18-09-2010, 12:39
Pozwoliłem sobie znowu na kontynuowanie snu po kilku minutach na jawie
Nie mogło być inaczej. Miałem fałszywe przebudzenie.
Wstałem, poszedłem do łazienki i zobaczyłem swoją twarz w lustrze i stwierdziłem: "to nie ja, to sen". Już byłem na maksa podjarany, myślałem sobie co tu zrobić (jak zwykle wpadł mi pomysł, żeby skoczyć z balkonu), ale pomyślałem, że zrobie TR z zegarkiem...I na tym skończyło się wszystko. Kilkakrotnie test z zegarkiem pokazał że to co mnie otacza jest rzeczywistością. Nie mogłem w to uwierzyć, ale jakoś zapomniałem o innych możliwościach odróżnienia jawy od snu. Byłem trochę przestraszony i przerażony faktem, że to co mnie otacza jest rzeczywistością, a ja przecież przed chwilą myślałem, że to sen i chciałem wyskoczyć oknem. Jak na złość, wszystko co mnie otaczało było tak super rzeczywiste i jeszcze nie było żadnych zakłóceń, no dosłownie nic, piękny obraz. Potem zobaczyłem swoją twarz ponownie w lusterku i stwierdziłem, że to musze być ja (mimo lekkiego zniekształcenia), a potem już niezbyt pamiętam, ale sen ciągnął się chyba dalej a ja robiłem z siebie debila.
Nie mogło być inaczej. Miałem fałszywe przebudzenie.
Wstałem, poszedłem do łazienki i zobaczyłem swoją twarz w lustrze i stwierdziłem: "to nie ja, to sen". Już byłem na maksa podjarany, myślałem sobie co tu zrobić (jak zwykle wpadł mi pomysł, żeby skoczyć z balkonu), ale pomyślałem, że zrobie TR z zegarkiem...I na tym skończyło się wszystko. Kilkakrotnie test z zegarkiem pokazał że to co mnie otacza jest rzeczywistością. Nie mogłem w to uwierzyć, ale jakoś zapomniałem o innych możliwościach odróżnienia jawy od snu. Byłem trochę przestraszony i przerażony faktem, że to co mnie otacza jest rzeczywistością, a ja przecież przed chwilą myślałem, że to sen i chciałem wyskoczyć oknem. Jak na złość, wszystko co mnie otaczało było tak super rzeczywiste i jeszcze nie było żadnych zakłóceń, no dosłownie nic, piękny obraz. Potem zobaczyłem swoją twarz ponownie w lusterku i stwierdziłem, że to musze być ja (mimo lekkiego zniekształcenia), a potem już niezbyt pamiętam, ale sen ciągnął się chyba dalej a ja robiłem z siebie debila.





