16-07-2016, 09:04
Dzisiaj wizja w postaci pojedynczego skomplikowanego symbolu. Wyspa zawieszona w kosmosie, w formie stożka wyrwanego lądu o pustynnym klimacie i iglastych drzewach, zwężająca się u dołu na kształt rożka. Większość jej powierzchni zajmowały piętrowe wigwamy, często ułożone po skosach od siebie na podobieństwo domków z kart. Na środku bliżej brzegu wyspy znajdowały się trzy wysokie i grube zdobione totemy, te boczne o klasycznym wyglądzie jak z filmów, środkowy zwieńczony szerokim drewnianym orłem z rozportartymi skrzydłami. Wokół totemów w dziwaczej konformacji opierali się lub grali na bębnach indianie. W samym centrum wyspy sterczał ogromny biały kielich, pnący się smukło bardzo wysoko w przestworza, dużo wyższy niż sama średnica wyspy. Nie da się ukryć, że przypominał z wyglądu umywalkę
Wokół całej wyspy tańczył lewoskrętnie tabun rdzennych amerykanów. W rytm muzyki w środkowym totemie pojawiały się szybko kolejne segmenty na przemian drewniane i z żywego człowieka, podwyższające jego zasięg wzwyż. Z drewnianego orła ciurkiem ciekła czysta woda, po pewnym czasie totem przerósł formę kielicha. U nasady wyspy tańczyły w przeciwną do indian stronę drewniane postacie na miotłach.
Wokół całej wyspy tańczył lewoskrętnie tabun rdzennych amerykanów. W rytm muzyki w środkowym totemie pojawiały się szybko kolejne segmenty na przemian drewniane i z żywego człowieka, podwyższające jego zasięg wzwyż. Z drewnianego orła ciurkiem ciekła czysta woda, po pewnym czasie totem przerósł formę kielicha. U nasady wyspy tańczyły w przeciwną do indian stronę drewniane postacie na miotłach.





