21-05-2016, 17:55
Sen(?) #1: Obudziłem się, jednak ciężko było otworzyć mi powieki. Do oczu docierał tylko lekki obraz rzeczywistości. Niewyraźnie widziałem okno i półki wiszące nad moim łóżkiem i wielkie czerwone mrówy łażące po ścianie, której się wystraszyłem. Jednak nie mogłem się poruszyć, mimo usilnych starań. Im bardziej próbowałem się poruszyć, tym ciało stawało się cięższe i bardziej oporne. To mogło oznaczać tylko jedno... Afrykańskie mrówki pogryzły mnie, a ich jad spowodował częściowy paraliż. Nie jest to spowodowane tym, że się obudziłem ze snu. Postanowiłem zawołać tatę, żeby coś z tym zrobił. Usłyszałem swój głos doskonale, jednak bylem świadom tego, że to był głos z mojej głowy. Krzyknąłem jeszcze raz, tym razem skupiając się na krtani. Z gardła dobył się tylko minimalny szept.
////
Potem miotło mnie jak szatanem i się obudziłem w rzeczywistości, o ile to nie był jakiś paraliż z realistycznymi hipnapompami.
////
Potem miotło mnie jak szatanem i się obudziłem w rzeczywistości, o ile to nie był jakiś paraliż z realistycznymi hipnapompami.





