12-07-2016, 17:59
Ponieważ pojawił się tu nowy wpis, poczułem się w obowiązku skorzystać jeszcze ze starszego
Muszę przyznać, że we śnie pamiętałem tylko to, co wydawało mi się najciekawsze, czyli tyłek i pralka.
Quest z odbytnicą to była totalna porażka. Wiedziałem, że to zły pomysł kiedy w dłoni wyczułem własne jelito i poczułem dyskomfort w jamie brzusznej. Gdy skupiałem się na naprawieniu sprawy przed nosem wyrosła mi projekcja matki, patrzącej z przerażeniem i pogardą " Czy możesz wytłumaczyć mi co właściwie robisz ? "
Po FA ruszyłem po wygenerowanym mieszkaniu, wywaliłem z łazienki myjącego się bezdomnego i wbiłem do pralki. Teleportacja niemal nigdy mi nie wychodzi, ale tym razem nie było źle. Przebiegło jednak z pewną utratą świadomości. Po zawirowaniu przestałem być sobą i uważałem się za " zielonego goblina ". To dawało pewną odpowiedź na poszukiwaną przeze mnie przyczynę znikania skarpetek. Po wyjściu z wirnika znalazłem się na wolnym powietrzu w kwintesencji nieprzyjemnej krainy - ciemno, mgła, irytująca mżawka, smród jak ze starej lodówki i cały horyzont w pokrzywach. Ani grama skarpetek, ale była szeroka droga. Podążając nią minąłem rząd ogromnych japońskich pagód ze skomplikowanym systemem przybudowek, nadających im kształt kilkunastościanu. Może tam składowano tekstylia, już się tego nie dowiedziałem
Muszę przyznać, że we śnie pamiętałem tylko to, co wydawało mi się najciekawsze, czyli tyłek i pralka.Quest z odbytnicą to była totalna porażka. Wiedziałem, że to zły pomysł kiedy w dłoni wyczułem własne jelito i poczułem dyskomfort w jamie brzusznej. Gdy skupiałem się na naprawieniu sprawy przed nosem wyrosła mi projekcja matki, patrzącej z przerażeniem i pogardą " Czy możesz wytłumaczyć mi co właściwie robisz ? "
Po FA ruszyłem po wygenerowanym mieszkaniu, wywaliłem z łazienki myjącego się bezdomnego i wbiłem do pralki. Teleportacja niemal nigdy mi nie wychodzi, ale tym razem nie było źle. Przebiegło jednak z pewną utratą świadomości. Po zawirowaniu przestałem być sobą i uważałem się za " zielonego goblina ". To dawało pewną odpowiedź na poszukiwaną przeze mnie przyczynę znikania skarpetek. Po wyjściu z wirnika znalazłem się na wolnym powietrzu w kwintesencji nieprzyjemnej krainy - ciemno, mgła, irytująca mżawka, smród jak ze starej lodówki i cały horyzont w pokrzywach. Ani grama skarpetek, ale była szeroka droga. Podążając nią minąłem rząd ogromnych japońskich pagód ze skomplikowanym systemem przybudowek, nadających im kształt kilkunastościanu. Może tam składowano tekstylia, już się tego nie dowiedziałem





