28-05-2016, 10:07
Zabawne, oglądałem wczoraj kuchenne rewolucje, w których była zaledwie minutowa wzmianka, że dane miasto słynie ze swojej tolerancji i współistnieją w nim kultury żydowska i chrześcijańska. Prawdopodobnie to wystarczyło na podkład wczorajszej wizji. Obszerne miasto zbudowane w bezcelowej architekturze ( np 3 rynki wzdłuż, ratusz na rondzie, kilka studni obok siebie, mur przedzielający główną drogę ), na sporych budynkach mieszkalnych ze wszystkich stron wisiały neonizujące reklamy i bilbordy - wszystkie nawiązywały do jakichś kultur religijnych - gołąb w chmurach, pojedynczy symbol typu Ankh, grafiti w hebrajskim, tablica hieroglifów itd. W głównym dystrykcie królowały piramidy i wieżowce zakończone ostrosłupem lub kopułą jak w meczecie, ale i pomiędzy nimi upchane były liczne puebla, czy piętrowo ustawione azteckie budowle. Znalazły się też kręgi kamienic w stylu chyba XIX wiecznym wokół pojedynczej wielkiej katedry, z której dobywały się dźwięki dziecięcego chóru. Za murem, wysoko ponad niego pięły się ogromne pagody w rzędzie. Miasto otoczone całkowicie wodą, niczym platforma bez styczności z jakimś kawałkiem terenu. Przy brzegach pobudowane były małe ryneczki, których centra stanowiły fontanienki z bardzo skomplikowanym układem hydraulicznym wykonanym z różnych kolorowych kryształów. W niedalekiej odległości od brzegu miasta na tafli unosiły się struktury wielkości tankowców, przypominające gąsienice czołgu połączoną z żurawiem. W każdym dystrykcie słychać było inny motyw muzyczny, chyba bardzo pośrednio związany z hymnami religijnymi. Samo miasto tętniło życiem, najbardziej eklektyczne były właśnie postacie - drobiazgowy ubiór łączący chyba wszystkie możliwe kultury - słomiane azjatyckie szerokie nakrycie głowy, tony biżuterii z różnymi emblemami, ponakłuwane uszy, kolorowe pierścienie na szyjach, lniane bogato zdobione szaty, a także wiele dziwacznych elementów, któych nie mogłem przyporządkować itp.





