10-08-2016, 20:46
Pierwszy post, nie wiem czy pisałem o tym wcześniej na Psajko. A więc zaczynam ,historia prawdziwa żadnej ściemy, nie było to związane ze snami ale ma coś wspólnego z tematem. W młodości nieraz bawiłem się klejem (wąchanie) wprowadzili do sklepu klej w tubkach w zielonym kolorze(nazywaliśmy go zielony), dawał niezłe efekty, i bardzo poprawiał humor. Pewnej nocy z bliskim kolegą poszliśmy na studzienki żeby sobie powąchać , no i zaczęło się ,staliśmy na przeciwko siebie byłem ubrany we flejersa i kumpel też (ciemny niebieski), zaczął się odjazd i zauważyłem że kumplowi zmienia się kolor kurtki ,dotknąłem jego kurtki i wziąłem jego kolor, moja kurtka przybrała barwę czerwoną on później dotknął mojej i ukradł mi kolor ,po chwili części naszych kurtek rękawy zamek itp. przybierały różne kolory na wzajem sobie je kradliśmy jego przybierała moje barwy, a moja jego zależy czego dotknąłem ,był niezły ubaw i kupa śmiechu ,zaznaczam że wszystko to działo się dość realistycznie bez żadnych rozmyć obrazu, filmów itp. Po zakończonym seansie on mówi że była niezła zabawa jak kradł mi kolory, ja też byłem dość ucieszony tą sytuacją. Pisze o tym po tylu latach bo niedawno doszło mi do głowy że z normalnego logicznego punktu widzenia to jest nie możliwe, ale jest jak najbardziej prawdziwe. Oboje widzieliśmy halucynacje która działa się w naszych umysłach, a wygląda to tak jakby ona była na zewnątrz ,wszystkie rozmowy podczas tego doświadczenia" daj czerwony, a ty mi daj niebieski... patrz jaki mam różowy zamek, niezły teraz ja chcę taki" sprowadzają do tego że nie było żadnej ale to żadnej pomyłki z naszych umysłach , oba działały w ten sam synchroniczny sposób. Niemożliwe ale prawdziwe. Dlatego można wierzyć w jedno ,nie jesteśmy tylko kupą mięsa z genialnym mózgiem ale czymś więcej...





