05-06-2016, 21:28
(04-06-2016, 23:54 )System napisał(a):Zdaje się, że jesteś dziennikarką, albo masz coś wspólnego z mediami, prowadzisz wywiady etc, ale nie wiem, tak strzelam, a skoro masz taki kontakt z różnymi ludźmi to pewnie i spojrzenie z różnej perspektywy.High Contrast napisał(a):Bardzo chętnie poczytam o tym więcej, jesteś w tej komfortowej sytuacji, że pewnie z niejednego drzewa owoce jadłaś i masz ogląd na całokształt, chętnie posłucham Twojej wizji.To jest... ciekawy wniosek.Skąd go wziąłeś, tak właściwie?
(04-06-2016, 23:54 )System napisał(a): To jest, hmm, ciekawe, ale cały szkopuł w tym, żeby właśnie nie postrzegać tego w kategoriach zemsty czy samoobrony. Bo to wiąże się z negatywnymi emocjami, a przecież założenie było, że ludźmi nie chcesz się przejmować za bardzo, tak? Branie ludzi pod uwagę w kalkulacji niewiele ma wspólnego w wykorzystywaniem. To znaczy, jak powiedział Underwood (ten od House of Cards): "I don't use people unless I can throw them away afterwards". Zasoby ludzkie są delikatne i cenne, nie można ich marnować, bo to w dalszej perspektywie działa na szkodę Tobie samemu. To jest założenie, które płynie z logiki. Zdaję sobie sprawę, że może brzmieć bardzo zimno i nieprzyjemnie, ale de facto często zakłada większą dbałość o ludzi, niż podejście emocjonalne (bo ono dopuszcza, na przykład, działanie na szkodę w afekcie).Aha, no to jeszcze lepiej, dla mnie wcale nie jest to zimne traktowanie. Ciekawe czy da się tak całkiem bez emocji podchodzić do tego.
(04-06-2016, 23:54 )System napisał(a): No właśnie dlatego sugeruję najpierw przyjrzeć się porządnie własnym preferencjom i potrzebom.Przyjrzę się, bo na razie tak jak mówisz, szamotam się trochę, nie wiem za co się złapać.
Możesz zdefiniować "sprawdzone sposoby" i "więcej"?
Co jesteś skłonny poświęcić dla tego, co chcesz osiągnąć?
Sprawdzone sposoby czyli szkoła, studia, stabilna praca, ciepły stołek i tak do usranej śmierci. A więcej, czyli wykazać więcej własnej inicjatywy, coś kombinować, improwizować.
Co jestem w stanie poświecić? Dużo, jestem w stanie daleko się posunąć. Nie mam wiele do stracenia

(05-06-2016, 18:12 )incestus napisał(a): Naprawdę nie podążam za tym, co się dzieje w tym temacie. To w końcu szukasz recepty na szczęście czy promujesz swoją wizję dobrobytu i zastanawiasz się jak do niej dotrzeć, skąd czerpać motywację ? Stawiasz pytania na które sam odpowiadasz. Spróbuj proszę przedstawić swój dylemat w postaci jednego pytania, zamiast wywodu na kilka postów.Oto pytanie: "Jak żyć jak pieprzony Alonso?"
Temat ewoluuje, cały czas dyskutujemy, motywem przewodnim jest "motywacja". Skąd się ona bierze, jak ją pozyskać i do czego warto dążyć?




Skąd go wziąłeś, tak właściwie?
