14-05-2016, 11:32
W całym mieście zmienili ruch, jakby wszystkie ulice były w przebudowie. Jeżdżę po całym mieście łamiąc obowiązujące przepisy. Ruszam w daleką podróż do jakiś miast w końcu jednak wracam aby znowu tam pojechać pksem. Docieramy do miasta w którym byłem wcześniej, robimy przerwę, wszyscy wysiadają. Jednak zostaję z jakiegoś powodu zapominam o transporcie, zwiedzam okolicę. Przypominam sobie, że zostawiłem rzeczy i laptopa. Mam numer do kierowcy, dzwonię do niego mówi mi, że zawróci. Długo go oczekuję, ktoś mnie zaprasza do siebie. Siadamy przy stole, rozmawiamy, konsumujemy jakiś dziwny bigos. Jedna osoba też ma się zabrać tym transportem, zjawia się kierowca. Wsiadamy do środka który jest pełny po brzegi od japonek, wszystkie moje rzeczy są na miejscu. Dogaduję się po angielsku, siadam na końcu. Budzę się i wracam do tego autobusu parokrotnie nie mogąc odzyskać świadomości.
Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż znam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę.





