08-09-2016, 11:38
Moje koszmary w ciągu ostatnich 3 lat stały się mało "spektakularne" -brak potworów, krwi, Niemców z karabinami, upadków z wysokości i deformacji ciała. Takie nudno realistyczne i bardzo silnie związane z tym, co w danym czasie mnie męczyło. Jak na przykład w czasie planowania apostazji co kilka - kilkanaście dni śniłam o kłótniach na argumenty z księżmi albo wierzącą matką czy babcią. Ostatnio w snach prawie identycznie jak na jawie martwię się o bliską mi osobę i w podobny sposób rozważam te problemy. Niedawno też pojawił się nawracający co jakiś czas bardziej gwałtowny motyw, w którym ojciec próbuje mnie zabić gołymi rękami, ja się bronię, ale nagle okazuje się, że jego ciało jest twarde jak kamień albo gumowate, z jakiejś plastycznej masy, więc jest niezniszczalny i nic nie mogę zrobić, a on może mnie spokojnie zabić. Aż mnie to zdumiewa, jak bardzo dosłowne może być to przedstawienie podświadomie towarzyszących człowiekowi emocji.





