03-06-2016, 16:14
No nie wiem czy te dwa sposoby prowadzą w tą samą stronę
Lęk wolnopłynący najczęściej szuka treści w ego - " boję się, bo jestem w tyle. Za innymi. Muszę coś ze sobą zrobić, coś osiągnąć ". Może też osiągać wymiar kompensacyjny - " powinienem być lepszy od innych ludzi, marnuję talent, muszę cał czas okazywać swoją wyższość bo inaczej mnie zdepczą ". Taki człowiek jak w fight clubie mierzy w cele stereotypowe dla społeczeństwa - wysoka pozycja, władza, wielodzietna rodzina, bogactwo, szpan, uwielbienie, sława. Z kolei droga dopaminowa dąży do subiektywnego rozwoju osobowości i doświadczenia życiowego. Jak już wiesz jeden i ten sam bodziec nie prowadzi do ciągłego wyrzutu tego przekaźnika, taki człowiek ma potrzebę wiecznych zmian. To z kolei nie kojarzy się z wytrwałością konieczną do wyćwiczenia do perfekcji jakiegoś zachowania, np dokonania odkrycia w danej dziedzinie wiedzy.
Napisałeś, że oni czują się żywi i to ich motywuje do dalszego działania i osiągania kolejnych celów. Nie wydaje mi się. Tylko nuda motywuje ten typ ludzi, i to do krótkosiężnych celów, takich jak przelecenie mulatki. Jeżeli masz tu na myśli rajcujących się ryzykantów giełdowych osiągających duży szmal lub zapalonych sportowców szaleńczo podejmujących nieludzkie wyzwania - to nie dopamina, tylko kolejny wyraz ambicji, domeny ego. Muszę zwyciężyć, pokazać im, niech mnie wielbią, poświęcę za to wiele. Dopamina jest tu tylko przy okazji. Nawet tych, którzy nie przejmują się porażką nosi motywacja - jestem wojownikiem, czerpię z porażek na poczet zwycięstwa, ale muszę zwyciężyć.
Lęk wolnopłynący najczęściej szuka treści w ego - " boję się, bo jestem w tyle. Za innymi. Muszę coś ze sobą zrobić, coś osiągnąć ". Może też osiągać wymiar kompensacyjny - " powinienem być lepszy od innych ludzi, marnuję talent, muszę cał czas okazywać swoją wyższość bo inaczej mnie zdepczą ". Taki człowiek jak w fight clubie mierzy w cele stereotypowe dla społeczeństwa - wysoka pozycja, władza, wielodzietna rodzina, bogactwo, szpan, uwielbienie, sława. Z kolei droga dopaminowa dąży do subiektywnego rozwoju osobowości i doświadczenia życiowego. Jak już wiesz jeden i ten sam bodziec nie prowadzi do ciągłego wyrzutu tego przekaźnika, taki człowiek ma potrzebę wiecznych zmian. To z kolei nie kojarzy się z wytrwałością konieczną do wyćwiczenia do perfekcji jakiegoś zachowania, np dokonania odkrycia w danej dziedzinie wiedzy.Napisałeś, że oni czują się żywi i to ich motywuje do dalszego działania i osiągania kolejnych celów. Nie wydaje mi się. Tylko nuda motywuje ten typ ludzi, i to do krótkosiężnych celów, takich jak przelecenie mulatki. Jeżeli masz tu na myśli rajcujących się ryzykantów giełdowych osiągających duży szmal lub zapalonych sportowców szaleńczo podejmujących nieludzkie wyzwania - to nie dopamina, tylko kolejny wyraz ambicji, domeny ego. Muszę zwyciężyć, pokazać im, niech mnie wielbią, poświęcę za to wiele. Dopamina jest tu tylko przy okazji. Nawet tych, którzy nie przejmują się porażką nosi motywacja - jestem wojownikiem, czerpię z porażek na poczet zwycięstwa, ale muszę zwyciężyć.





