21-07-2016, 19:23
575/718
Z początku snu pamiętam mało. Wszedłem do domku, gdzie była Ewelina. Wyciągnęła wino. Zamierzaliśmy je wypić. Chwilę później oglądaliśmy w telewizji odcinek "Świata wg. Kiepskich". Ferdek kłócił się z Haliną o owe wino...
Z jakąś dziewczyną udaliśmy się do starej chaty nieopodal. Najadłem się strachu, gdy po chwili do drzwi zaczęło się dobijać dwóch opryszków. Szukali mnie i bynajmniej nie chcieli porozmawiać przy kawie o jakichś pierdołach. Już miałem śmierć przed oczami, gdy zbili szybę. Na całe szczęście w tym samym momencie pojawił się senny przyjaciel i załatwił tych gogusiów. Drzwi były popsute, więc wychodziliśmy przez dziurę po szybie. Trochę się przy tym pokaleczyłem.
Wyszliśmy na jakieś bagna. Przede mną rozciągało się jeziorko i mały pomost, wychodzący nań. Coś było nie tak, czułem to. Chciałem szybko dać nura do wody i próbować uciekać, ale było już za późno. Znaleźli mnie. Gdy tylko wybiłem się z ziemi wokół pojawili się napastnicy. Czas momentalnie się zatrzymał, a ja wiedziałem, że nie przeżyję.
Obudziłem się zdyszany. Serce mi biło jakby miało zaraz wypaść z piersi. Było około 3 w nocy, więc postanowiłem iść dalej spać.
Z początku snu pamiętam mało. Wszedłem do domku, gdzie była Ewelina. Wyciągnęła wino. Zamierzaliśmy je wypić. Chwilę później oglądaliśmy w telewizji odcinek "Świata wg. Kiepskich". Ferdek kłócił się z Haliną o owe wino...
***
Znalazłem się w dziwnie znajomym miejscu na łonie natury. Dałbym sobie rękę uciąć że to już mi się śniło. Od rozmyślań nad pięknem krajobrazu oderwały mnie jakieś krzyki. W moją stronę zbliżała się grupka rozsierdzonych i żądnych krwi ludzi. Naprzeciw nim nadciągała horda policji. Nadciągali zza moich pleców. Z prawej była jakaś ściana, więc pozostała mi ucieczka w lewo. Jednak nic z tego, tam też była policja. Znalazłem się w potrzasku i nie bardzo wiedziałem co robić. Nim się obejrzałem byłem w centrum walki. Wyszło, że jestem przeciwko policji... Udawałem, że próbuje walczyć. Tak naprawdę próbowałem jakoś się wymknąć, przemykając się wśród tłukących się ostro po mordach ludzi. Co jak co ale policjanty dostawali po dupie.Z jakąś dziewczyną udaliśmy się do starej chaty nieopodal. Najadłem się strachu, gdy po chwili do drzwi zaczęło się dobijać dwóch opryszków. Szukali mnie i bynajmniej nie chcieli porozmawiać przy kawie o jakichś pierdołach. Już miałem śmierć przed oczami, gdy zbili szybę. Na całe szczęście w tym samym momencie pojawił się senny przyjaciel i załatwił tych gogusiów. Drzwi były popsute, więc wychodziliśmy przez dziurę po szybie. Trochę się przy tym pokaleczyłem.
Wyszliśmy na jakieś bagna. Przede mną rozciągało się jeziorko i mały pomost, wychodzący nań. Coś było nie tak, czułem to. Chciałem szybko dać nura do wody i próbować uciekać, ale było już za późno. Znaleźli mnie. Gdy tylko wybiłem się z ziemi wokół pojawili się napastnicy. Czas momentalnie się zatrzymał, a ja wiedziałem, że nie przeżyję.
Obudziłem się zdyszany. Serce mi biło jakby miało zaraz wypaść z piersi. Było około 3 w nocy, więc postanowiłem iść dalej spać.
Każdy ma takie sny z których nie chce się obudzić !
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8





