20-08-2016, 15:23
Jazda w deszczu
20.08.2016
Wyszedłem przez balkon. Od razu ciągnęło mnie do klatki A, a ja chciałem do B. Chwilę się tak siłowałem i udało mi się tam dostać. Otworzyłem drzwi i poszedłem chyba na pierwsze piętro. Chciałem wejść do czyjegoś mieszkania. W obu drzwiach było ciemno, ale chyba przeszedłem przez któreś.
Szedłem chodnikiem albo trawą, aż dotarłem do szkoły, gdzie było gimnazjum. Przeszedłem przez cały korytarz i przez szklane drzwi prowadzące do sal gimnastycznych. Wszystko było tam pozmieniane. Po lewej, gdzie powinny być schody (może były) widziałem uczniów czymś zajętych. Kierowałem się na salę sportową, ale wszystko się transformowało, a drzwi się przesuwały i zbytnio pomniejszyły, więc przeszedłem przez drugie prowadzące na zewnątrz. Padał bardzo silny deszcz, tak silny, że każdego by chyba ścięło z nóg. Mi to jednak nie przeszkadzało, było nawet przyjemnie. Próbowałem, za pomocą energii z rąk, rozwalać kafle chodnikowe. Chyba trochę się udawało. Poszedłem dalej.
Jechałem z kilkoma osobami w samochodzie (z tyłu chyba siedziała jakaś dziewczyna), ciemno, nadal deszcz pada. Nie ja kierowałem, ale jednak siedziałem a siedzeniu kierowcy i chciałem się przesiąść. W końcu się zatrzymaliśmy i wysiadłem. Gdzieś szedłem, widziałem budynki, zniosło mnie niestety do jakiejś ciemnej wnęki, jakiejś budki czy ruin budynku. Wiedziałem, że są tam straszne postacie, ale ich nie widziałem. Nie bałem się tego co tam było. No to idę, będzie może bijatyka, ale za chwilę zmieniłem zdanie i chciałem się wrócić. Niestety senna siła dalej mnie popychała w ciemność i się obudziłem.
20.08.2016
Wyszedłem przez balkon. Od razu ciągnęło mnie do klatki A, a ja chciałem do B. Chwilę się tak siłowałem i udało mi się tam dostać. Otworzyłem drzwi i poszedłem chyba na pierwsze piętro. Chciałem wejść do czyjegoś mieszkania. W obu drzwiach było ciemno, ale chyba przeszedłem przez któreś.
Szedłem chodnikiem albo trawą, aż dotarłem do szkoły, gdzie było gimnazjum. Przeszedłem przez cały korytarz i przez szklane drzwi prowadzące do sal gimnastycznych. Wszystko było tam pozmieniane. Po lewej, gdzie powinny być schody (może były) widziałem uczniów czymś zajętych. Kierowałem się na salę sportową, ale wszystko się transformowało, a drzwi się przesuwały i zbytnio pomniejszyły, więc przeszedłem przez drugie prowadzące na zewnątrz. Padał bardzo silny deszcz, tak silny, że każdego by chyba ścięło z nóg. Mi to jednak nie przeszkadzało, było nawet przyjemnie. Próbowałem, za pomocą energii z rąk, rozwalać kafle chodnikowe. Chyba trochę się udawało. Poszedłem dalej.
Jechałem z kilkoma osobami w samochodzie (z tyłu chyba siedziała jakaś dziewczyna), ciemno, nadal deszcz pada. Nie ja kierowałem, ale jednak siedziałem a siedzeniu kierowcy i chciałem się przesiąść. W końcu się zatrzymaliśmy i wysiadłem. Gdzieś szedłem, widziałem budynki, zniosło mnie niestety do jakiejś ciemnej wnęki, jakiejś budki czy ruin budynku. Wiedziałem, że są tam straszne postacie, ale ich nie widziałem. Nie bałem się tego co tam było. No to idę, będzie może bijatyka, ale za chwilę zmieniłem zdanie i chciałem się wrócić. Niestety senna siła dalej mnie popychała w ciemność i się obudziłem.





