05-06-2016, 13:41
Jasny hol, córka
05.06.2016
Jasny hol, nie wiadomo gdzie się znajduje. Ściany, jeżeli były tam jakieś ściany, wszystkie białe. Miejsce sprawia wrażenie rozległego. Pusto, stały tylko dwa łóżka obok siebie i dalej, po lewej stronie, położone kolorowe drabinki, możliwe, że połączone jakoś z huśtawkami. Bawiły się tam dzieci. Siedziałem na łóżku. Na drugim siedział jakiś niby znajomy. Nagle z ekranu (z horroru, gry?) wyszła wielka postać, robot czy coś. Chciał mnie złapać i zabić. Uciekłem i schowałem się za drabinkami. Okazało się, że to był tylko jego kuzyn, który był na czarno, teraz zostały mu jakieś kolorowe (pomarańczowe?) paski, elementy stroju na skórze. Śmiali się ze mnie, że dałem się nabrać i się przestraszyłem. Wyszli na zewnątrz po jakimś krótkim mostku, zawieszonym jakby nad przepaścią. Wracam do tych łóżek. Muszę się najpierw przecisnąć pod spodem tych drabinek. Na drabinkach, które są jednocześnie siłownią, ćwiczy kolega. W tym śnie jest gejem i muszę uważać, aby się o niego nie ocierać, żeby jeszcze nie pomyślał, że coś do niego czuję. Było to jednak niewykonalne, ponieważ było tam strasznie wąsko. Gdy się tak podciągałem pod spodem, kilka razy nie chcący go dotknąłem. Ten przesiadł się na drugą część i wzdychał. W końcu udało mi się wydostać spod drabinek.
Mama mówiła, że tata pewnie ją zdradza. Przesiaduje w domu u jakiejś kobiety i czyta książkę, aż do nocy. Poszedłem tam zobaczyć. Widziałem tatę idącego korytarzem. Dom wydawał się duży. Mieszkała tam niby ta pani, od której wzięliśmy kotkę. Miała ładną córkę. We śnie ta córka była młodsza, mała dziewczynka. Chyba ją pocałowałem i wziąłem ją na ręce. Chciałem pewnie znieść ją do siebie. Działo się dużo więcej, jednak nie pamiętam. Coś było nawet z kosmosem, ale zupełnie nie wiem o co chodziło. Za drugim razem przychodzę, a ta dziewczyna jest na balkonie. Ale jakaś grubsza i brzydsza. Chyba, że to inna. I tak chciałem się całować. Zauważyła to jej matka i coś tam mi nagadała, że za jej plecami takie coś się dzieje...
05.06.2016
Jasny hol, nie wiadomo gdzie się znajduje. Ściany, jeżeli były tam jakieś ściany, wszystkie białe. Miejsce sprawia wrażenie rozległego. Pusto, stały tylko dwa łóżka obok siebie i dalej, po lewej stronie, położone kolorowe drabinki, możliwe, że połączone jakoś z huśtawkami. Bawiły się tam dzieci. Siedziałem na łóżku. Na drugim siedział jakiś niby znajomy. Nagle z ekranu (z horroru, gry?) wyszła wielka postać, robot czy coś. Chciał mnie złapać i zabić. Uciekłem i schowałem się za drabinkami. Okazało się, że to był tylko jego kuzyn, który był na czarno, teraz zostały mu jakieś kolorowe (pomarańczowe?) paski, elementy stroju na skórze. Śmiali się ze mnie, że dałem się nabrać i się przestraszyłem. Wyszli na zewnątrz po jakimś krótkim mostku, zawieszonym jakby nad przepaścią. Wracam do tych łóżek. Muszę się najpierw przecisnąć pod spodem tych drabinek. Na drabinkach, które są jednocześnie siłownią, ćwiczy kolega. W tym śnie jest gejem i muszę uważać, aby się o niego nie ocierać, żeby jeszcze nie pomyślał, że coś do niego czuję. Było to jednak niewykonalne, ponieważ było tam strasznie wąsko. Gdy się tak podciągałem pod spodem, kilka razy nie chcący go dotknąłem. Ten przesiadł się na drugą część i wzdychał. W końcu udało mi się wydostać spod drabinek.
Mama mówiła, że tata pewnie ją zdradza. Przesiaduje w domu u jakiejś kobiety i czyta książkę, aż do nocy. Poszedłem tam zobaczyć. Widziałem tatę idącego korytarzem. Dom wydawał się duży. Mieszkała tam niby ta pani, od której wzięliśmy kotkę. Miała ładną córkę. We śnie ta córka była młodsza, mała dziewczynka. Chyba ją pocałowałem i wziąłem ją na ręce. Chciałem pewnie znieść ją do siebie. Działo się dużo więcej, jednak nie pamiętam. Coś było nawet z kosmosem, ale zupełnie nie wiem o co chodziło. Za drugim razem przychodzę, a ta dziewczyna jest na balkonie. Ale jakaś grubsza i brzydsza. Chyba, że to inna. I tak chciałem się całować. Zauważyła to jej matka i coś tam mi nagadała, że za jej plecami takie coś się dzieje...





