03-06-2016, 14:39
Nie do końca rozumiem
Zamieniasz jedne nawyki na inne, ale tak samo będą cię oddalać od " celów "
Zaryzykuje powiedzenie, że osiągalna zmiana jest wprost proporcjonalna do samodyscypliny 
Nie widzę też jak w taki sposób osiągnąć ten stan umysłu, nazwijmy go " spokój ducha? ". To nie jest tak, że przechodzisz z endorfin na dopaminę. Zmieniasz nałogi, ponieważ stare, w tym siedzenie na isen, nie dostarczają już tej samej ilości dopaminy
Osiągnąłeś tolerancję. Więc po pewnym czasie twoje nowe nałogi też ci zmierzną, będziesz myślał " cholera, pół dnia na siłce, ciągle ci sami ludzie, ta sama kobita, nie rozwijam się, muszę znaleźć coś nowego "
Zamieniasz jedne nawyki na inne, ale tak samo będą cię oddalać od " celów "
Zaryzykuje powiedzenie, że osiągalna zmiana jest wprost proporcjonalna do samodyscypliny 
Nie widzę też jak w taki sposób osiągnąć ten stan umysłu, nazwijmy go " spokój ducha? ". To nie jest tak, że przechodzisz z endorfin na dopaminę. Zmieniasz nałogi, ponieważ stare, w tym siedzenie na isen, nie dostarczają już tej samej ilości dopaminy
Osiągnąłeś tolerancję. Więc po pewnym czasie twoje nowe nałogi też ci zmierzną, będziesz myślał " cholera, pół dnia na siłce, ciągle ci sami ludzie, ta sama kobita, nie rozwijam się, muszę znaleźć coś nowego "





