22-08-2010, 03:02
Kilka godzin snu i natłok marzeń sennych, LD i wiele, wiele innych.
Zacznijmy od początku. Miałem sen, w którym poszedłem do sklepu, ale nic nie widziałem na oczy. Wszedłem jakby tuż przed zamknięciem i wziąłem pepsi w puszce z lodówki intuicyjnie. Nie widziałem nikogo, więc ładnie się przywitałem, ale z zaplecza usłyszałem tekst w stylu, że już zamykamy. Pomyślałem, że zaryzykuje i ukradłem, po czym szybko wróciłem do domu. Najpierw byłem w innym sklepie, ale miałem tylko 2 zł, a tam żadnego napoju za tą cenę nie mogłem znaleźć. Wszystko miało miejsce w moich pobliskich sklepach. Potem nie wiem jakim cudem, ale znalałem się w domu ze świadomością, że to może sen, ale mój zegareczek kochany zawiódł. Ale co tam. Zrobiłem TR z oddechem i szczypnięciem...i już wiedziałem, że śnie. Kilka razy pochodziłem po domu, widze leży matka i sobie myśle, wejde do swojego pokoju i wróce i tutaj będzie leżała (kto to już moja tajemnica), ale dalej leżała moja matka i za chwilę obudziła się i jakby moja świadomość się skończyła, tak jakbym się już obudził. Powiedziałem mamie o tym śnie, a ona poszła do sklepu spytać czy przypadkiem nie lunatykowałem (tak naprawdę to był dalej sen), ale tam jej powiedziano, że nic takiego nie miało miejsca.
Potem to już chyba był następny sen, ale wiem, że tłumaczyłem mojej mamie zjawiska TR we śnie. I w pewnym momencie ona mi powiedziała godzine i się nie zgodziła z moją i wyjawiłem: "Ja śnię". Ale wyobraźcie sobie, że twór mojej wyobraźni mnie wyśmiał. Potem wszystkie próby zakończyły się fiaskiem i godzina się cały czas zgadzała (kurczę, niemożliwe). Potem mówię mojej mamie, żeby nie wzięła mnie za schizofrenika, który myli sny z rzeczywistością. Dalej z nią rozmawiam i mówie, że najlepiej, aby uświadomić sobie, że się śni przypominając co się działo wcześniej (i przytaczam jej: np. przed chwilą kupiłem cole i to jest fakt) - (tia Przemuś kupiłeś cole, ale nie pomyślałeś co działo się jeszcze wcześniej :mrgreen: ). Wiem chyba, że się szczypałem i nie odczuwałem bólu, ale zignorowałem to, żeby nie wyjść na wariata.
Pamiętam jeszcze jakby inny sen, w którym siedziałem przed kompem i patrze na zegarek 9.30, a na dworze ciemno. Ale za nic w świecie nie pamiętam co robiłem dalej. Wszystkie te sny są ze sobą tak powiązane że ciężko stwierdzić jednoznacznie, który był nowym snem, który kontynuacją itd.
Co znamienne, cały czas dążyłem w swoich snach, aby wejść na forum i napisać swoją notatkę i pochwalić się Jarkowi. Jeszcze przypomniało mi się, że w którymś śnie już zacząłem takową tworzyć na gg do Jarka, po czym chciałem umieścić na forum, ale prawdopodobnie sen się skończył a niedługo potem ja się obudziłem...w świecie prawdziwym, w którym nawet nie robiąc TR (właśnie zrobiłem :mrgreen: ) wiem, że to rzeczywistość. No nie powiem, trochę bym się wkurzył, gdyby się okazało pod koniec tekstu, że śnię :mrgreen: :mrgreen:
A tak nawiasem, to TR z zegarkiem mnie zawiódł (właśnie przypomniał mi się sen, w którym jechałem tramwajem i miałem podobne myśli). Naprawdę można się pogubić czasami we śnie co do prawdziwości świata, ale musicie przyznać, że wątpliwości, gdy naprawdę nie śnimy prawie nigdy nie mamy, bo zdajemy sobie sprawę z spraw codziennych, z tego gdzie za chwilę pójdziemy, skąd przybliśmy itd. Ale i tak nieskuteczność TR z zegarkiem mnie przeraża. Boje się, że czasami jednak pomyle sen z jawą...no ale chyba mijam się właśnie z własnymi słowami, przecież ten TR, gdy zrobię w rzeczywistości tym bardziej nie zadziała :mrgreen: . No i wiem, że jeszcze w którymś tam śnie powiedziałem, że nie chcę symulować swojej śmierci, bo po co? Powiedziałem to chyba w tym śnie, w którym moja matka, notabene twór podświadomości, odciągnął mnie od faktu, że śnie...I sam nie wiem czy powiedziałem to dlatego, że tak podpowiada mi podświadomość czy poprzez strach, że właśnie pomyliłem jawę ze snem :mrgreen:
Zacznijmy od początku. Miałem sen, w którym poszedłem do sklepu, ale nic nie widziałem na oczy. Wszedłem jakby tuż przed zamknięciem i wziąłem pepsi w puszce z lodówki intuicyjnie. Nie widziałem nikogo, więc ładnie się przywitałem, ale z zaplecza usłyszałem tekst w stylu, że już zamykamy. Pomyślałem, że zaryzykuje i ukradłem, po czym szybko wróciłem do domu. Najpierw byłem w innym sklepie, ale miałem tylko 2 zł, a tam żadnego napoju za tą cenę nie mogłem znaleźć. Wszystko miało miejsce w moich pobliskich sklepach. Potem nie wiem jakim cudem, ale znalałem się w domu ze świadomością, że to może sen, ale mój zegareczek kochany zawiódł. Ale co tam. Zrobiłem TR z oddechem i szczypnięciem...i już wiedziałem, że śnie. Kilka razy pochodziłem po domu, widze leży matka i sobie myśle, wejde do swojego pokoju i wróce i tutaj będzie leżała (kto to już moja tajemnica), ale dalej leżała moja matka i za chwilę obudziła się i jakby moja świadomość się skończyła, tak jakbym się już obudził. Powiedziałem mamie o tym śnie, a ona poszła do sklepu spytać czy przypadkiem nie lunatykowałem (tak naprawdę to był dalej sen), ale tam jej powiedziano, że nic takiego nie miało miejsca.
Potem to już chyba był następny sen, ale wiem, że tłumaczyłem mojej mamie zjawiska TR we śnie. I w pewnym momencie ona mi powiedziała godzine i się nie zgodziła z moją i wyjawiłem: "Ja śnię". Ale wyobraźcie sobie, że twór mojej wyobraźni mnie wyśmiał. Potem wszystkie próby zakończyły się fiaskiem i godzina się cały czas zgadzała (kurczę, niemożliwe). Potem mówię mojej mamie, żeby nie wzięła mnie za schizofrenika, który myli sny z rzeczywistością. Dalej z nią rozmawiam i mówie, że najlepiej, aby uświadomić sobie, że się śni przypominając co się działo wcześniej (i przytaczam jej: np. przed chwilą kupiłem cole i to jest fakt) - (tia Przemuś kupiłeś cole, ale nie pomyślałeś co działo się jeszcze wcześniej :mrgreen: ). Wiem chyba, że się szczypałem i nie odczuwałem bólu, ale zignorowałem to, żeby nie wyjść na wariata.
Pamiętam jeszcze jakby inny sen, w którym siedziałem przed kompem i patrze na zegarek 9.30, a na dworze ciemno. Ale za nic w świecie nie pamiętam co robiłem dalej. Wszystkie te sny są ze sobą tak powiązane że ciężko stwierdzić jednoznacznie, który był nowym snem, który kontynuacją itd.
Co znamienne, cały czas dążyłem w swoich snach, aby wejść na forum i napisać swoją notatkę i pochwalić się Jarkowi. Jeszcze przypomniało mi się, że w którymś śnie już zacząłem takową tworzyć na gg do Jarka, po czym chciałem umieścić na forum, ale prawdopodobnie sen się skończył a niedługo potem ja się obudziłem...w świecie prawdziwym, w którym nawet nie robiąc TR (właśnie zrobiłem :mrgreen: ) wiem, że to rzeczywistość. No nie powiem, trochę bym się wkurzył, gdyby się okazało pod koniec tekstu, że śnię :mrgreen: :mrgreen:
A tak nawiasem, to TR z zegarkiem mnie zawiódł (właśnie przypomniał mi się sen, w którym jechałem tramwajem i miałem podobne myśli). Naprawdę można się pogubić czasami we śnie co do prawdziwości świata, ale musicie przyznać, że wątpliwości, gdy naprawdę nie śnimy prawie nigdy nie mamy, bo zdajemy sobie sprawę z spraw codziennych, z tego gdzie za chwilę pójdziemy, skąd przybliśmy itd. Ale i tak nieskuteczność TR z zegarkiem mnie przeraża. Boje się, że czasami jednak pomyle sen z jawą...no ale chyba mijam się właśnie z własnymi słowami, przecież ten TR, gdy zrobię w rzeczywistości tym bardziej nie zadziała :mrgreen: . No i wiem, że jeszcze w którymś tam śnie powiedziałem, że nie chcę symulować swojej śmierci, bo po co? Powiedziałem to chyba w tym śnie, w którym moja matka, notabene twór podświadomości, odciągnął mnie od faktu, że śnie...I sam nie wiem czy powiedziałem to dlatego, że tak podpowiada mi podświadomość czy poprzez strach, że właśnie pomyliłem jawę ze snem :mrgreen:





