10-05-2016, 13:43
Niewidzialne koty
10.05.2016
Dzień. Znowu śni mi się, że łóżko mam obrócone o 90 stopni, czyli ustawione jest jak stare. Na łóżku sam biały materac, nie ma prześcieradła, ani kołdry. Coś nie chce mnie wypuścić i nie mogę wstać. Po chwili udaje mi się dojść do progu. Okazuje się, że to niewidzialne koty mnie tam trzymały. Widziałem tylko ich lekkie zarysy jak chodzą w kółko po łóżku. Były to jakieś nieznane mi koty. Przyzywały mnie nadal, abym się położył i został z nimi. Nie chciałem i poszedłem stamtąd. Miałem wiele razy sny tego typu, tylko, że zamiast niewidzialnych kotów, schwytać chciały mnie różnego rodzaju sznury i przewody, co było o wiele straszniejsze.
Znalazłem się w niewiadomym miejscu. Wszędzie pusto, tylko stoi jakaś kobieta po środku obrośniętego trawą placu. Wiem, że to wojowniczka i ma jakieś supermoce. Jest ładna, więc chcę ją zaciągnąć do autobusu. Już w autobusie, siedzę w przednim siedzeniu po prawej stronie. Niestety nie udało mi się jej ze sobą zabrać. Na kolanach zamiast niej siedziała moja kotka. Zeskoczyła i położyła się na podłogę pod krzesłem. Jacyś starsi dziadkowie to komentowali i się śmieli. Jeden z nich znalazł mysz, trzymał ją za ogon, po czym wypuścił. Pobiegła po podłodze i uciekła. Nie widziałem jej już więcej.
10.05.2016
Dzień. Znowu śni mi się, że łóżko mam obrócone o 90 stopni, czyli ustawione jest jak stare. Na łóżku sam biały materac, nie ma prześcieradła, ani kołdry. Coś nie chce mnie wypuścić i nie mogę wstać. Po chwili udaje mi się dojść do progu. Okazuje się, że to niewidzialne koty mnie tam trzymały. Widziałem tylko ich lekkie zarysy jak chodzą w kółko po łóżku. Były to jakieś nieznane mi koty. Przyzywały mnie nadal, abym się położył i został z nimi. Nie chciałem i poszedłem stamtąd. Miałem wiele razy sny tego typu, tylko, że zamiast niewidzialnych kotów, schwytać chciały mnie różnego rodzaju sznury i przewody, co było o wiele straszniejsze.
Znalazłem się w niewiadomym miejscu. Wszędzie pusto, tylko stoi jakaś kobieta po środku obrośniętego trawą placu. Wiem, że to wojowniczka i ma jakieś supermoce. Jest ładna, więc chcę ją zaciągnąć do autobusu. Już w autobusie, siedzę w przednim siedzeniu po prawej stronie. Niestety nie udało mi się jej ze sobą zabrać. Na kolanach zamiast niej siedziała moja kotka. Zeskoczyła i położyła się na podłogę pod krzesłem. Jacyś starsi dziadkowie to komentowali i się śmieli. Jeden z nich znalazł mysz, trzymał ją za ogon, po czym wypuścił. Pobiegła po podłodze i uciekła. Nie widziałem jej już więcej.






