12-07-2016, 13:02
Wodospad, basen, jeźdźcy
12.07.2016
Najpierw w tym śnie stałem przed domkiem, nie wiadomo gdzie. Przed nim spływał z nieba z chmur szeroki wodospad. Chociaż niezupełnie spływał, ponieważ woda była zastygnięta w czasie. Obok był basen, no chyba że to była duża micha wody. Potem znalazłem się na leśnej ciemnej drodze. Jako obserwator doczepiłem się roweru, na którym pędzili dziewczynka z chłopczykiem. Uciekali przed goniącymi ich jeźdźcami wielkich wilków. W tym czasie dziewczynka opowiadała kilka nielogicznych historyjek. Oczywiście nie wiem o co w nich chodziło. Weszliśmy do ich szkoły i zeszliśmy lewymi schodami, tam gdzie powinny być szatnie. Jednak szatni nie było, tylko wnęki, w których można było siedzieć. W jednej usiedli dziewczynka z chłopczykiem. Wiedziałem, że będzie opowiadać jeszcze jedną historyjkę, ale nie chciałem przeszkadzać. I jako, że w tym korytarzu było wody po pas, to się zanurzyłem i popłynąłem trochę dalej. Kilka razy nurkowałem. Mogłem oddychać pod wodą, ale nie zwróciło to mojej większej uwagi. Wytłumaczyłem tak to sobie, że w nosie pewnie zostało mi jeszcze trochę powietrza. W wodzie było wielu uczniów z podstawówki. Wszyscy byli mi nieznani. Wróciłem do tych dwóch. Jednak nie wysłuchałem opowiadania i wypłynąłem z korytarza. Dalej nie było wody. Szedłem kręconymi schodami. Tam miałem się dostać do poszukiwanego prze ze mnie tajemniczego miejsca. A o jakie miejsce chodziło to nie mam pojęcia. W połowie schodów się obudziłem.
12.07.2016
Najpierw w tym śnie stałem przed domkiem, nie wiadomo gdzie. Przed nim spływał z nieba z chmur szeroki wodospad. Chociaż niezupełnie spływał, ponieważ woda była zastygnięta w czasie. Obok był basen, no chyba że to była duża micha wody. Potem znalazłem się na leśnej ciemnej drodze. Jako obserwator doczepiłem się roweru, na którym pędzili dziewczynka z chłopczykiem. Uciekali przed goniącymi ich jeźdźcami wielkich wilków. W tym czasie dziewczynka opowiadała kilka nielogicznych historyjek. Oczywiście nie wiem o co w nich chodziło. Weszliśmy do ich szkoły i zeszliśmy lewymi schodami, tam gdzie powinny być szatnie. Jednak szatni nie było, tylko wnęki, w których można było siedzieć. W jednej usiedli dziewczynka z chłopczykiem. Wiedziałem, że będzie opowiadać jeszcze jedną historyjkę, ale nie chciałem przeszkadzać. I jako, że w tym korytarzu było wody po pas, to się zanurzyłem i popłynąłem trochę dalej. Kilka razy nurkowałem. Mogłem oddychać pod wodą, ale nie zwróciło to mojej większej uwagi. Wytłumaczyłem tak to sobie, że w nosie pewnie zostało mi jeszcze trochę powietrza. W wodzie było wielu uczniów z podstawówki. Wszyscy byli mi nieznani. Wróciłem do tych dwóch. Jednak nie wysłuchałem opowiadania i wypłynąłem z korytarza. Dalej nie było wody. Szedłem kręconymi schodami. Tam miałem się dostać do poszukiwanego prze ze mnie tajemniczego miejsca. A o jakie miejsce chodziło to nie mam pojęcia. W połowie schodów się obudziłem.






