02-07-2016, 13:45
Telewizor
02.07.2016
W dużym pokoju jest siostra. Włącza się telewizor. Na niebieskoszarym tle pojawia się tekst piosenki. Zaczyna się śpiewanie. Nie wiem o czym była piosenka. Z każdym słowem, linijką tekstu, w tle mruga kwadrat z tysiącami różnych zdjęć, zbyt szybko, abym mógł zapamiętać. Na początku migało powoli i wydaje mi się, że było zdjęcie lwów. Potem coraz szybciej, a na dodatek kwadrat ze zdjęciami się powiększał, aż doszedł do rozmiaru ekranu. Tak wiele tych obrazków (tysiące?) się pokazywało, mrugało, że skojarzyło mi się to z programowaniem podświadomości, w moim odczuciu było to raczej negatywne.
Zsyłają nas tymczasowo do podziemi czy innych jakichś piwnic. W małym szarym ciemnym pomieszczeniu oprócz mnie było dwóch czy trzech mężczyzn. Dochodzi jeszcze jeden wielkolud, którego z początku wziąłem za jakiegoś robota. Nie wiedziałem za co mnie tam więziono. Pozostali na pewno popełnili jakieś przestępstwa. Ktoś nas stamtąd zabiera, pewnie z policji. Mówi, że kara będzie lżejsza niż miała być. Wchodzimy po schodach budynku. Przychodzi jeszcze starszy pan, taki uśmiechnięty mądrala. Na schodach na parapecie przy podłodze, leży czarna skórzana torba z rzeczami tego poprzedniego. Nie widzę go. Tamten uśmiechnięty schodzi drugimi schodami i nas nie widzi. Zatrzymuję jednego z przestępców i szeptem mówię, że patrz, to torba tamtego policjanta, ten drugi go pewnie zabił i będziemy musieli odsiedzieć całą karę, a nawet może zostaniemy skazani na śmierć. Tam ten szybko zbiera pozostałych i biegniemy z powrotem na górę (tam są niby te piwnice). Przy poręczy trzymają się sznurem za ręce jacyś mężczyźni, pewnie aż do najwyższego piętra. Odkrywają nam przejście przez schody i wbiegamy. Spowalnia mnie nie mogę dalej iść. Budzę się z powodu niewygodnej pozycji.
02.07.2016
W dużym pokoju jest siostra. Włącza się telewizor. Na niebieskoszarym tle pojawia się tekst piosenki. Zaczyna się śpiewanie. Nie wiem o czym była piosenka. Z każdym słowem, linijką tekstu, w tle mruga kwadrat z tysiącami różnych zdjęć, zbyt szybko, abym mógł zapamiętać. Na początku migało powoli i wydaje mi się, że było zdjęcie lwów. Potem coraz szybciej, a na dodatek kwadrat ze zdjęciami się powiększał, aż doszedł do rozmiaru ekranu. Tak wiele tych obrazków (tysiące?) się pokazywało, mrugało, że skojarzyło mi się to z programowaniem podświadomości, w moim odczuciu było to raczej negatywne.
Zsyłają nas tymczasowo do podziemi czy innych jakichś piwnic. W małym szarym ciemnym pomieszczeniu oprócz mnie było dwóch czy trzech mężczyzn. Dochodzi jeszcze jeden wielkolud, którego z początku wziąłem za jakiegoś robota. Nie wiedziałem za co mnie tam więziono. Pozostali na pewno popełnili jakieś przestępstwa. Ktoś nas stamtąd zabiera, pewnie z policji. Mówi, że kara będzie lżejsza niż miała być. Wchodzimy po schodach budynku. Przychodzi jeszcze starszy pan, taki uśmiechnięty mądrala. Na schodach na parapecie przy podłodze, leży czarna skórzana torba z rzeczami tego poprzedniego. Nie widzę go. Tamten uśmiechnięty schodzi drugimi schodami i nas nie widzi. Zatrzymuję jednego z przestępców i szeptem mówię, że patrz, to torba tamtego policjanta, ten drugi go pewnie zabił i będziemy musieli odsiedzieć całą karę, a nawet może zostaniemy skazani na śmierć. Tam ten szybko zbiera pozostałych i biegniemy z powrotem na górę (tam są niby te piwnice). Przy poręczy trzymają się sznurem za ręce jacyś mężczyźni, pewnie aż do najwyższego piętra. Odkrywają nam przejście przez schody i wbiegamy. Spowalnia mnie nie mogę dalej iść. Budzę się z powodu niewygodnej pozycji.





