, ale niewiele pamiętam. Wiem, że chodziłem z miejsca na miejsce w jakimś budynku, z kimś, albo sam. Przed czymś albo przed kimś uciekaliśmy. W jednej sali czy pokoju był ktoś straszny, on rządził całym światem i nie pozwalał na wiele rzeczy. Jacyś naukowcy wylecieli w kosmos i tam stworzyli kopię całej planety dla jakichś tylko im znanych eksperymentów. W którymś momencie spojrzałem w niebo i zaczął pojawiać się tekst, który oni tworzyli, to było prawdopodobnie to nad czym prowadzili badania. Przewijał się z góry na dół, były jakieś rozgałęziające się diagramy z różnymi opisami, może to był jakiś kod. Za każdym razem, gdy już myślałem, że to koniec było tego więcej i więcej.
17.09.2016
Jest noc. Przez okno od strony balkonu obserwuję niebo, jest częściowo zachmurzone. Widać trochę gwiazd i coś co interpretuję jako księżyc, jest niewiele większy niż gwiazda, jakby w głębi za chmurami.
Już w dzień spotykam dawnego kolegę z podwórka. Chodzimy gdzieś, najpierw u mnie chyba na balkonie, potem u niego w pokoju, później przechodzimy do innej części jego mieszkania, zupełnie inaczej wyglądającej niż w rzeczywistości to wyglądało, przychodzi jego mama, mówię jej dzień dobry.
Pustkowie niedaleko lasu. Jakiś dziwny starzec stoi przed swoją chatką. Nagle tak śmiesznie podskakuje i nas woła, coś chyba chce nam sprzedać. Obok niego na tle chatki widać menu jak z gry. Na górze jest intro jak od introwertyk, reszty menu nie pamiętam.
W innej części snu wiele się dzieje, ale niewiele pamiętam. Wiem, że chodziłem z miejsca na miejsce w jakimś budynku, z kimś, albo sam. Przed czymś albo przed kimś uciekaliśmy. W jednej sali czy pokoju był ktoś straszny, on rządził całym światem i nie pozwalał na wiele rzeczy. Jacyś naukowcy wylecieli w kosmos i tam stworzyli kopię całej planety dla jakichś tylko im znanych eksperymentów. W którymś momencie spojrzałem w niebo i zaczął pojawiać się tekst, który oni tworzyli, to było prawdopodobnie to nad czym prowadzili badania. Przewijał się z góry na dół, były jakieś rozgałęziające się diagramy z różnymi opisami, może to był jakiś kod. Za każdym razem, gdy już myślałem, że to koniec było tego więcej i więcej.





