07-09-2016, 20:25
Zazwyczaj w snach koszmarnych głównym atrybutem jest lęk a treść jest drugorzędna, takie sny budzą częściej nadmierny strach w stosunku do treści. Dzisiaj miałem na odwrót, we śnie nieadekwatnie słabo zareagowałem na coś, co po odzyskaniu przytomności dopiero wywołało dreszcze :
Myłem się w łazience gdy spostrzegłem, że część prawej stopy z połową ostatniego palca jest jakby równo odcięta i kończy się jak postrzępiona gąbeczka. Podczas kąpieli co chwilę męczyły mnie muchy, obijały się o twarz przeszkadzając w higienie. Po toalecie wróciłem do kuchni i zauważyłem, że muchy wydostają się spod rękawa. Rozebrałem i zacząłem się obszukiwać. Dopiero gdy uniosłem lewe ramię pod kątem 90 stopni do oczu mogłem dostrzec niewidoczną z innej perspektywy delikatną gąbczastą sieć wyżłobień na skórze. Na moich oczach wygrzebała się stamtąd poczwarka muchy. Przyjrzałem się bliżej i ujrzałem, że przez oczka ubytków skórnych widać głębokie drążące korytarze zajmujące niemal całe wnętrze przedramienia. Kątem oka dostrzegłem w ich głębi, w miejscu gdzie widać było już biel stawu łokciowego, średniej wielkości pająka o okrutnie długich odnóżach, które drgały nerwowo prując tkankę mojej kończyny i bezboleśnie dla mnie poszerzając sobie domek
Myłem się w łazience gdy spostrzegłem, że część prawej stopy z połową ostatniego palca jest jakby równo odcięta i kończy się jak postrzępiona gąbeczka. Podczas kąpieli co chwilę męczyły mnie muchy, obijały się o twarz przeszkadzając w higienie. Po toalecie wróciłem do kuchni i zauważyłem, że muchy wydostają się spod rękawa. Rozebrałem i zacząłem się obszukiwać. Dopiero gdy uniosłem lewe ramię pod kątem 90 stopni do oczu mogłem dostrzec niewidoczną z innej perspektywy delikatną gąbczastą sieć wyżłobień na skórze. Na moich oczach wygrzebała się stamtąd poczwarka muchy. Przyjrzałem się bliżej i ujrzałem, że przez oczka ubytków skórnych widać głębokie drążące korytarze zajmujące niemal całe wnętrze przedramienia. Kątem oka dostrzegłem w ich głębi, w miejscu gdzie widać było już biel stawu łokciowego, średniej wielkości pająka o okrutnie długich odnóżach, które drgały nerwowo prując tkankę mojej kończyny i bezboleśnie dla mnie poszerzając sobie domek





