26-06-2016, 14:13
Mroczny, ciemny koszmar
26.06.2016
Mroczny, ciemny koszmar. Wszystko było na czarno. Byłem tam obserwatorem. Była tam jakaś kobieta (w piwnicy?). Przyszedł nie wiadomo skąd jakiś mężczyzna. To był straszny potwór. Chyba go jednak słabo widziałem. Wpływał on jakoś na mój umysł i oddałem mu tą kobietę, która była... dużą czarną dętką od roweru, wypełnioną czarnym płynem. On w nią jakoś wniknął, połączył się z nią w jedno ciało i umysł. I to coś, co z tego powstało, zanurzyło się w ciemne morskie głębiny. Miałem takie uczucie straty, ale w sumie się tym nie przejąłem.
Słoneczny dzień. W tym śnie jestem dziewczyną. Ścigam się z inną dziewczyną. Biegniemy po chodniku czy ulicy. Ona jest szybsza ode mnie. Jednak niby jestem pierwsza i dotykam słupek, tak jak się umówiłyśmy. Dalej jest falochron i chyba miało być morze, ale raczej nie. Jestem już sobą (chyba) i idę z tą dziewczyną po dzielnicy podobnej do mojej. Wchodzimy do nieznanego mi bloku. Chcemy wynająć mieszkanie. Mam fałszywe wspomnienie o tym, że poprzednio mieszkaliśmy pod 6 i tamto mieszkanie było bardzo złe. Teraz będziemy wynajmować pod 7. Wchodzimy po schodach. Wszędzie pustki, wszyscy lokatorzy się stamtąd dawno wyprowadzili, pewnie tak się śpieszyli, że pozostawili swoje rzeczy. Prawie już jesteśmy. Część schodów zniszczona. Ktoś poustawiał płyty chodnikowe, jedna na drugiej, zastępują teraz kilka stopni schodów. Konstrukcja lekko się chwiała, ale była jednocześnie bardzo stabilna. Po wspięciu się, dziewczyna poszła do naszego mieszkania. Miałem jeszcze zabrać nasze rowery, były lekkie. Przyniosłem je na górę. Nie wiadomo skąd zeszło się pełno ludzi. Dziewczyna powiedziała mi, abym wziął klucze ii zabezpieczył nasze rowery, żeby nikt nie ukradł. Nie wiedziałem, gdzie są te klucz, powiedziała, że przecież tam. Szukałem i nie znalazłem. Zastanawiałem się czy w ogóle mieliśmy jakieś klucze do rowerów i przez to się obudziłem...
26.06.2016
Mroczny, ciemny koszmar. Wszystko było na czarno. Byłem tam obserwatorem. Była tam jakaś kobieta (w piwnicy?). Przyszedł nie wiadomo skąd jakiś mężczyzna. To był straszny potwór. Chyba go jednak słabo widziałem. Wpływał on jakoś na mój umysł i oddałem mu tą kobietę, która była... dużą czarną dętką od roweru, wypełnioną czarnym płynem. On w nią jakoś wniknął, połączył się z nią w jedno ciało i umysł. I to coś, co z tego powstało, zanurzyło się w ciemne morskie głębiny. Miałem takie uczucie straty, ale w sumie się tym nie przejąłem.
Słoneczny dzień. W tym śnie jestem dziewczyną. Ścigam się z inną dziewczyną. Biegniemy po chodniku czy ulicy. Ona jest szybsza ode mnie. Jednak niby jestem pierwsza i dotykam słupek, tak jak się umówiłyśmy. Dalej jest falochron i chyba miało być morze, ale raczej nie. Jestem już sobą (chyba) i idę z tą dziewczyną po dzielnicy podobnej do mojej. Wchodzimy do nieznanego mi bloku. Chcemy wynająć mieszkanie. Mam fałszywe wspomnienie o tym, że poprzednio mieszkaliśmy pod 6 i tamto mieszkanie było bardzo złe. Teraz będziemy wynajmować pod 7. Wchodzimy po schodach. Wszędzie pustki, wszyscy lokatorzy się stamtąd dawno wyprowadzili, pewnie tak się śpieszyli, że pozostawili swoje rzeczy. Prawie już jesteśmy. Część schodów zniszczona. Ktoś poustawiał płyty chodnikowe, jedna na drugiej, zastępują teraz kilka stopni schodów. Konstrukcja lekko się chwiała, ale była jednocześnie bardzo stabilna. Po wspięciu się, dziewczyna poszła do naszego mieszkania. Miałem jeszcze zabrać nasze rowery, były lekkie. Przyniosłem je na górę. Nie wiadomo skąd zeszło się pełno ludzi. Dziewczyna powiedziała mi, abym wziął klucze ii zabezpieczył nasze rowery, żeby nikt nie ukradł. Nie wiedziałem, gdzie są te klucz, powiedziała, że przecież tam. Szukałem i nie znalazłem. Zastanawiałem się czy w ogóle mieliśmy jakieś klucze do rowerów i przez to się obudziłem...





