03-06-2016, 13:21
Chyba piszesz o stanie umysłu, który buddyści nazywają Nirvaną, a żaden go nie osiągnął
Są jednak w stanie przeżyć całe życie w pozycji lotosu nie robiąc kompletnie nic, bo są w komforcie. Pozbyli się wszelkich wyimaginowanych potrzeb, w tym dumy, nie ma więc nic poza ID co zmuszało by ich do aktywności. Według buddystów życie to BÓL, który należy uśmierzyć. Szczęście jest brakiem BÓLU. Ten ból to właśnie podstawowy lęk, ten efekt odstawienia - buddyści tworzą sobie niejako terapię uzależnień od wszystkich rzeczy i działań prowadzących do przyjemności, które nazywają przywiązaniem. W przedstawionym przez ciebie modelu można by powiedzieć, że wytłumili pobudliwość receptorów, jak te szczury
Tylko co robi buddysta, kiedy pojawia się kobieta ? Nie mogę sobie wyobrazić, że taki system przekonań funkcjonuje wtedy tak samo sprawnie...
Są jednak w stanie przeżyć całe życie w pozycji lotosu nie robiąc kompletnie nic, bo są w komforcie. Pozbyli się wszelkich wyimaginowanych potrzeb, w tym dumy, nie ma więc nic poza ID co zmuszało by ich do aktywności. Według buddystów życie to BÓL, który należy uśmierzyć. Szczęście jest brakiem BÓLU. Ten ból to właśnie podstawowy lęk, ten efekt odstawienia - buddyści tworzą sobie niejako terapię uzależnień od wszystkich rzeczy i działań prowadzących do przyjemności, które nazywają przywiązaniem. W przedstawionym przez ciebie modelu można by powiedzieć, że wytłumili pobudliwość receptorów, jak te szczury
Tylko co robi buddysta, kiedy pojawia się kobieta ? Nie mogę sobie wyobrazić, że taki system przekonań funkcjonuje wtedy tak samo sprawnie...





