18-05-2016, 13:53
Pętla autobusowa
18.05.2016
Sen dzieje się na pętli autobusowej, niedaleko las. Kręci się tam dziewczyna. Chodzi na około, wsiada do autobusu, wysiada i wsiada do innego. Jedzie, ale za chwilę wysiada na środku ulicy. Idę za nią, nie wiem po co, może chce jej pomóc. Ona chyba nie wie, gdzie chce się udać, prawdopodobnie nawet nie wie jak się tam znalazła. Pewnie jest chora psychicznie.
Jestem na górze wielkiego obiektu latającego. Unosi się wysoko w chmurach. Wygląda to jak dach wielkiego budynku. Nagle coś się dzieje. Otwiera się portal do innego miejsca. Widzę drzewa. Chcę przejść, ale nadbiega policja. Chowam się do środka, schodzę po schodach. Za mną ktoś biegnie, też chce się ukryć. W środku obiekt przypomina biurowiec, korytarz jest szkolny. Tamten przebiega przez jakieś biura. Doganiam go, chcąc mu coś wytłumaczyć, mówię o portalu. Wychodzimy na korytarz, chodzą tam dzieci, pewnie uczniowie. Rzucam się do przodu z ramionami rozłożonymi na boki. Uderzam dwa razy w stopnie schodów prowadząc w dół. Nic nie boli, bo od razu wznoszę się w powietrzu. Chciałem to mu właśnie pokazać. Udaje mi się trochę wyżej i lecę może metr czy dwa.
W dużym pokoju pojawia się stara meblościanka, której już od wielu lat nie ma. Na komputerze czy w zeszycie znajduję komentarz do czyjegoś snu. Ktoś napisał, że we śnie tego kogoś było 5 osób. Był CosmicKid, rulezzz i ktoś jeszcze. Według niego był też notatnik, który robił za osobę i coś tam co też robiło za osobę. Dziwne.
Noc, ciemno. Leże w łóżku, które znajduje się jednocześnie w moim pokoju i na zewnątrz przed nieznanym mi blokiem. Łózko znowu jest obrócone o 90 stopni. Budynek jest wysoki. Skacze ninja, chyba z helikoptera, a może teleportował się, ale nie trafia na dach. Wskakuje, więc przez okno lub balkon, albo zeskakuje na ziemię po balkonach. Ja wreszcie wstaję. Zdejmuję buty. Pod zdjętymi butami ukazują się inne. Zdejmuję jeden. Zakładam poprzedni, wiążę sznurowadła, ale po chwili rezygnuję. Idę na prawą stronę w butach o dwóch różnych par. Robi się dzień. Idę chodnikiem obok ulicy. Obracam głową z lewa na prawo. Widok jest stabilny. Widzę jadące ulicą samochody. Wszystko jest bardzo realistyczne. Biegnę. Podczas biegu oglądam dłonie. Jeden palec prawej dłoni zniekształcony. Prostuje go, wpatrując się w niego i biegnę dalej.
18.05.2016
Sen dzieje się na pętli autobusowej, niedaleko las. Kręci się tam dziewczyna. Chodzi na około, wsiada do autobusu, wysiada i wsiada do innego. Jedzie, ale za chwilę wysiada na środku ulicy. Idę za nią, nie wiem po co, może chce jej pomóc. Ona chyba nie wie, gdzie chce się udać, prawdopodobnie nawet nie wie jak się tam znalazła. Pewnie jest chora psychicznie.
Jestem na górze wielkiego obiektu latającego. Unosi się wysoko w chmurach. Wygląda to jak dach wielkiego budynku. Nagle coś się dzieje. Otwiera się portal do innego miejsca. Widzę drzewa. Chcę przejść, ale nadbiega policja. Chowam się do środka, schodzę po schodach. Za mną ktoś biegnie, też chce się ukryć. W środku obiekt przypomina biurowiec, korytarz jest szkolny. Tamten przebiega przez jakieś biura. Doganiam go, chcąc mu coś wytłumaczyć, mówię o portalu. Wychodzimy na korytarz, chodzą tam dzieci, pewnie uczniowie. Rzucam się do przodu z ramionami rozłożonymi na boki. Uderzam dwa razy w stopnie schodów prowadząc w dół. Nic nie boli, bo od razu wznoszę się w powietrzu. Chciałem to mu właśnie pokazać. Udaje mi się trochę wyżej i lecę może metr czy dwa.
W dużym pokoju pojawia się stara meblościanka, której już od wielu lat nie ma. Na komputerze czy w zeszycie znajduję komentarz do czyjegoś snu. Ktoś napisał, że we śnie tego kogoś było 5 osób. Był CosmicKid, rulezzz i ktoś jeszcze. Według niego był też notatnik, który robił za osobę i coś tam co też robiło za osobę. Dziwne.
Noc, ciemno. Leże w łóżku, które znajduje się jednocześnie w moim pokoju i na zewnątrz przed nieznanym mi blokiem. Łózko znowu jest obrócone o 90 stopni. Budynek jest wysoki. Skacze ninja, chyba z helikoptera, a może teleportował się, ale nie trafia na dach. Wskakuje, więc przez okno lub balkon, albo zeskakuje na ziemię po balkonach. Ja wreszcie wstaję. Zdejmuję buty. Pod zdjętymi butami ukazują się inne. Zdejmuję jeden. Zakładam poprzedni, wiążę sznurowadła, ale po chwili rezygnuję. Idę na prawą stronę w butach o dwóch różnych par. Robi się dzień. Idę chodnikiem obok ulicy. Obracam głową z lewa na prawo. Widok jest stabilny. Widzę jadące ulicą samochody. Wszystko jest bardzo realistyczne. Biegnę. Podczas biegu oglądam dłonie. Jeden palec prawej dłoni zniekształcony. Prostuje go, wpatrując się w niego i biegnę dalej.





